Sprawa Iwony Wieczorek pod lupą inspektora. Były szef KGP wskazuje scenariusz, który trzeba wykluczyć

2026-03-09 12:25

Zaginięcie Iwony Wieczorek od blisko szesnastu lat nie schodzi z nagłówków gazet i nieustannie intryguje opinię publiczną. Były dyrektor Biura Kryminalnego KGP, inspektor Marek Dyjasz, przedstawił właśnie stanowczą teorię na ten temat. Wypowiadając się dla podcastu „Rozmowa Wprost”, śledczy całkowicie odrzucił tezę o ucieczce 19-latki, ale jednocześnie wykluczył z góry zaplanowaną zbrodnię.

Sprawa Iwony Wieczorek nabiera tempa. Ekspert wskazuje scenariusz, który należy kategorycznie wykluczyć

i

Autor: Marcin Gadomski/Super Express, Archiwum prywatne

Postępy w sprawie Iwony Wieczorek. Prokuratorzy badają nowy dowód

W bieżącym roku upływa szesnaście lat od momentu zniknięcia gdańszczanki, jednak postępowanie wciąż jest bardzo dynamiczne. Na początku roku organy ścigania ogłosiły pozyskanie nieznanych dotąd informacji, prosząc jednocześnie o kontakt osoby posiadające wiedzę o białym fiacie cinquecento widzianym niedaleko trasy przemarszu dziewczyny. Prowadzący auto mógł widzieć kluczowe detale. Cały czas trwają przesłuchania kolejnych świadków, natomiast szef małopolskiego wydziału do spraw przestępczości zorganizowanej i korupcji, prokurator Eryk Stasielak, ujawnił niedawno, że w rękach funkcjonariuszy znalazło się "coś materialnego".

Inspektor Marek Dyjasz analizuje zaginięcie Iwony Wieczorek. Zaskakująca teza

W marcu podczas audycji „Rozmowa Wprost”, inspektor Marek Dyjasz ocenił, że finał poszukiwań przyniesie tragiczne wieści. Policjant uciął wszelkie spekulacje sugerujące, że gdańszczanka wciąż oddycha i funkcjonuje pod zmienioną tożsamością. Były oficer odrzucił również inne teorie na temat losów zaginionej.

– Moim zdaniem nie ma żadnej szansy, żadnej opcji i żadnej wersji, która przemawiałaby za tym, że Iwona żyje, że ona celowo, świadomie odcięła się od najbliższych, od rodziny i zaczęła nowe życie. Gdzieś musiałby zostać ślad – ocenia były dyrektor biura kryminalnego Komendy Głównej Policji.

Według byłego policjanta absolutnie nic nie wskazuje na starannie przygotowaną egzekucję. Przyjęcie takiej optyki każe zignorować hipotezy mówiące o potajemnym śledzeniu dziewczyny bądź czatowaniu w pojeździe zaparkowanym w strefie wolnej od miejskich kamer. Goszcząc w internetowym formacie, specjalista wyznał, że sprawcą najprawdopodobniej okazał się ktoś z bliskiego otoczenia dziewczyny. Funkcjonariusz zakłada sytuację czysto przypadkową, napędzaną przez chwilowy i niekontrolowany wybuch agresji.

Hipoteza nieszczęśliwego wypadku. Marek Dyjasz o ostatnich chwilach Iwony Wieczorek

- Najprawdopodobniej coś wymknęło się spod kontroli. Była rozmowa, były emocje, ktoś powiedział kilka słów za dużo, może Iwona Wieczorek została uderzona i na tyle nieszczęśliwie upadła, że uderzyła głową i zmarła. Nie przypuszczam, że ktoś celowo przygotowywał się w profesjonalny sposób do tego, aby pozbawić Iwonę Wieczorek życia - mówił w „Rozmowie Wprost".

Istotnym elementem analizy byłego policjanta pozostaje ciągły brak odnalezienia szczątków. Kryminalistyka oraz statystyki z minionych dekad udowadniają tu pewną powtarzalną regułę. Badania potwierdzają, że przestępcy atakujący nieznajomych przeważnie nie przenoszą poszkodowanych i nie podejmują skomplikowanych prób kamuflażu miejsca zdarzenia.

Mechanizmy działania sprawców. Dlaczego ciało zaginionej gdańszczanki zniknęło?

Publikacja „Zaginiona Iwona Wieczorek. Koniec kłamstw”, napisana przez Martę Bilską oraz Mikołaja Podolskiego, szczegółowo wyjaśnia ten psychologiczny mechanizm. Napastnik bez kryminalnej przeszłości, który uniknął pozostawienia własnego materiału biologicznego, odczuwa względny spokój, ponieważ system nie zdoła powiązać go z denatem. Wymaga to jedynie skrupulatności w czyszczeniu otoczenia. Kluczowe staje się wtedy wyniesienie niebezpiecznych dowodów rzeczowych oraz ewentualne używanie ochrony na dłonie podczas ataku.

Zgoła inaczej reaguje sprawca będący znajomym poszkodowanej. Osobnik ten tuż po ataku mierzy się z silnym stresem. Wie, że policja łatwo sprawdzi relacje towarzyskie i błyskawicznie powiąże go z zaistniałym dramatem. W panice zapada więc szybka decyzja o zacieraniu śladów oraz wyniesieniu zwłok w ukryte miejsce. Północna Polska pamięta wiele analogicznych zdarzeń.

Tragiczny finał poszukiwań Grażyny Ż. Archiwum X odkryło makabryczną prawdę

Idealną ilustracją tego zjawiska pozostaje tajemnicze zniknięcie Grażyny Ż. z Rumi w 2009 roku. Kobieta opuściła posesję pod pretekstem zakupów i ślad po niej zaginął. W zakrojone na szeroką skalę akcje włączyły się służby, krewni, a nawet parapsycholodzy. Przełom nastąpił siedem lat później, gdy akta trafiły na biurka funkcjonariuszy z gdańskiego Archiwum X, którzy wzięli pod lupę partnera zaginionej. Zbrojni w sądowe zgody technicy wkroczyli na teren działki ze specjalistycznym sprzętem georadarowym. Szczątki kobiety ukryto w wykopie zaraz obok murowanego garażu. Sławomir Ż. usłyszał zarzuty i ostatecznie trafił na ławę oskarżonych za ten brutalny czyn.

Warto wspomnieć, że tajemnicze zniknięcie mieszkanki Wybrzeża miało miejsce z 16 na 17 lipca szesnaście lat temu. Nastolatka spędzała wolny czas w lokalu Dream Club razem z Adrią, Pawłem P. oraz jego znajomymi. Relacje świadków wskazują, że humor młodej kobiety drastycznie się zepsuł po odczytaniu pewnego SMS-a. Wiadomość dotyczyła jej dawnego partnera, Patryka G., do którego wciąż czuła sympatię, a który imprezował akurat w sąsiednim obiekcie z nowymi koleżankami.

Po pełnej napięć imprezie towarzystwo się rozdzieliło, a dziewczyna rozpoczęła samotny marsz do domu. O 4.12 rano obiektywy kamer uwieczniły jej postać niedaleko wejścia na plażę numer 63 w gdańskim Jelitkowie. To ostatni potwierdzony ślad po zaginionej 19-latce. Po dziś dzień detektywom nie udało się zabezpieczyć dowodów, które przybliżyłyby ich do odnalezienia gdańszczanki.

Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?
Miejsce znalezienia zwłok aktorki