- Genealogia genetyczna pomogła wytypować podejrzanego o zabójstwo.
- Eksperci przeanalizowali sześć pokoleń i stworzyli drzewo genealogiczne liczące około 10 tys. osób.
- Ostatecznie z tysięcy krewnych wytypowano trzech mężczyzn. Jednym z nich był Michał S., który przyznał się do zabójstwa Izy Strzałkowskiej.
Czym jest genealogia genetyczna?
Genealogia genetyczna łączy badania DNA z klasyczną genealogią. Specjaliści porównują materiał genetyczny zabezpieczony na miejscu zbrodni z bazami danych zawierającymi profile osób, które dobrowolnie wykonały testy DNA do celów genealogicznych i wyraziły zgodę na wykorzystanie swoich danych na rzecz dochodzeń kryminalnych. Jeśli nie uda się znaleźć sprawcy, można odnaleźć jego dalszych krewnych - nawet takich, z którymi łączą go wspólni przodkowie sprzed kilkuset lat. Następnie badacze odtwarzają kolejne gałęzie rodziny, aż zawężą krąg osób mogących mieć związek ze sprawą.
Zabójstwo Izy Strzałkowskiej. Cofnęli się o sześć pokoleń i znaleźli trop
W rozmowie z Radiem ESKA Marta Sobota, genealożka genetyczna pracująca przy śledztwie, wytłumaczyła, że analiza nie polegała na szukaniu samego sprawcy.
- Nie szukamy sprawcy, tylko szukamy jego dalekich kuzynów. I tak było też w tym przypadku. Analizowane było pokrewieństwo na poziomie pięciu–sześciu pokoleń wstecz. To byli wspólni przodkowie żyjący na przełomie XVII i XVIII wieku - słyszymy. To oznacza, że specjaliści musieli cofnąć się do osób żyjących ponad 200 lat temu, a następnie odtworzyć losy wszystkich ich potomków.
Drzewo genealogiczne liczyło 10 tysięcy osób
To był najbardziej czasochłonny etap całego śledztwa. Genealodzy stworzyli ogromne drzewo rodzinne obejmujące około 10 tysięcy osób. Dopiero po przeanalizowaniu wszystkich gałęzi rodziny udało się zawęzić krąg osób, które mogły odpowiadać profilowi genetycznemu pozostawionemu przez sprawcę. - Należało zejść w dół, czyli znaleźć wszystkich potomków - dodaje ekspertka.
Z 10 tysięcy osób zostało trzech mężczyzn
Genealogia genetyczna nie wskazuje winnego. Pozwala jedynie wytypować osoby, które z punktu widzenia pokrewieństwa mogą być związane ze sprawą.
- Ostatecznie dzięki tej metodzie z 10 tysięcy osób udało się wyselekcjonować trzech mężczyzn, którzy odpowiadali kryteriom genealogicznym i rodzinnym. W tym miejscu potrzebne było już wsparcie śledczych, ponieważ tu kończy się rola genealogii genetycznej. My nie mówimy: "to jest sprawca". Mówimy: "to jest bardzo silny trop" - podkreśliła Marta Sobota.
Dalsze czynności należały już do policjantów i prokuratorów, którzy weryfikowali każdy z wytypowanych tropów.
Podejrzany przyznał się do zabójstwa
Jednym z trzech wytypowanych mężczyzn był Michał S. To właśnie jego śledczy zatrzymali w związku z zabójstwem 13-letniej Izy Strzałkowskiej. Mężczyzna przyznał się do popełnienia zbrodni, jednak odmówił składania szczegółowych wyjaśnień. Zgodnie z decyzją śledczych zostanie poddany obserwacji psychiatrycznej, psychologicznej oraz seksuologicznej.
Wykorzystanie genealogii genetycznej w tej sprawie jest dużym postępem w polskiej kryminalistyce i może otworzyć drogę do rozwiązania innych niewyjaśnionych zbrodni sprzed lat.