Tragedia w Ustce. Funkcjonariusz SOP usłyszał zarzuty

2026-01-28 13:56

44-letni funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa przyznał się do zabójstwa czteroletniej córki i usiłowania zabójstwa czterech innych członków rodziny. Mężczyzna w środę usłyszał zarzuty w Prokuraturze Okręgowej w Słupsku.

Zabił córkę, zaatakował całą rodzinę. Funkcjonariusz SOP usłyszał zarzuty

i

Autor: Piotr Kowala/ PAP

Tragedia w Ustce. Funkcjonariusz SOP usłyszał zarzuty

Jak poinformował szef prokuratury Patryk Wegner, podejrzany został doprowadzony do prokuratury z policyjnej celi w Słupsku kilka minut po godzinie 11. Czynności procesowe trwały niespełna dwie godziny.

Prokurator przedstawił mu zarzut zabójstwa córki oraz usiłowania zabójstwa czterech osób – żony, syna oraz teściów.

– Podejrzany przyznał się do zarzucanych czynów i złożył krótkie wyjaśnienia. Ich treść będzie teraz weryfikowana – przekazał prok. Wegner, zaznaczając, że na tym etapie śledztwa szczegóły wyjaśnień nie zostaną ujawnione.

Wcześniej w Zakładzie Medycyny Sądowej w Gdańsku przeprowadzono sekcję zwłok czteroletniej Anieli. Jak ustalili śledczy, dziecko zostało śmiertelnie ranne przy użyciu długiego, około 70-centymetrowego noża przypominającego maczetę. To tym samym narzędziem – według ustaleń prokuratury – sprawca miał zaatakować pozostałych członków rodziny.

Co się wydarzyło w Słupsku?

Do tragedii doszło w poniedziałek około godziny 21.30 w mieszkaniu teściów mężczyzny przy ul. Bałtyckiej w Ustce. 44-latek zaatakował nożem członków swojej rodziny. Czteroletnia córka zmarła na miejscu, mimo kilkudziesięciominutowej reanimacji.

Ranni zostali żona podejrzanego, jego teściowie oraz syn. Poszkodowani trafili do szpitali w Słupsku, Lęborku i Sławnie. Obecnie w szpitalu wojewódzkim w Słupsku nadal przebywają żona i teściowa mężczyzny, natomiast teść jest hospitalizowany w Sławnie.

Syn oskarżonego doznał jedynie powierzchownej rany i został już wypisany z placówki medycznej.

Z relacji świadków wynika, że chłopiec uciekł z mieszkania i to on zaalarmował sąsiadów.

- Stał jak wryty. Cały we krwi. Dopiero wtedy zrozumieliśmy, że w środku dzieje się coś strasznego - opowiada jeden z mieszkańców w rozmowie z se.pl.

Źródło: PAP

Kierowca sportowego auta rozjechał motocyklistę w Słupsku