Tragedia w Ustce. Sąsiedzi relacjonują dramatyczne chwile po ataku funkcjonariusza SOP. "To nie był zwykły krzyk. To był ryk"

2026-01-28 11:42

– To nie był zwykły krzyk. To był ryk. Jeden wielki krzyk o pomoc. Potem pisk dzieci – tak dramatyczne chwile z poniedziałkowego wieczoru w Ustce opisują sąsiedzi w rozmowie z „Super Expressem”. Chwilę później okazało się, że w jednym z mieszkań 44-letni funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa zaatakował nożem swoją rodzinę. Zginęła jego czteroletnia córka, a żona oraz teściowie zostali ciężko ranni.

Tragedia w Ustce. Świadkowie opisują dramat rozgrywający się w mieszkaniu 

Dramat rozegrał się w jednym z mieszkań przy ul. Bałtyckiej w Ustce. Według relacji „Super Expressu” sąsiedzi słyszeli krzyki dochodzące z lokalu.

– To nie był zwykły krzyk. To był ryk. Jeden wielki krzyk o pomoc. Potem pisk dzieci – relacjonuje w rozmowie z Super Expressem jeden z mieszkańców budynku. – Tego się nie da wyrzucić z głowy – dodaje.

Według ustaleń służb 44-latek zaatakował żonę, córkę oraz teściów. Czteroletnia dziewczynka zmarła na miejscu. Żona oraz rodzice kobiety trafili do szpitala w ciężkim stanie. Jak wcześniej informowała prokuratura, syn pary doznał jedynie powierzchownej rany i został już wypisany z placówki medycznej.

Z relacji świadków wynika, że chłopiec uciekł z mieszkania i to on zaalarmował sąsiadów.

- Stał jak wryty. Cały we krwi. Dopiero wtedy zrozumieliśmy, że w środku dzieje się coś strasznego - opowiada jeden z mieszkańców w rozmowie z se.pl

Sąsiedzi o majorze SOP: "Zawsze grzeczny, normalny"

Sąsiedzi próbowali reagować jeszcze przed przyjazdem służb. Jeden z mężczyzn miał uderzyć napastnika krzesłem. Potem funkcjonariusz SOP zabarykadował się w jednym z pomieszczeń i dopiero policja obezwładniła go po wejściu do mieszkania. Został wyprowadzony w kajdankach i przewieziony do szpitala – sam również był ranny.

Jak podaje „Super Express”, sąsiedzi są wstrząśnięci wydarzeniami. Opisują zatrzymanego jako osobę spokojną i uprzejmą.

– Zawsze grzeczny, normalny – mówił jeden z nich.

Na obecnym etapie śledztwa nie są znane motywy działania sprawcy. W środę przed południem 44-latek został doprowadzony do prokuratury, gdzie ma usłyszeć zarzuty. Wcześniej w Zakładzie Medycyny Sądowej w Gdańsku przeprowadzono sekcję zwłok czteroletniej Anieli. Jak ustalili śledczy, dziecko zostało śmiertelnie ranne przy użyciu długiego, około 70-centymetrowego noża przypominającego maczetę. To tym samym narzędziem – według ustaleń prokuratury – sprawca miał zaatakować pozostałych członków rodziny.

Funkcjonariusz SOP jest również objęty procedurą wydalenia ze służby.

Mężczyźnie grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności. 

Brutalny atak na Targówku. Ranili 16-latka maczetą