Sąd Okręgowy w Słupsku uznał 49-letniego Piotra O. za winnego zbrodni i skazał go w czwartek na 12 lat więzienia. Tragiczne wydarzenia rozegrały się w Hotelu Słupsk 23 listopada 2018 roku. Według śledczych Piotr O. dotkliwie pobił Jacka B., po czym wyrzucił go z okna na trzecim piętrze, przywiązując mu do szyi telewizor. Skutkiem odniesionych, bardzo ciężkich obrażeń była śmierć pokrzywdzonego, która nastąpiła kolejnego dnia.
Decyzję ogłosiła sędzia Aleksandra Szumińska. Oskarżyciel publiczny żądał dla oskarżonego 25 lat za kratami, a obrońcy starali się o jego uniewinnienie. Jest to już drugie rozstrzygnięcie w tym procesie, ponieważ wcześniejszy wyrok wymierzający 10 lat więzienia został unieważniony przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Czwartkowe orzeczenie nie jest prawomocne.
„Nie miałem nic wspólnego z tym, co się wydarzyło” - mówi skazany
Piotr O. od samego początku stanowczo odrzucał stawiane mu zarzuty. Jak wyjaśniał, tamtej tragicznej nocy, po zakrapianej imprezie z Jackiem B. i Anną T., spał w swoim pokoju. Obudzić go miał dopiero krzyk znajomej. Przekonywał, że najpewniej Jacek B. sam odebrał sobie życie, rzekomo z powodu poważnych problemów osobistych.
Sąd odrzucił tę wersję wydarzeń. W uzasadnieniu wyroku sędzia Szumińska zaznaczyła, że zgromadzony materiał dowodowy nie pozostawia złudzeń co do winy Piotra O.
- Materiał procesowy wskazuje na winę oskarżonego. Dowody zebrane w tej sprawie wskazują na sprawstwo oskarżonego i działanie z zamiarem bezpośrednim zabójstwa
- oświadczyła przedstawicielka sądu.
Podkreśliła ponadto, że zachowanie 49-latka stanowiło „naruszenie najcenniejszego dobra - życia człowieka”. Według sądu, zbrodnia wyróżniała się wyjątkową brutalnością, a po wszystkim nietrzeźwy mężczyzna miał po prostu zbiec z miejsca zdarzenia.
Symulacja 3D pogrążyła Piotra O. „Obalono wersję z samobójstwem”
Decydującym argumentem, który przekreślił linię obrony opartą na rzekomym samobójstwie, była zaawansowana analiza z wykorzystaniem technologii 3D. Badania te podważyły wnioski z wcześniejszej, prywatnej ekspertyzy, która dopuszczała możliwość, że Jacek B. zginął na skutek uderzenia o chodnik.
- Na podstawie przeprowadzonych animacji 3D, dokonując koniecznych pomiarów, biegli uznali, że najbardziej prawdopodobna wersja jest taka, że pokrzywdzony, stojąc na tapczanie tyłem do okna, został wypchnięty przez okno z przywiązanym do szyi telewizorem
- uściśliła sędzia Aleksandra Szumińska.
Na niekorzyść oskarżonego przemówiły także inne zabezpieczone ślady. Śledczy odnaleźli krew ofiary na ścianach hotelowego pokoju. Dodatkowo gość z sąsiedniego apartamentu zeznał, że słyszał męskie głosy i awanturę. Sąd wziął również pod uwagę pierwotne zeznania Anny T., która początkowo jako winnego wskazywała właśnie Piotra O. Kobieta później zmieniła swoje oświadczenie, jednak uznano je za niewiarygodne.
Piotr O. zapowiada apelację. „To jakaś farsa”
Piotr O. nie zgadza się z czwartkowym wyrokiem i już zapowiedział wniesienie apelacji. Opuszczając salę sądową, był wyraźnie zszokowany decyzją sądu.
- Spodziewałem się wyroku uniewinniającego, bo tylko taki mógł być sprawiedliwy. Odejmuje mi mowę, nie wiem, co się dzieje. To jakaś farsa. Ja nie przyznaję się do zabójstwa. To absurdalny zarzut. Nie miałem nic wspólnego z tym, co się wydarzyło
- mówił wzburzony oskarżony przed kamerami dziennikarzy.
Ewentualną apelację bierze pod uwagę także oskarżyciel. Prokurator Robert Firlej zastrzegł, że odpowiednie kroki podejmie dopiero po przeanalizowaniu pisemnego uzasadnienia. Mimo wyroku sąd nie zdecydował o natychmiastowym aresztowaniu skazanego. Piotr O. do momentu uprawomocnienia się wyroku pozostanie na wolności, jednak ma nałożony zakaz opuszczania granic kraju.