Matka trzymała synka, ojczym go torturował. Sebastian nie przeżył! 100 uderzeń w pół godziny

2026-02-12 9:27

15-letni Sebastian został śmiertelnie skatowany przez własnych bliskich, matkę Agnieszkę K. oraz jej partnera, Andrzeja L. Chłopiec doznał łącznie ponad 100 obrażeń, które skutkowały jego zgonem. Miesiącami był torturowany: bity, dźgany igłami, okładany kablem od przedłużacza. Zmuszano go też do wykonywania ćwiczeń ponad własne siły, bo ojczym był zafascynowany kulturystyką. Sprawa zabójstwa 15-latka z Polski została uznana za jedną z najbardziej zatrważających historii brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości.

Sebastian urodził się 16 lipca 2006 roku i przez dużą część swojego życia mieszkał w Kwidzynie, koło Gdańska. Początkowo wychowywał go ojciec, ale w 2020 roku zapadła decyzja o przeprowadzce do Wielkiej Brytanii. Miał zamieszkać z matką, 35-letnią Agnieszką K., która wyjechała za granicę, gdy chłopiec miał zaledwie trzy lata, a także jej partnerem, z którym była związana od blisko 10 lat: 38-letnim Andrzejem L. Rodzina Sebastianka, która pozostała w Polsce, miała nadzieję, że będzie mu tam dobrze. Chłopiec więc wyjechał i próbował zaaklimatyzować się w nowym miejscu, w którym przyszło mu żyć: mieście Huddersfield w Wielkiej Brytanii.

To właśnie tam mieszkała Agnieszka K. wraz ze swoim partnerem Andrzejem L. Para kilkakrotnie przeprowadzała się w hrabstwie Yorkshire i ostatecznie osiedliła się w Huddersfield, przy ulicy Leeds Road. Oboje pracowali w knajpie, która znajdowała się niedaleko, lokal zajmował się sprzedażą jedzenia na wynos.

Zobacz więcej: Pokój Zbrodni

Początkowo relacja późniejszych oskarżonych z dzieckiem wydawała się dobrze układać. Agnieszka K. miała opowiadać znajomym, że jest oczarowana swoim synkiem, którego tak długo nie widziała. Jednocześnie skarżyła się koleżankom, że chłopiec „często kłamie”. Nastolatek został zapisany do miejscowej szkoły. Jak wynika z ustaleń śledczych, uczył się całkiem nieźle i był pozytywnie postrzegany przez nauczycieli oraz rówieśników. W aktach zapisano, że był przykładnym uczniem, zawsze dobrze, schludnie ubranym, często się uśmiechał, choć bywał cichy. Nie zauważono żadnych niepokojących znaków, mogących świadczyć o ewentualnej przemocy w domu, której miał doświadczać. Opis zachowania Sebastianka, zaczerpnięty ze szkolnych korytarzy w Wielkiej Brytanii, zgadzał się z tym, jak o dziecku mówili jego bliscy w Polsce. Bardzo życzliwy, kochający, ale nieśmiały i czasem zamknięty w sobie – tak go określano.

A czym poza pracą zajmowali się Agnieszka K. i Andrzej L.? Śledczy ustalili, że nie mieli zbyt wielu znajomych w Huddersfield. Uczęszczali za to na zajęcia z boksu tajskiego, z czego uczynili swoje hobby. Świadkowie zeznawali przed sądem, że obecność Sebastianka w domu nie była na rękę partnerowi jego matki. Mężczyzna miał nawet stwierdzić, że chłopiec nie ma szacunku do mamy, a Agnieszka K. jest wobec niego „za miękka”. On sam oczekiwał, że nastolatek będzie się do niego zwracał: „panie Andrzeju”, na znak szacunku.

Mężczyzna, poza zajęciami z boksu, chodził często na siłownię. Miał obsesję na punkcie kulturystyki, ćwiczył przy użyciu worka treningowego w swoim ogrodzie. W mediach społecznościowych publikował nawet nagrania z ćwiczeń: gdy trenował sam albo z partnerem. Jak okazało się w późniejszym etapie śledztwa, uderzenia i kopnięcia, stosowane na worku, przenosił również na bezbronnego Sebastiana. Być może sprawa maltretowania chłopca nie wyszłaby na jaw tak szybko, a już na pewno śledczy nie mieliby tylu dowodów na winę jego opiekunów, gdyby nie fakt, że oni sami tych dowodów im dostarczyli. Zainstalowali bowiem w domu kamery, by przy ich użyciu móc kontrolować Sebastiana, obserwować, co robi, a potem karać go za to, czego robić w ich mniemaniu nie powinien. To właśnie na tych nagraniach widać, jak Agnieszka K., matka chłopca, oraz jej partner Andrzej L., znęcają się nad 15-latkiem.

Materiałów wideo było mnóstwo i zarejestrowano na nich przeróżne formy przemocy wobec Sebastiana. Krzyki, wyzwiska, wulgaryzmy, a w końcu i przemoc fizyczna. Andrzej L. bił pięściami i kopał 15-latka tak mocno, że sam tracił dech w piersiach. Robił krótką przerwę, a później kontynuował bicie. Matka nastolatka bezczynnie się przyglądała. Na jednym z nagrań widać, jak mężczyzna powala Sebastiana na ziemię kopnięciem w brzuch. Wtedy przy chłopcu kuca jego matka, ale nie po to, żeby mu pomóc. Wręcz przeciwnie: chwyta dziecko i przytrzymuje je przy ziemi, by Andrzej L. mógł dalej bić.

