Założył Grażynie worek na głowę. Po wszystkim zakopał ją w ogródku?! Szczegóły zbrodni porażają

2026-02-10 13:24

Choć od zaginięcia Iwony Wieczorek minęło już 16 lat, jej sprawa wciąż budzi ogromne emocje i nadzieję, że prawda w końcu wyjdzie na jaw. Na Pomorzu były jednak przypadki, w których przełom przychodził dopiero po wielu latach. Jedną z takich spraw było zaginięcie Grażyny Ż., które dziesięć lat temu trafiło do policyjnego Archiwum X. To właśnie wtedy okazało się, że odpowiedź na pytanie - co się stało z gdańszczanką - znajdowała się znacznie bliżej, niż ktokolwiek by przypuszczał.

Założył Grażynie worek na głowę. Po wszystkim zakopał ją w ogródku?! Szczegóły zbrodni porażają

i

Autor: mat. policji/ Pixabay.com

Nie tylko Iwona Wieczorek! Tajemniczych zaginięć na Pomorzu było więcej

W styczniu bieżącego roku pojawiły się kolejne nowe ustalenia w śledztwie dotyczącym zaginięcia Iwony Wieczorek - jednej z najbardziej tajemniczych spraw w Polsce. Nowym, kluczowym tropem wskazywanym przez policję był biały fiat Cinquecento widziany nad ranem 17 lipca 2010 roku w rejonie Parku Reagana. Funkcjonariusze apelowali (i nadal apelują!) o kontakt do wszystkich, którzy posiadają jakąkolwiek wiedzę na temat tego samochodu.

Choć od zaginięcia gdańszczanki minęło 16 lat, wielu ma nadzieję, że sprawa kiedyś się w końcu rozwiąże. A takie sytuacje miały już miejsce na Pomorzu! Wszystko dzięki pracy kryminalnych z Archiwum X. Dziesięć lat temu funkcjonariusze odnaleźli ciało zaginionej przed laty gdynianki, Grażyny Ż. Kobieta wyszła ze swojego domu z Rumii na zakupy. Nigdy już z nich nie wróciła.

Zaginęła, idąc do sklepu. Grażyna Ż. zostawiła telefon i przepadła bez śladu

Wydarzenia miały miejsce w 2009 roku. Podczas przygotowywania obiadu, Grażyna powiedziała mężowi, że na chwilę wyjdzie do sklepu. Gdy po upływie godziny nie wróciła do domu, rodzina zaczęła się niepokoić.

Grażynę zarejestrował sklepowy monitoring. Około godziny 14.30 na nagraniu widać było, jak odwiedza dział monopolowy. Kobieta od wielu lat zmagała się z chorobą alkoholową i kilkukrotnie podejmowała leczenie odwykowe. Po każdym powrocie z terapii starała się funkcjonować w trzeźwości, jednak po pewnym czasie nałóg ponownie dawał o sobie znać. Choroba okazywała się silniejsza. Tak było również feralnego dnia.

Jak relacjonuje Anna Strzelczyk w jednym ze swoich podcastów kryminalnych, Grażyna Ż. wyszła z domu, zostawiając telefon podłączony do ładowarki. Gdy nie wróciła ze sklepu, nie było możliwości skontaktowania się z nią. Następnego dnia, po bezskutecznych próbach ustalenia miejsca jej pobytu, rodzina rozpoczęła poszukiwania na własną rękę. Sprawdzano miejsca, w których mogła przebywać, odwiedzono sklep, gdzie była widziana po raz ostatni, a także kontaktowano się ze szpitalami, znajomymi i dalszą rodziną.

Policja szukała Grażyny Ż. w lasach. Dziwne zachowanie męża budziło podejrzenia

Ponieważ działania te nie przyniosły żadnych efektów, mąż zaginionej, Sławomir, zgłosił jej zaginięcie na policję. Powiadomił również stowarzyszenie ITAKA, zajmujące się poszukiwaniem osób zaginionych i wsparciem ich bliskich. W poszukiwania Grażyny szczególnie mocno zaangażowała się jej matka. W latach 2009-2013 aż pięciokrotnie kontaktowała się z jasnowidzem Krzysztofem Jackowskim z Człuchowa - podaje twórczyni podcastu.

Policja kilkukrotnie przeszukiwała lasy w Rumii i sąsiadującej jej Redzie. W większości poszukiwań brał udział mąż zaginionej, Sławomir. Na przestrzeni kolejnych lat uwagę policji zwrócił jednak fakt, że mężczyzna nie brał udziału w jednym z kluczowych poszukiwań — w którym udział brały psy tropiące. Z kolei innym razem, nie chciał przekazać jasnowidzowi ubrań żony, bo - jak twierdził - wszystkie wyprał.

Ciało Grażyny Ż. po latach znaleziono na posesji męża. Sekcja zwłok ujawniła wstrząsającą prawdę

Sprawa jakiś czas później została umożona. Dopiero w 2016 roku przejęło ją gdańskie Archiwum X, które dokładnie przyjrzało się zeznaniom świadków i kluczowym dla sprawy wątkom. We wrześniu 2016 roku za zgodą prokuratora na posesji Sławomira, męża zaginionej, pojawili się policjanci wraz z ekipą techników kryminalistycznych z odpowiednim sprzętem do poszukiwania ludzkich szczątków. Ciało Grażyny odnaleziono zakopane w ziemi, w rogu posesji tuż przy ścianie garażu.

Sławomir przyznał się wówczas wyłącznie do ukrycia zwłok żony. Twierdził, że felernego dnia w 2009 roku jego Grażyna wróciła ze sklepu i zamknęła się w swoim pokoju. Tego faktu miał nie zauważyć przebywający w mieszkaniu ich 14-letni syn, zajęty grą komputerową. Sławomir Ż. twierdził, że niedługo później odnalazł żonę martwą, a powodem jej śmierci - w jego przekonaniu - było połączenie alkoholu z silnymi lekami na receptę. Mężczyzna miał wpaść w panikę i zamiast zgłosić zgon kobiety, zakopać jej ciało na terenie swojej posesji.

Zeznania te pozostawały jednak w całkowitej sprzeczności z wynikami sekcji zwłok. W grobie wykopanym na posesji znajdowało się ciało kobiety, natomiast jej głowa była oddzielona i umieszczona osobno w worku foliowym.

Sławomir Ż. skazany! Udusił żonę workiem i zakopał na posesji?

Jak podaje Anna Strzelczyk w swoim podcaście, na dysku twardym komputera Sławomira Ż. zabezpieczono materiały pobrane z internetu. Były to zdjęcia przedstawiające dwuznaczne akty, na których zakneblowane kobiety były podduszane za pomocą worków foliowych zakładanych na głowę. Dodatkowo w historii przeglądarki znaleziono strony, które przeglądał oskarżony. Dotyczyły m.in. mechanizmów duszenia człowieka.

Jak się okazało, Grażyna Ż. opowiedziała kilku osobom o tym, że mąż kilkukrotnie ją wykorzystał, a przy tym podduszał m.in. za pomocą poduszki i worka foliowego zakładanego na głowę.

Biegli założyli, że kobieta zginęła właśnie w wyniku uduszenia, poprzez założenie na głowę worka foliowego, który został odnaleziony wraz z ciałem 41-latki. Jednak z uwagi na stan rozkładu zwłok nie udało się ustalić dokładnego przebiegu zdarzenia.

W 2018 roku Sławomir Ż. został skazany na karę 25 lat pozbawienia wolności za zabójstwo. Dwa lata później Sąd Apelacyjny w Gdańsku obniżył wyrok Sądu Okręgowego i skazał mężczyznę na karę 15 lat pozbawienia wolności.

Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?
KORWIN-MIKKE: NOBEL DLA MNIE, NIE DLA TRUMPA!
Źródło: Założył Grażynie worek na głowę. Po wszystkim zakopał ją w ogródku?! Szczegóły zbrodni porażają