Śmiertelne potrącenie Filipa w Redzie. Sąd wydał ostateczną decyzję w głośnej sprawie

2026-03-11 12:01

Filip obchodziłby w tym roku swoje czternaste urodziny. Tragicznego dnia w 2022 roku 10-latek zginął na pasach w Redzie, uderzony przez samochód Anny Sz., która kierowała pod wpływem silnych medykamentów. Apelacyjny proces dotyczący tej sprawy ruszył w lutym tego roku. Matka ofiary wyznała, że od niemal czterech lat każdego wieczoru przeżywa koszmar. W środę, 11 marca gdański Sąd Okręgowy ostatecznie zatwierdził karę siedmiu lat pozbawienia wolności dla sprawczyni.

Prawomocny wyrok za wypadek w Redzie. Anna Sz. skazana na 7 lat pozbawienia wolności

Gdański Sąd Okręgowy ogłosił w środę, 11 marca 2026 roku prawomocne orzeczenie w głośnej sprawie. Instancja odwoławcza w pełni podtrzymała decyzję o karze siedmiu lat więzienia dla Anny Sz., która potrąciła 10-letniego chłopca na przejściu dla pieszych w Redzie. Materiał dowodowy potwierdził, że sprawczyni siedziała za kierownicą po zażyciu silnych leków, wywołujących efekty zbliżone do upojenia alkoholowego.

Orzeczenie sądu pierwszej instancji zostało zaskarżone przez obie strony postępowania. Zarówno adwokat oskarżonej, jak i rodzice zmarłego 10-latka, występujący tu w roli oskarżycieli posiłkowych, złożyli oficjalne apelacje. Sprawczyni nie zjawiła się na sali gdańskiego sądu. Wydany werdykt jest prawomocny.

Tragiczny wypadek w Redzie z 2022 roku. 10-letni Filip nie przeżył uderzenia

Koszmar rozegrał się 20 grudnia 2022 roku w okolicach godziny 19 na drodze krajowej numer 6 przebiegającej przez Redę. Osobowe auto z ogromną siłą uderzyło w przechodzącego przez zebrę przy ulicy Wejherowskiej 10-latka. Ekipy ratunkowe przetransportowały ciężko ranne dziecko do placówki medycznej, gdzie przez kilkanaście kolejnych dni trwała dramatyczna walka medyków o jego życie. Niestety, obrażenia wewnętrzne i rozległe urazy głowy okazały się na tyle krytyczne, że mały pacjent ostatecznie zmarł w szpitalu.

Śledczy drobiazgowo zrekonstruowali przebieg tego tragicznego wieczoru. Anna Sz. poruszała się lewym pasem jezdni w stronę Wejherowa, najpewniej omijając auta zatrzymane przed przejściem. Kobieta zupełnie zignorowała podstawowe zasady ostrożności i wjechała prosto w pieszego. Przybyli na miejsce funkcjonariusze od razu przebadali 62-letnią wówczas sprawczynię alkomatem. Sprzęt policyjny nie wykazał obecności alkoholu w jej organizmie.

Silne leki w organizmie Anny Sz. Ostrzeżenia na ulotkach

Organy ścigania przesłuchały naocznych świadków i zleciły dokładne ekspertyzy techniczne pojazdu uderzającego. Zły stan zdrowia 62-latki uniemożliwił początkowo jej oficjalne przesłuchanie przez mundurowych. Kiedy jednak przyszły wyniki badań laboratoryjnych, okazało się, że w momencie tragedii kobieta znajdowała się pod mocnym działaniem środków przypominających swoim efektem alkohol. Badania toksykologiczne wykazały ogromne stężenie tramadolu, diazepamu oraz estazolamu. Producenci tych preparatów kategorycznie zabraniają kierowania jakimikolwiek pojazdami mechanicznymi po ich uprzednim zażyciu.

Na podstawie zgromadzonego materiału prokuratorzy sformułowali ostateczny akt oskarżenia. Anna Sz. usłyszała zarzut nieumyślnego doprowadzenia do wypadku na drodze przez rażące zignorowanie fundamentalnych reguł bezpieczeństwa w ruchu. Dodatkowo odpowiedziała przed wymiarem sprawiedliwości za prowadzenie auta w stanie odurzenia lekami o działaniu zastępującym alkohol etylowy.

Proces apelacyjny Anny Sz. Matka Filipa zabrała głos

Decyzją z września minionego roku Sąd Rejonowy w Wejherowie skazał nieprawomocnie kobietę na karę siedmiu lat pozbawienia wolności i zakazał jej siadania za kółkiem do końca życia w związku z doprowadzeniem do śmierci. Sędzia nakazał również oskarżonej uiszczenie kosztów procesowych i wypłacenie rodzicom ofiary po pięćdziesiąt tysięcy złotych zadośćuczynienia. Ten werdykt nie zadowolił żadnej ze stron, stąd w lutym ruszył proces przed sądem wyższej instancji, na którym zabrakło Anny Sz. Jeszcze przed ogłoszeniem ostatecznej kary, mama zmarłego chłopca domagała się od sądu najsurowszych konsekwencji.

- Chciałabym, żeby wyrok był na tyle wysoki, by dotarło do społeczeństwa, że za niebezpieczną jazdę przy pasach są poważne konsekwencje. Nie ma tu okoliczności łagodzących. (...) Mija czwarty rok, a ja wciąż płaczę wieczorami do poduszki. Żyję, ale jakie to jest życie, kiedy rano i wieczorem mam w głowie tylko Filipa. W pracy staram się nie myśleć, ale poza nią ta myśl wraca. Widzę chłopców w jego wieku i odwracam wzrok - mówiła mama Filipa 26 lutego br.

Wstęp EXB 11.03.2026
Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?
Wstęp EXB 11.03.2026