Gdy ktoś pyta o wakacyjną destynację, pierwsze co przychodzi na myśl to: Hiszpania, Włochy czy Grecja. Niektórzy do tego zestawienia dorzucą Egipt czy Turcję. Węgry nie są tu oczywistym wyborem. A jednak - warto rozważyć ten kierunek!
Po pierwsze - Balaton
Największe jezioro słodkowodne w Europie Środkowej, nazywane „węgierskim morzem” kojarzy nam się z… pierwszymi zagranicznymi wakacjami naszych dziadków lub rodziców. W latach osiemdziesiątych Polacy tłumnie przyjeżdżali nad Balaton rozbijając namioty na campingach i ciesząc się wakacjami, które dla wielu były namiastką zachodniego świata.
I nie, czas się tutaj nie zatrzymał; wręcz przeciwnie - wrzucił piąty bieg! Region przeszedł ogromną metamorfozę, a nowoczesne hotele prześcigają się w ofertach stref spa&wellness, udowadniając, że Balaton stał się kierunkiem na miarę współczesnych oczekiwań.
Jednym z takich miejsc jest miejscowość Balatonalmádi, położona w północno-wschodniej części jeziora. To kurort znany z historycznych willi, promenad, punktów widokowych oraz czerwonych skał permowych nadających okolicy charakterystyczny krajobraz.
- Nasz hotel Hunguest BÁL Resort może być świetną bazą do odkrywania północnego Balatonu - mówi Lajos Labossa, dyrektor marketingu i komunikacji Hunguest Hotels. - Znajdujemy się bezpośrednio nad jeziorem, a widoki z trzynastego piętra naszego obiektu zapierają dech w piersiach. Warto zaznaczyć także, że Balaton to wspaniałe miejsce do odkrywania węgierskiej kuchni. Kilka tutejszych lokali zostało wyróżnionych przez przewodnik Michelin, a lokalna gastronomia coraz śmielej konkuruje z najlepszymi adresami w kraju - dodaje Labossa.
Słowa przedstawiciela sieci Hunguest Hotels potwierdzają Polacy, których spotkaliśmy w Balatonalmádi.
- Odwiedzamy to miejsce kolejny rok z rzędu. Kochamy węgierską kuchnie i gościnność. To świetne miejsce na wakacje. Wiadomo, Włochy czy Hiszpania, to również piękne kierunki, ale zupełnie nie doceniamy tego, co jest zaledwie sześć godzin drogi z naszego miasta - mówi rodzina z okolic Krakowa.
Balaton to także prawdziwy raj dla miłośników sportów wodnych. Spokojna tafla jeziora i rozległe, płytkie brzegi stwarzają idealne warunki do pływania na SUP-ie, żeglowania, kajakarstwa czy windsurfingu.
- Jesteśmy tutaj przejazdem, mieliśmy być jeden, góra dwa dni, ale nieco nam się przedłużyło - mówi z uśmiechem mieszkaniec Katowic. - Właśnie idę pływać na SUP-ie, żona z córką relaksują się na plaży. Są też świetne ścieżki rowerowe. Żałuję, że wcześniej nie odkryłem tego miejsca - dodaje mężczyzna.
Po drugie - Egerszalók
Drugim miejscem na mapie północnych Węgier, które przyciąga coraz więcej turystów i które odwiedziła nasza ekipa Radia Eska jest Egerszalók. Miejscowość słynie przede wszystkim z unikalnej Góry Solnej - białych tarasów mineralnych powstałych dzięki wodzie termalnej wypływającej z głębi ziemi. Gorące źródła o temperaturze około 65–68 stopni Celsjusza przez lata tworzyły charakterystyczne wapienne formacje, które dziś są jednym z najbardziej rozpoznawalnych naturalnych krajobrazów Węgier. Bezpośrednio u stóp Góry Solnej położony jest hotel Hunguest Saliris z siedemnastoma różnymi basenami. Nie brakuje też wód termalnych.
- Węgierskie wody termalne od wieków słyną z wysokiej zawartości cennych minerałów, które sprzyjają regeneracji organizmu, relaksowi i odprężeniu. Dzięki ciepłej wodzie jesteśmy idealnym miejscem nie tylko na letni wypoczynek, ale również na pobyt późną jesienią i zimą. Niezależnie od pogody można tu korzystać z kąpieli termalnych, strefy spa i wellness, ciesząc się wyjątkowym komfortem przez cały rok - mówi Lajos Labossa, dyrektor marketingu i komunikacji Hunguest Hotels.
Po trzecie - Eger
Eger to jedno z najbardziej malowniczych miast północnych Węgier, położone u stóp Gór Bukowych około 130 kilometrów od Budapesztu.
- A to powoduje, że Eger stał się nie tylko miejscem na dłuższy, wakacyjny wypoczynek, ale także jednym z punktów krótkich city-breaków - mówi Erika Beresova, przedstawicielka Hotelu Flóra. - Bliskość Budapesztu i urok Egeru powoduje, że coraz więcej osób decyduje się, by podczas dwóch-trzech dni urlopu, odwiedzić te dwa miejsca. Budapeszt to wspaniałe zabytki, pyszne jedzenie, a Eger to klimatyczne uliczki, łaźnię tureckie i nowoczesne kąpieliska termalne z basenami wellness - zaznacza Erika Beresova.
Najbardziej rozpoznawalnym symbolem pozostaje zamek w Egerze, gdzie w 1552 roku niewielka załoga skutecznie obroniła miasto przed wojskami Imperium Osmańskiego. Spacerując po centrum można zobaczyć także minaret z czasów tureckich, monumentalną bazylikę oraz historyczne uliczki pełne kawiarni i restauracji.
- To miasto ma wyjątkową atmosferę, której trudno szukać w innych częściach Węgier. To miasto żyje własnym rytmem; spokojniejszym i bardzo bliskim polskim turystom. Wielu odwiedzających zachwyca się połączeniem historycznej architektury oraz kultury termalnej, która od pokoleń jest naturalną częścią codziennego życia mieszkańców regionu - dodaje Kowalskiné Szekfy Ibolya, wieloletnia polskojęzyczna przewodniczka z Węgier.
Po czwarte - my tu wrócimy!
Podróż powrotna, autem z Węgier do Trójmiasta zajęła nam nieco ponad dwanaście godzin. Po drodze była przerwa na oscypki; kilka razy musiałyśmy też rozprostować kości czy nagrać krótką relację. Prosto ze stacji benzynowej.
Obyło się jednak bez lotniskowego rozgardiaszu, odpraw i nikt… nie sprawdził wymiarów naszych walizek. I całe szczęście. Bo uwierzcie - z Węgier przywozi się spory nadbagaż.
Tekst: Dominika Bakura