Morderca 13-letniej Izy zatrzymany po 15 latach. Jej matka spoczęła obok córki w nieświadomości

2026-07-28 10:32

Przez dekadę pani Małgorzata Strzałkowska każdego dnia zmagała się z bólem po śmierci swojej 13-letniej córki. Do ostatnich chwil wierzyła, że osoba odpowiedzialna za tę zbrodnię zostanie odnaleziona, jednak sama nie doczekała przełomu w śledztwie. Dziś spoczywa na tym samym cmentarzu co Iza. Do końca życia była również przekonana, że w dniu tragedii spojrzała zabójcy swojej córki prosto w oczy.

Zatrzymanie Michała S. po 15 latach od morderstwa 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej

Przez 15 lat sprawca zabójstwa 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej pozostawał poza zasięgiem śledczych. Setki przesłuchań, ponad 900 badań DNA i tysiące stron zgromadzonej dokumentacji nie przyniosły odpowiedzi. Dopiero wykorzystanie genealogii genetycznej przez funkcjonariuszy Archiwum X doprowadziło do przełomu. Dzięki tej metodzie wytypowano i zatrzymano 37-letniego Michała S. z Gdyni. Mężczyzna przyznał się do zabójstwa, jednak formalnie nadal pozostaje podejrzanym, ponieważ w sprawie nie zapadł jeszcze prawomocny wyrok.

Przed zatrzymaniem Michał S. prowadził z pozoru zwyczajne życie. Pracował, był żonaty i wychowywał dwoje dzieci w wieku przedszkolnym. Jego aktywność w mediach społecznościowych nie wskazywała na nic niepokojącego. Pokazywał swoje zainteresowania, wspólnie z żoną brał udział w biegach, angażował się w pomoc dzieciom z niepełnosprawnościami, a także uczestniczył w Lednicy 2000 – największym w Polsce spotkaniu młodzieży katolickiej. Nic nie zapowiadało, że przez kilkanaście lat miał skrywać tak dramatyczną tajemnicę.

Zatrzymanie podejrzanego było przełomowym momentem dla najbliższych Izy – jej ojca Sławomira, brata Patryka oraz babci. Nie doczekała go jednak mama dziewczynki. Pani Małgorzata zmarła pięć lat temu, nie poznawszy odpowiedzi na pytanie, kto odebrał życie jej 13-letniej córce.

Zaginięcie 13-letniej Izy i makabryczne odkrycie Małgorzaty Strzałkowskiej w lesie

Pani Małgorzata Strzałkowska do końca swoich dni była przekonana, że wcześniej widziała człowieka, który zabił jej córkę. To właśnie ona odnalazła ciało Izy i jako pierwsza próbowała ją ratować. W jednej chwili straciła wszystko, co było dla niej najważniejsze.

23 sierpnia 2011 roku zaniepokoiła się, ponieważ córka nie wracała do domu. Wakacje dobiegały końca, a od września Iza miała rozpocząć naukę w gimnazjum. Tego dnia odwiedziła ją koleżanka. Nastolatki spędziły razem popołudnie, jadły ciastka i poszły na boisko. Po godz. 19 Iza odprowadziła koleżankę na przystanek i ruszyła z powrotem do domu leśną ścieżką.

Kiedy dziewczynka nadal nie wracała, a telefon przestał odpowiadać, pani Gosia rozpoczęła poszukiwania. Około godz. 22 w krzakach natrafiła na but należący do córki. Wtedy zrozumiała, że mogło wydarzyć się coś bardzo złego. Chwilę później odnalazła ciało Izy. Dziewczynka była częściowo rozebrana. Matka była przekonana, że córka jeszcze żyje, dlatego natychmiast rozpoczęła reanimację. Pomimo jej wysiłków oraz późniejszej akcji ratowników medycznych, życia 13-latki nie udało się uratować.

Sekcja zwłok wykazała, że Iza została uduszona około godz. 20.40. Na jej ciele ujawniono liczne obrażenia świadczące o zaciętej walce. Śledczy uznali, że zbrodnia miała motyw seksualny. Z miejsca zabezpieczono również materiał genetyczny należący do sprawcy.

Tajemniczy mężczyzna w lesie. Czy Małgorzata widziała mordercę 13-latki?

