- 80-letni mieszkaniec Władysławowa nagle zasłabł podczas spaceru.
- Ratownicy prowadzili reanimację przez ponad godzinę.
- Mężczyzny nie udało się uratować.
- Policja poinformowała, że nic nie wskazuje na udział osób trzecich.
Do tragedii doszło w środę, 8 lipca, na ulicy Hallera we Władysławowie. Jak wynika z informacji przekazanych przez lokalny Dziennik Pucki, mężczyzna miał nagle zasłabnąć podczas spaceru. Szedł w towarzystwie najbliższych – prawdopodobnie córki i wnuczki.
Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe. Interweniowali strażacy z OSP Władysławowo, zespół ratownictwa medycznego oraz policjanci z powiatu puckiego. Ratownicy przez ponad godzinę prowadzili resuscytację krążeniowo-oddechową. Mimo długiej i intensywnej akcji nie udało się przywrócić funkcji życiowych seniora.
Polecany artykuł:
Jak przekazała w rozmowie z "Faktem" asp. Agnieszka Selewska, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Pucku, zgłoszenie o zdarzeniu wpłynęło około godziny 17. – Śmierć poniósł starszy mężczyzna. Był miejscowy i miał 80 lat. Na miejscu pracowali policjanci. Na tę chwilę nie stwierdzono, by do tej tragedii przyczyniły się osoby trzecie – przekazała "Faktowi" asp. Agnieszka Selewska.
Okoliczności śmierci mężczyzny są wyjaśniane.
Czytaj też: Do celu podróży zabrakło kilometra. Prokuratura przekazała nowe informacje w sprawie tragedii pod Sztumem