Oprawcy dziecka używali też różnych przedmiotów do stosowania przemocy, na przykład kabla od przedłużacza czy listwy od łóżka, dźgali go igłami. Stosowali również wobec niego bardzo surową dyscyplinę, będącą formą okrutnego znęcania się: kazali wykonywać mu ogrom ćwiczeń, przysiadów i pompek, zmuszali do przesiadywania twarzą przy ścianie, godzinami nie pozwalając mu się ruszyć. Niejednokrotnie zadania, jakie mu przydzielano, przerywano tylko na czas bicia. Sebastianek przechodził przez prawdziwe piekło.

Kolejne dowody na winę oskarżonych policja znalazła w ich telefonach. Andrzej L. nagrywał niektóre pobicia komórką, pisał też SMS-y z Agnieszką K., w których ustalali, jaką formę przemocy tym razem zastosują wobec 15-latka. Wysyłali sobie nawzajem porady, jak uderzać i czym bić, żeby nie zostawić śladów, które mogłyby wzbudzić podejrzliwość nauczycieli w szkole chłopca. Byli niezwykle perfidni i wyrachowani w tym, co robili.

W dniu śmierci Sebastiana, 13 sierpnia 2021 roku, Andrzej L. i Agnieszka K. posunęli się o krok za daleko. Chłopiec nie przeżył tortur, jakie na nim zastosowali. Postanowili więc upozorować jego śmierć. Oblali go wodą, uciskali klatkę piersiową, wlewali do ust płyny. Po godzinie 9 wyłączyli kamery w mieszkaniu. Zapewne domyślili się, że nagrania będą dowodami w sprawie śmierci chłopca, ale nie udało im się ich zniszczyć. Wideo z kamer zostały odzyskane.

Zobacz galerię zdjęć. Dalszą część tekstu znajdziesz pod nią. 

W trakcie procesu sąd uznał, że para próbowała wmówić śledczym, że Sebastian się utopił, że się zachłysnął, ale w zasadzie od początku nie dawano temu wiary, bo niby gdzie, kiedy i jak miało to nastąpić? Pomoc wezwano po bardzo długim czasie od utraty przytomności przez chłopca. Para zadzwoniła na telefon alarmowy, w tle było słychać nawet błagający ton Andrzeja L., który prosi Sebastiana, by ten się obudził, by sobie „nie żartował”. Grał ofiarę, próbował stworzyć sobie alibi.

Na miejsce przyjechała karetka i zabrała Sebastianka do szpitala, jednak w zasadzie od początku było wiadome, że pomoc jest już bezcelowa. Andrzej L. w szpitalu stracił panowanie nad sobą. Jednej z pielęgniarek miał powiedzieć, że Sebastian bywał niegrzeczny, ale karali go tylko „klapsami”, mimo że nikt nawet o to nie spytał. Lekarze od razu uznali to zachowanie za podejrzane.

Gdy medycy wykryli liczne obrażenia na ciele chłopca, para tłumaczyła, że Sebastianek został pobity przez innego mężczyznę. Zmieniali wersję wydarzeń. Twierdzili, że 15-latek spadł także z drzewa. Ostatecznie w szpitalu w Huddersfield stwierdzono zgon chłopca. Patolog w swoim raporcie wskazał, że nastolatek doznał ponad 100 obrażeń, w tym odnotowano ponad 20 nieleczonych pęknięć żeber, które doprowadziły do licznych infekcji i właśnie one skutkowały śmiercią Sebastiana.

Proces sądowy ruszył w Wielkiej Brytanii i rozegrał się stosunkowo szybko, a szczegółowy opis zbrodni mroził krew w żyłach. Przyciśnięci przez śledczych Agnieszka K. i Andrzej L. ostatecznie przyznali się do stosowania kar wobec Sebastiana, ale nie do zabójstwa. Zeznawali, że 15-latek źle się zachowywał, że wagarował i kłamał. Nie wiedzieli, co mają robić, a należała mu się kara – tak podkreślali. Nikt nie potrafił jednak sobie wyobrazić, jak można było zrobić coś tak okrutnego i brutalnego dziecku, niezależnie od tego, jak by się zachowywało. Sebastianek został zwyczajnie skatowany, a wcześniej był przez swoich oprawców bezlitośnie torturowany.

Ława przysięgłych jednogłośnie uznała parę za winną zarzucanych im czynów, a po zakończonym procesie każdemu z ławników zapewniono wsparcie psychologiczne. Wszystko ze względu na to, jak brutalnych szczegółów musieli słuchać, jak wstrząsające były nagrania, które musieli oglądać. Nawet najsilniejszy psychicznie człowiek miałby problem z udźwignięciem czegoś tak okrutnego.

W sprawę zaangażowano także ekspertów, którzy mieli jej się przyjrzeć pod kątem analizy psychologicznej i socjologicznej. Między innymi dlatego, że nikt nie zauważył w porę cierpienia Sebastiana, choć wydawało się ono tak oczywiste. Sprawę 15-letniego chłopca z Polski uznano za jedną z najbardziej zatrważających historii brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości.

Sebastian został pochowany w mieście, w którym się urodził. Polacy mieszkający na Wyspach pomogli biologicznemu tacie chłopca sprowadzić jego ciało do Polski. W tym celu zorganizowali zbiórkę pieniędzy na pokrycie kosztów transportu i pogrzebu.

Zgodnie z wyrokiem sądu z 3 listopada 2022 roku, matka Sebastiana, Agnieszka K., oraz jej partner, Andrzej L., zostali skazani na dożywotnie więzienie.

Sonda
Czy kary za dzieciobójstwo w Polsce są odpowiednie?
Źródło: Matka trzymała synka, ojczym go torturował. Sebastian nie przeżył! 100 uderzeń w pół godziny