Kiedy policjanci prowadzili oględziny i zbierali materiał dowodowy, pani Małgorzata cały czas wracała myślami do mężczyzny, którego dostrzegła wcześniej tego samego wieczoru niedaleko miejsca, gdzie później znaleziono ciało Izy. W lesie zauważyła zachowującego się nerwowo człowieka, który zasłaniał twarz. Jak relacjonowała, był to mężczyzna o postawnej sylwetce, z ciemnymi, gładko zaczesanymi włosami sięgającymi ramion. Miał na sobie biały T-shirt i czarne spodnie. Śledczy rozpatrywali możliwość, że od dłuższego czasu przebywał w okolicy, wypatrując przypadkowej ofiary. Analizowali również wariant, zgodnie z którym wrócił do lasu po zakończeniu spaceru pani Małgorzaty z psem i dopiero wtedy natknął się na Izę.

W 2020 roku pani Małgorzata wraz z mężem udzieliła wywiadu Michałowi Fajbusiewiczowi w programie emitowanym na kanale Crime Investigation. Tak mówiła wówczas o mordercy swojej córki:

- Ja go widziałam prawdopodobnie wtedy w tym dniu. Poszłam na spacer i widziałam mężczyznę, który nie wiadomo skąd znalazł się raptem 30 metrów przede mną. W życiu nie pomyślałam, że to jest człowiek, który może czaić się na moje dziecko – mówiła pani Gosia.

Pani Małgorzata aż do śmierci nie zmieniła przekonania, że właśnie tego dnia spotkała zabójcę swojej córki. Czy rzeczywiście tak było? Tego nadal nie wiadomo. Profil Michała S. w mediach społecznościowych pokazuje jednak osobę o zupełnie innym wyglądzie. Mężczyzna nie ma postawnej sylwetki ani ciemnych włosów, tym bardziej sięgających ramion. Trzeba jednak pamiętać, że pierwsze zdjęcia i wpisy opublikowane na jego profilach pochodzą dopiero z 2012 roku, a więc z okresu już po zabójstwie Izy. Nie wiadomo więc, jak wyglądał rok wcześniej, gdy miał 22 lata. Wiadomo natomiast, że mieszkał w tej samej okolicy co rodzina Strzałkowskich. Rodzi się więc pytanie, czy pani Małgorzata rzeczywiście nigdy wcześniej ani później go nie spotkała, mimo że mieszkali tak blisko siebie.

Rozpacz rodziny po morderstwie Izy. Małgorzata odeszła dekadę po zbrodni

Zabójstwo Izy odebrało życie nie tylko 13-letniej dziewczynce. Zniszczyło również całą rodzinę Strzałkowskich, a najbardziej dotknęło panią Małgorzatę. W 2025 roku Olga Herring rozmawiała na kanale Ślady z ojcem i bratem zamordowanej nastolatki. Patryk wspominał, że po śmierci siostry jego mama już nigdy nie wróciła do dawnej siebie. Jak mówił, jej serce po prostu pękło. Bliscy nieustannie się o nią martwili, ponieważ nie potrafiła pogodzić się z utratą córki.

- Ja cały czas prosiłam Matkę Bożą: „Trzymaj Gosię, trzymaj Małgosię”. Prosiłam cały czas w nocy i w dzień, żeby tylko ona sobie niczego nie zrobiła. Była bliska już rozpaczy. Kiedy ja słyszę słowo rozpacz, mam przed oczami wszystko co najgorsze – mówiła mama pani Małgorzaty, babcia zamordowanej Izy w rozmowie z Olgą Herring.

Po śmierci córki pani Małgorzata jeszcze silniej związała się z wiarą. Szukała ukojenia w Bogu, uczestniczyła w rekolekcjach, pielgrzymkach i odwiedzała miejsca święte. W ten sposób próbowała odnaleźć sens tragedii oraz odpowiedź na pytanie, czy jeszcze kiedyś zobaczy swoją córkę. Jednocześnie z ogromnym zaangażowaniem wspierała osoby, które – podobnie jak ona – musiały zmierzyć się z przedwczesną stratą bliskich. Tak wyglądało jej życie aż do 2021 roku, kiedy sama przedwcześnie odeszła. Małgorzata Strzałkowska zmarła dziesięć lat po śmierci Izy i została pochowana na tym samym cmentarzu, tuż obok swojej córki. Jak wielokrotnie mówiła rodzinie, przebaczyła mordercy Izy.

Ranczo. Prezydent Kozioł znów wykorzysta Dudę? Tak go urobił