Zgłoszenie porwania w Gdańsku. Zniknęła taksówka z nastolatkami
Sytuacja miała miejsce w poniedziałek w okolicach godziny 15:00 na terenie Gdańska i początkowo wyglądała na wyjątkowo niebezpieczną. Do mundurowych wpłynął niepokojący sygnał, który przeraziłby każdego rodzica. Zrozpaczona matka poinformowała śledczych, że jej dwie córki w wieku 14 i 17 lat nagle zaginęły.
- Przed godz. 15 policjanci odebrali zgłoszenie, że doszło do uprowadzenia 14- i 17-latki. Funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania nieletnich. Według zgłoszenia nastolatki miały pozostać w taksówce, gdy ich matka poszła wypłacić pieniądze z bankomatu. Kiedy kobieta wróciła, okazało się, że nie ma ani taksówki, ani jej córek
- zaznacza asp. szt. Mariusz Chrzanowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku, w wypowiedzi dla portalu trojmiasto.pl. Sprawę dodatkowo utrudniał brak telefonu komórkowego, który zgłaszająca zostawiła w zaginionym aucie. Kobieta musiała skorzystać z usług innego taksówkarza, aby jak najszybciej dotrzeć na komisariat i oficjalnie poinformować o możliwym uprowadzeniu dzieci.
Blokady dróg na Pomorzu. Policja szukała zaginionych sióstr
Funkcjonariusze natychmiast nadali poszukiwaniom najwyższy stopień pilności, wiedząc, że w podobnych przypadkach czas odgrywa kluczową rolę. Śledczy szybko wdrożyli wszelkie specjalne procedury, które są standardowo uruchamiane przy podejrzeniu porwania nieletnich.
Polecany artykuł:
- Działania były prowadzone na ogromną skalę. Natychmiast rozpoczęto intensywne poszukiwania oraz zarządzono blokady dróg na terenie województwa pomorskiego. Jednocześnie policjanci sprawdzali różne wersje zdarzenia
- potwierdził w rozmowie z serwisem trojmiasto.pl rzecznik gdańskiej policji, zaznaczając ogromną skalę podjętych środków zapobiegawczych.
Nieoczekiwane rozwiązanie zagadki
Intensywne działania służb trwały blisko dwie godziny, jednak ostatecznie wykluczono najbardziej tragiczne przypuszczenia śledczych. Szybko wyszło na jaw, że do żadnego uprowadzenia nie doszło, a nastolatki samodzielnie zapłaciły za przejazd taksówkarzowi i udały się na zakupy do pobliskiego centrum handlowego. Z uwagi na fakt, że zgłaszająca nie miała przy sobie swojego telefonu, siostry nie były w stanie nawiązać z nią kontaktu i przekazać informacji o zmianie planów.
Zdarzenie miało pomyślny finał, a obie dziewczyny całe i zdrowe trafiły z powrotem pod opiekę przerażonej matki. Mundurowi ostatecznie odwołali obławę, zaznaczając przy tym, że ich reakcja była w pełni zgodna z obowiązującymi wytycznymi dotyczącymi zgłoszeń o zaginięciu.
Polecany artykuł: