Kontrowersja w Gdyni! Tak kibicowaliście podczas meczu Arka - Widzew

2026-03-15 14:45

Piłkarze Arki Gdynia i Widzewa Łódź zmierzyli się w kluczowym spotkaniu dla układu dolnych rejonów tabeli PKO BP Ekstraklasy. Obie ekipy liczyły na opuszczenie strefy spadkowej, jednak niedzielne starcie nie wyłoniło zwycięzcy. Prezentujemy przebieg wydarzeń z murawy oraz fotorelację z trybun.

Arka Gdynia - Widzew Łódź 0:0

Arka Gdynia: Węglarz - Kocyła, Marcjanik, Gojny, Szota, Kubiak - Sidibe (62' Nguiamba), Jakubczyk - Szysz, Kerk, Gutkovskis (76' Rusyn).

Widzew Łódź: Drągowski - Wiśniewski, Kapuadi, Żyro -  Krajewski, Cheng (81' Kozlovsky), Shehu, Lerager - Kornvig, Alvarez (81' Fornalczyk), Bergier.

Sędzia: Damian Sylwestrzak

Walka o utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie

Gdynianie przystępowali do tej rywalizacji podbudowani niedawnym triumfem w Płocku, gdzie wygrali 3:0, notując tym samym pierwsze zwycięstwo na wyjeździe w obecnych rozgrywkach. Ich rywale z województwa łódzkiego zaledwie tydzień wcześniej niespodziewanie pokonali walczącego o mistrzostwo kraju Lecha Poznań. Niedzielne spotkanie przyciągnęło na trybuny wielu sympatyków obu klubów. Licznie zgromadzona publiczność miała nadzieję na wspaniałe widowisko, zwłaszcza że oba zespoły pragnęły wykorzystać potknięcie Legii Warszawa, która wcześniej zanotowała jedynie remis na stadionie w Radomiu.

Wstępna faza rywalizacji nie przyniosła wyraźnej dominacji żadnej ze stron. Zawodnicy musieli zmagać się nie tylko z rywalami, ale także z wyjątkowo kiepsko przygotowaną płytą boiska. Trudne warunki potęgowały dodatkowo opady deszczu, utrudniające płynne operowanie piłką. Z upływem minut inicjatywę zaczęli jednak przejmować piłkarze z Gdyni. Doskonałą szansę na otwarcie wyniku zmarnował w 26. minucie Dawid Kocyła. Wahadłowy otrzymał idealne zagranie od Sebastiana Kerka, lecz posłał futbolówkę tuż obok słupka. Goście z Łodzi mieli ogromne problemy ze stworzeniem realnego zagrożenia. Uderzenie Alvareza z 39. minuty minęło bramkę, a wcześniejsze próby Kornviga zostały zatrzymane przez miejscowych defensorów. Dalszy ciąg materiału znajduje się pod galerią ze zdjęciami kibiców z meczu Arka - Widzew!

- Tak ten mecz może wyglądać również po przerwie - powiedział reporterowi Canal+ Serafin Szota z Arki Gdynia.

Pierwszy kwadrans drugiej odsłony dobitnie potwierdził, że stoper miał rację. Na placu gry brakowało dogodnych okazji podbramkowych, a bramkarze pozostawali praktycznie bezrobotni. Kibice zgromadzeni na trybunach obejrzeli w tym fragmencie dwie nieudane próby uderzeń, za które odpowiadali Emil Kornvig oraz Kamil Jakubczyk.

Prawdziwe emocje pojawiły się na boisku dopiero na siedemnaście minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Główny arbiter zawodów, Damian Sylwestrzak, dopatrzył się nieprzepisowego zagrania Oskara Kubiaka na Marcelu Krajewskim w obrębie gdyńskiej szesnastki i wskazał na wapno. Po chwili interweniowali jednak sędziowie obsługujący system VAR. Sędzia przeanalizował całą sytuację na monitorze i ostatecznie anulował swoją pierwotną decyzję. Uznał prawdopodobnie, że kontakt między graczami nie był wystarczający, choć powtórki sugerowały wyraźne problemy defensora gospodarzy. Całe zdarzenie wywołało mnóstwo dyskusji w sieci.

Rezultat rywalizacji utrzymał się do samego końca, a kibice zgromadzeni na stadionie musieli zadowolić się bezbramkowym remisem. Mecz toczony w strugach deszczu i na bardzo zniszczonej płycie boiska z pewnością nie zachwycił sympatyków futbolu. Zespół z Łodzi z dużym prawdopodobieństwem będzie miał swoje zdanie na temat cofniętej decyzji o podyktowaniu rzutu karnego. Ten niezwykle istotny pojedynek zakończył się remisem. Chociaż Gdynianie zdołali opuścić strefę zagrożoną degradacją, to podział punktów nie satysfakcjonuje żadnej ze stron. Podobnie jak tydzień temu mecz Motor - Górnik, tak i tym razem niedzielne wczesne popołudnie z Ekstraklasą rozczarowało. 

Atmosfera na trybunach podczas starcia gdyńskiego zespołu z łódzką drużyną była jednak niezwykle gorąca. Zapraszamy do obejrzenia wyjątkowej galerii zdjęć autorstwa Marcina Gadomskiego, która dokumentuje wsparcie fanów.

Jan Tomaszewski grzmi: Panu Niemcowi pomyliła się odwaga z odważnikiem!