Były śledczy o sprawie Iwony Wieczorek. Chciała zdradzić babci tajemnicę? 19-latka miała kopertę z pieniędzmi

2026-03-12 11:17

Czy w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek mogło dojść do tragicznego wypadku podczas kłótni? W podcaście „Rozmowa Wprost” były szef Biura Kryminalnego KGP insp. Marek Dyjasz przedstawił swoją hipotezę dotyczącą ostatnich chwil 19-latki i wskazał, że wszystko mogło zacząć się od rozmowy, która wymknęła się spod kontroli. Zwrócił także uwagę, że gdańszczanka miała jakąś tajemnicę, którą chciała podzielić się z babcią, lecz... nie zdążyła.

Były śledczy o sprawie Iwony Wieczorek. Chciała zdradzić babci tajemnicę? 19-latka miała kopertę z pieniędzmi

i

Autor: mat. policji, archiwum prywatne/ Materiały prasowe

Ostatni ślad Iwony Wieczorek

Wielu uważa, że odpowiedź na pytanie, co stało się z Iwoną Wieczorek felernej nocy w lipcu 2010 roku, poznamy dopiero wtedy, gdy odnajdzie się ciało młodej kobiety. Przez 16 lat nie udało się jednak odnaleźć ani zwłok gdańszczanki, ani żadnych śladów potwierdzających jej obecność w innym miejscu niż wejście na plażę nr 63 w Jelitkowie. To właśnie tam o godz. 4.12 monitoring miejski po raz ostatni zarejestrował wracającą z imprezy do domu Iwonę.

Choć okolice "czarnego punktu" zostały wielokrotnie sprawdzone, prawdopodobieństwo, że zabójca Iwony ukrył zwłoki w okolicy jest znikome. To, że obecność kobiety została uwieczniona w tym miejscu nie oznacza, że właśnie tam zniknęła. Dystans pomiędzy wejściem na plażę a jej mieszkaniem to ok. 2-2,5 km, a dalsza wędrówka kobiety nie została zarejestrowana.

Niektórzy obserwatorzy tej tajemniczej sprawy zwracają uwagę, że Iwona mogła wsiąść do samochodu. Choć jej telefon był rozładowany, ktoś mógł czekać na nią w aucie bezpośrednio przed blokiem, w okolicy jej miejsca zamieszkania lub też spotkać ją przez przypadek na dalszej trasie.

Tajemniczy samochód. Policja szukała właściciela białego fiata

Przypomnijmy, że wątek samochodu wrócił na tapet na początku bieżącego roku, 16 lat po zaginięciu gdańszczanki. W styczniu policjanci informowali komunikatach, że ze sprawą może być związany kierowca białego Fiata Cinquecento. Samochód był widziany 17 lipca 2010 roku o godzinie 5:07 w Gdańsku, w okolicach Parku Reagana. Śledczym udało się częściowo odtworzyć trasę przejazdu pojazdu. Miał on poruszać się przez Rumię, Redę oraz okolice Pucka. Funkcjonariusze apelowali wówczas do wszystkich osób, które mogły posiadać jakiekolwiek informacje na ten temat.

Jak jednak zwracał uwagę były dyrektor Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji, insp. Marek Dyjasz w rozmowie z portalem Goniec, pojazd musi mieć istotne znaczenie dla śledztwa, lecz - co ważne - najpewniej nie należał on do sprawcy. Jego zdaniem bardziej prawdopodobne jest, że należało do świadka, który może okazać się kluczowy dla dalszego wyjaśniania sprawy. Jak podkreślił, samochód mógł należeć do osoby, która nawet nie zdaje sobie sprawy, że posiada informacje istotne dla śledztwa.

Hipoteza byłego śledczego. Czy Iwona Wieczorek była w ciąży?

W marcu bieżącego roku ekspert był gościem podcastu „Rozmowa Wprost”. Były śledczy po raz kolejny zwrócił uwagę na to, że Iwona musiała znać swojego oprawcę. Jego zdaniem to nie było zaplanowane morderstwo, lecz impuls, który w bardzo niefortunny sposób zakończył się śmiercią dla 19-latki.

