- Iza Strzałkowska została zamordowana 23 sierpnia 2011 roku. Miała 13 lat.
- Michał S. został zatrzymany 21 lipca 2026 roku. Według przekazanych informacji przyznał się do zabójstwa.
- Dwie niezależne ekspertyzy DNA potwierdziły zgodność jego profilu z materiałem zabezpieczonym po zbrodni.
Zaginięcie Izy Strzałkowskiej w 2011 roku. Nastolatka nigdy nie wróciła do domu
23 sierpnia 2011 roku Iza odprowadziła koleżankę na przystanek autobusowy. Po jej odjeździe ruszyła w stronę domu. Do celu jednak nie dotarła. Jej ciało odnaleziono około 300 metrów od miejsca zamieszkania. Mimo reanimacji 13-latki nie udało się uratować. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci było gwałtowne uduszenie. Na ciele dziewczynki zabezpieczono materiał biologiczny należący do sprawcy. Śledztwo przez lata pozostawało nierozwiązane. W 2013 roku zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawcy, ale sprawa trafiła później do Archiwum X.
Setki przesłuchanych osób i przełom w badaniach DNA
Śledczy ponownie przeanalizowali zgromadzone materiały. Według informacji przekazanych w sprawie przesłuchano ponad 950 osób, pobrano ponad 900 próbek DNA, a biegli przygotowali blisko 150 opinii. Przełom miała przynieść genealogia genetyczna. Śledczy przez około dwa lata analizowali rozbudowane drzewo rodzinne, które w jednym z etapów obejmowało blisko 10 tys. osób z sześciu pokoleń. Ostatecznie wytypowano trzech mężczyzn. Jednym z nich był Michał S.
21 lipca 2026 roku 37-latek został zatrzymany w Gdyni. Według przekazanych informacji przyznał się do zabójstwa Izy, ale odmówił składania szczegółowych wyjaśnień.
Dwie ekspertyzy DNA
Od Michała S. pobrano materiał biologiczny i przekazano go do dwóch niezależnych instytucji w Gdańsku i Krakowie. Obie ekspertyzy miały potwierdzić pełną zgodność jego profilu DNA z materiałem zabezpieczonym na ciele Izy. W chwili zabójstwa mężczyzna miał 22 lata i mieszkał około 500 metrów od domu dziewczynki. Według przekazanych informacji nie był wcześniej karany ani notowany przez policję.
Podwójne życie podejrzanego. Michał S. założył rodzinę
Po zbrodni Michał S. miał prowadzić pozornie normalne życie. Ukończył studia, pracował, ożenił się i został ojcem dwojga dzieci. Dla rodziny Izy szczególnie bolesne jest to, że przez lata podejrzany pozostawał częścią lokalnej społeczności. Jego matkę znał ojciec zamordowanej dziewczynki.
- Znałem jego mamę z kościoła. Siedziała zawsze dwie ławki przede mną. Była też koleżanką mojej teściowej - powieddział "Faktowi" Sławomir Strzałkowski. Matka Michała S. zmarła w grudniu ubiegłego roku. Nie doczekała zatrzymania syna.
„Nie mam współczucia dla mordercy mojego dziecka”
Ojciec Izy nie ukrywa emocji. Mówi wprost, że nie potrafi współczuć człowiekowi podejrzanemu o odebranie życia jego córce.
- Ja mu nie współczuję. Nie potrafię. Przez te wszystkie lata żyłem ze świadomością, że ktoś odebrał życie mojej córce. Zniszczył moją rodzinę. Nie mam w sobie żadnego współczucia dla mordercy mojego dziecka - mówi.
Nie chce także aktywnie uczestniczyć w procesie. Nie jest w stanie zrozumieć, jak podejrzany mógł przez 15 lat prowadzić normalne życie.
- Nie będę uczestniczył w procesie, jeśli nie będę musiał, bo nie chcę patrzeć temu człowiekowi w twarz. Nie chcę spojrzeć mu w oczy. Nie mogę zrozumieć, jak można było po czymś takim żyć przez tyle lat jak gdyby nigdy nic, chodzić do kościoła, przyjmować komunię, wychowywać swoje dzieci i jednocześnie mieć świadomość, że zamordowało się czyjeś dziecko, że zniszczyło się komuś rodzinę - mówi ojciec Izy.
Co dalej z podejrzanym?
Michał S. pozostaje podejrzanym, a o jego winie ostatecznie zdecyduje sąd. Śledczy zapowiedzieli dalsze badania psychiatryczne, psychologiczne i seksuologiczne. Sprawdzają także, czy mężczyzna może mieć związek z innymi niewyjaśnionymi przestępstwami o charakterze seksualnym.
Za zabójstwo 13-letniej Izy grozi mu nawet ożywocie.
Źródło: „Super Express”, „Fakt”.