Spis treści
Wyspa Sobieszewska: Zgłoszenie o ludzkiej ręce na plaży
9 kwietnia, kilka minut przed godziną 22, służby zostały powiadomione o makabrycznym znalezisku na Wyspie Sobieszewskiej. W pobliżu wejścia nr 13 odnaleziono ludzkie przedramię. Na miejsce natychmiast skierowano policjantów oraz prokuratora, którzy rozpoczęli oględziny terenu. Jako pierwszy o sprawie informował portal trojmiasto.pl.
Podczas prowadzonych czynności technicy kryminalistyki zabezpieczyli ślady i wykonali dokumentację fotograficzną. W działaniach uczestniczył także biegły z zakresu medycyny sądowej. Odnaleziony fragment ciała został zabezpieczony do dalszych badań. Choć od szokującego odkrycia minęło już prawie cztery tygodnie, śledczym nadal nie udało się odnaleźć pozostałych części ciała ani ustalić tożsamości zmarłej osoby.
Jak podaje „Dziennik Bałtycki”, oficjalne śledztwo rozpoczęto 13 kwietnia, czyli cztery dni po odnalezieniu szczątków. Postępowanie prowadzone jest pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci nieznanej osoby. Taka kwalifikacja prawna jest standardowo stosowana na początkowym etapie spraw, gdy dokładne okoliczności śmierci nie zostały jeszcze ustalone.
Ekspertyza medyków sądowych z Gdańska w sprawie znalezionych szczątków
Śledczy wspólnie z ekspertami medycyny sądowej próbują teraz ustalić, w jaki sposób kończyna została oddzielona od reszty ciała. Analizie poddawany jest także orientacyjny czas śmierci oraz charakter obrażeń widocznych na szczątkach. Istotne będzie również ustalenie, czy część uszkodzeń mogła powstać jeszcze przed śmiercią. Szczegółową opinię w tej sprawie przygotowują obecnie specjaliści z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Równolegle prowadzone są działania mające doprowadzić do identyfikacji osoby, do której należało znalezione przedramię. Mimo upływu czasu śledczy nadal nie wiedzą, kim była ofiara. Do momentu wyjaśnienia sprawy zabezpieczone szczątki pozostaną do dyspozycji prokuratury.
Dryfujące ciało w Bałtyku. Wpływ słonej wody na odnalezione przedramię
Wstępne ustalenia wskazują, że odnaleziona kończyna mogła przebywać w wodzie nawet około dwóch tygodni. Na taki scenariusz wskazuje stan szczątków oraz widoczne uszkodzenia w okolicach nadgarstka i przedramienia, które mogły powstać pod wpływem działania słonej wody oraz organizmów morskich. Śledczy nie wykluczają również, że morze mogło wyrzucić szczątki na brzeg z zupełnie innego miejsca wybrzeża.