- Najprawdopodobniej coś wymknęło się spod kontroli. Była rozmowa, były emocje, ktoś powiedział kilka słów za dużo, może Iwona Wieczorek została uderzona i na tyle nieszczęśliwie upadła, że uderzyła głową i zmarła - zaznaczał insp. Marek Dyjasz w podcaście „Rozmowa Wprost”.

Ekspert wrócił także do swojej hipotezy, którą w rozmowie z mediami przedstawiał już kilkukrotnie, zgodnie z którą 19-latka mogła być w ciąży. Dla przykładu w 2023 roku w rozmowie z Polską Agencją Prasową mówił:

- Są ciemne strony jej życia, o których policjanci się dopiero później dowiedzieli. Ludzie nie chcieli o tym mówić, bo sprawa nabrała dużej medialności (...). Ona miała jakąś tajemnicę.

Po trzech latach Dyjasz ponownie zwraca uwagę na fakt, że Iwona Wieczorek na tydzień przed swoim zaginięciem miała przeprowadzić krótką rozmowę z babcią.

- Iwona Wieczorek darzyła ją mocnym zaufaniem. I faktycznie padło takie zdanie: „Babciu, jak przyjdę za tydzień, następnym razem, powiem ci coś bardzo ważnego. Teraz nie mam czasu”. Nie wiemy, co chciała jej przekazać - podał Dyjasz w "Rozmowie Wprost".

Koperta z pieniędzmi. Kolejny tajemniczy wątek w sprawie

Inspektor Dyjasz podkreśla, że jeśli Iwona rzeczywiście była w ciąży, sprawca mógł chcieć to ukryć razem z jej ciałem. Taka informacja mogłaby bowiem znacząco zawęzić krąg podejrzanych i wskazać, kto mógł mieć powód, by targnąć się na jej życie.

- Nie mam żadnych dowodów na tę tezę. One mogłyby pojawić się w momencie sekcji zwłok - zaznaczył w podcaście.

Kilka lat wcześniej ekspert wskazywał, że w jego ocenie mało prawdopodobne jest, aby któryś z 19-latków potrafił tak skutecznie ukryć ciało młodej kobiety, by śledczy nie odnaleźli go przez wiele lat. Dlatego – jego zdaniem – istnieje możliwość, że zrobiła to osoba trochę starsza. Jeśli Iwona rzeczywiście była z nią w ciąży, ujawnienie tego faktu mogłoby poważnie zagrozić życiu rodzinnemu lub zawodowemu sprawcy. Oprawca mógł mieć zbyt dużo do stracenia, a podczas kłotni w czyimś mieszkaniu, mogło dojść do nieszczęścia.

Śledczy w 2023 roku zwracał uwagę na odnalezioną w pokoju 19-latki kopertę z dużą sumą pieniędzy. Gdy dziennikarka wprost zapytała, czy Wieczorek mogła mieć sponsora, zasugerował jedynie, że o pewnych szczegółach życia Iwony nie mówiło się publicznie.

Koperta z pieniędzmi to niezwykle tajemniczy wątek w całej sprawie. Jak możemy przeczytać w książce autorstwa Marty Bilskiej i Mikołaja Podolskiego „Zaginiona Iwona Wieczorek. Koniec kłamstw”, do przekazania gotówki Iwonie przyznały się aż dwie osoby. Zarówno matka 19-latki, która tłumaczyła, że czasami zostawiała wypłaconą sumę w pokoju córki, jak i jeden z nauczycieli dziewczyny. Pedagog wyjaśniał, że przekazał jej pieniądze z przeznaczeniem na kurs prawa jazdy. Do czasu zaginięcia 19-latka nie zdążyła jednak zapisać się na taki kurs.

Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?
Na dobre i na złe.  Aleś będzie walczył o życie Igi