Spis treści
Rozpoczyna się walka o wyższy wyrok dla sprawczyni
W czwartek, 26 lutego, w Sądzie Okręgowym w Gdańsku ruszyło postępowanie odwoławcze dotyczące tragicznego wypadku. Na ławie oskarżonych nie pojawiła się Anna Sz., która w pierwszej instancji została nieprawomocnie skazana za spowodowanie śmierci dziecka. Na sali rozpraw stawili się natomiast rodzice zmarłego Filipa, pełniący rolę oskarżycieli posiłkowych. Apelacje od pierwotnego orzeczenia wniosły obie strony sporu – zarówno obrońca kobiety, jak i bliscy ofiary. Rodzina chłopca zaznacza, że sprawczyni do tej pory nie wyraziła skruchy ani nie przeprosiła za swój czyn, dlatego domagają się dla niej surowszego wymiaru sprawiedliwości.
„- Chciałabym, żeby wyrok był na tyle wysoki, by dotarło do społeczeństwa, że za niebezpieczną jazdę przy pasach są poważne konsekwencje. Nie ma tu okoliczności łagodzących – stwierdziła matka chłopca.”
Choć od dramatycznych wydarzeń mijają w tym roku cztery lata, ból po stracie syna pozostaje dla rodziny nieznośny. Codzienność bliskich Filipa naznaczona jest ciągłą walką z traumą po jego odejściu.
„- Mija czwarty rok, a ja wciąż płaczę wieczorami do poduszki. Żyję, ale jakie to jest życie, kiedy rano i wieczorem mam w głowie tylko Filipa. W pracy staram się nie myśleć, ale poza nią ta myśl wraca. Widzę chłopców w jego wieku i odwracam wzrok – stwierdziła mama Filipa.”
Sąd postanowił o odroczeniu rozprawy do 11 marca bieżącego roku.
Okoliczności tragedii na drodze krajowej nr 6
Do śmiertelnego potrącenia doszło 20 grudnia 2022 roku około godziny 19:00 w Redzie. Anna Sz., kierując autem osobowym ulicą Wejherowską, uderzyła w przechodzące przez pasy dziecko. Kierująca poruszała się lewym pasem w stronę Wejherowa i prawdopodobnie ominęła pojazdy, które zatrzymały się na prawym pasie, by przepuścić pieszego. 10-latek z rozległymi obrażeniami, w tym uszkodzeniami czaszki, został przetransportowany do szpitala. Mimo kilkunastodniowej walki lekarzy o jego życie, chłopca nie udało się uratować. Badanie alkomatem przeprowadzone na miejscu zdarzenia wykazało, że 62-latka była trzeźwa.
Anna Sz. prowadziła po zażyciu silnych leków
Śledztwo ujawniło szokujące kulisy stanu psychofizycznego kierującej. Badania toksykologiczne wykazały w organizmie Anny Sz. obecność substancji działających podobnie do alkoholu, w tym wysokie stężenie estazolamu, tramadolu oraz diazepamu. Kobieta zignorowała ostrzeżenia zawarte w ulotkach tych medykamentów, które kategorycznie zabraniają prowadzenia pojazdów po ich zażyciu. Prokuratura oskarżyła ją o umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa i jazdę pod wpływem środków odurzających. We wrześniu ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Wejherowie skazał ją na siedem lat pozbawienia wolności, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów oraz nakazał wypłatę po 50 tysięcy złotych zadośćuczynienia dla każdego z rodziców.