Przełom w sprawie Iwony Wieczorek? Paweł P. oskarżony o utrudnianie śledztwa
Zaginięcie Iwony Wieczorek to jedna z najbardziej tajemniczych spraw w Polsce. W 2010 roku młoda mieszkanka Trójmiasta wracała z klubu do domu. 17 lipca o godzinie 4.12 kamera zarejestrowała Iwonę przy wejściu na plażę nr 63 w gdańskim Jelitkowie niedaleko jej miejsca zamieszkania, gdzie nigdy nie dotarła. To był ostatni znany zapis z jej udziałem.
Z zaginięciem młodej kobiety łączone były nazwiska Patryka G. oraz Pawła P. Pierwszy z nich miał być byłym partnerem zaginionej. Z kolei drugi – mężczyzną z którym zaczęła się spotykać, choć nie byli parą, a Iwona raczej nie darzyła go głębszymi uczuciami. To właśnie Paweł P. był jedyną osobą, która usłyszała zarzuty w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek.
Mężczyzna bawił się razem z Iwoną oraz ich wspólnymi znajomymi felernej nocy w klubie Dream Club. Podczas imprezy pomiędzy kobietą a resztą ekipy doszło do sprzeczki. Do dziś żadna z obecnych tam osób nie potrafi jednoznacznie wskazać, czego dokładnie dotyczył konflikt.
Paweł P., bliski znajomy zaginionej gdańszczanki, w 2022 roku został oskarżony o utrudnianie śledztwa. Zarzuty dotyczyły m.in. niszczenia śladów, zacierania dowodów oraz składania fałszywych zeznań w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek. Wówczas wielu polityków mówiło o „przełomie”, który miał doprowadzić do wyjaśnienia losów 19-latki.
Adwokat Pawła P. komentuje decyzję prokuratury w sprawie Iwony Wieczorek
Jednak niemalże cztery lata później, prokuratura wycofuje się z najważniejszych środków zapobiegawczych wobec mężczyzny. Pod koniec 2025 roku podjęto decyzję o uchyleniu wobec niego policyjnego dozoru oraz zakazu opuszczania kraju.
Jak informuje Onet, oznacza to, że mężczyzna, mimo iż formalnie nadal figuruje jako podejrzany, może odpowiadać z wolnej stopy. Do tej pory w sprawie nie skierowano aktu oskarżenia. Obrońca Pawła P. mec. Krzysztof Woliński w rozmowie z portalem stwierdził, że w jego opinii od początku była to "dęta sprawa".
Zdaniem obrońcy, całe postępowanie miało na celu przybliżenie odpowiedzi na kluczowe pytanie dotyczące zaginięcia Iwony Wieczorek. W tamtym czasie mówiło się o wielkim przełomie w sprawie, jednak przez kolejne lata śledztwo nie przyniosło odpowiedzi na pytanie – co w lipcu 2010 roku stało się z mieszkanką Sopotu i kto odpowiedzialny jest za jej zniknięcie.
- Być może była to próba wykorzystania pewnych psychologicznych aspektów człowieka, który jest w stanie pewnego rodzaju zawieszenia. I uzyskania przypadkowej pomocy, która pozwoliłaby rozwiązać zagadkę tego zaginięcia - mówił mec. Krzysztof Woliński w rozmowie z Onetem.
Biały Fiat Cinquecento kluczem do rozwiązania zagadki Iwony Wieczorek? Policja apeluje o pomoc
W styczniu 2026 roku pojawiły się kolejne nowe ustalenia w śledztwie. Informację tę przekazała prok. Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej. Z kolei prok. Eryk Stasielak, naczelnik małopolskiego wydziału do spraw przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej, zaznaczył, że śledczy analizują nowe dowody, które pojawiły się w sprawie.
Policja wskazała również nowy, kluczowy trop. Chodziło o białego fiata Cinquecento widzianego nad ranem 17 lipca 2010 roku w rejonie Parku Reagana. Z zapisu monitoringu wynikało, że auto przemieszczało się przez Rumię, Redę oraz okolice Pucka. Funkcjonariusze apelują o kontakt do wszystkich, którzy posiadają jakąkolwiek wiedzę na temat tego samochodu.
Jak to możliwe, że 19-latka zniknęła bez śladu? Odpowiedzi na to pytanie śledczy szukają już od 16 lat. Zdaniem autorki podcastu „Piąte nie zabijaj”, Justyny Mazur-Kudelskiej, upływ czasu może ostatecznie zadziałać na korzyść, ale tylko pod warunkiem, że osobę odpowiedzialną za zniknięcie Iwony dręczy poczucie winy.
- Osobom, które mogą być odpowiedzialne za zaginięcie Iwony, poczucie winy może nie dać spokoju. W pewnym momencie, być może, będą chciały się do tej sprawy przyznać albo coś powiedzieć. Z perspektywy czasu, kiedy nabiera się dystansu do pewnych spraw, czasami można coś więcej o nich powiedzieć. I na to chyba wszyscy liczą, że znajdzie się świadek, który przestanie się bać. Być może sprawca coś komuś kiedyś powie – zaznaczyła Mazur-Kudelska w jednym ze swoich podcastów.