Spis treści
Tajemnicze truchło walenia w rezerwacie Mewia Łacha
Ciało ssaka liczące około pięciu metrów zostało wypatrzone przez strażnika, który pełnił dyżur na obszarze rezerwatu Mewia Łacha. Zwierzę było w znacznym stopniu rozkładu i „potraktowane przez przyrodę”. W rozmowie z TVN24 Jan Wilkanowski z Błękitnego Patrolu WWF zwrócił uwagę, że ssak dryfował w Bałtyku przez wiele tygodni, zanim ostatecznie wyrzucono go na ląd.
Martwe zwierzę dostrzegli też uczestnicy wycieczek obserwujących foki. Z początku eksperci nie mieli pewności co do gatunku, ponieważ ciało jest na tyle zniszczone, że dopiero analiza DNA pozwoli na jego rozpoznanie. Zgodnie z pierwszymi przypuszczeniami może to być fiszbinowiec, który tylko sporadycznie pojawia się w wodach Morza Bałtyckiego.
Dlaczego znaleziony waleń stanowi wyjątkowy problem?
Rozkładające się truchło walenia spoczywa ledwie parę metrów od stanowisk lęgowych ptactwa, na terenie ściśle chronionym. Jakakolwiek ingerencja z zewnątrz, wliczając w to zabranie ciała, może poważnie zaburzyć ekosystem panujący w rezerwacie. Właśnie z tego powodu decyzję w tej sprawie muszą podjąć wspólnie kilka instytucji:
- Urząd Morski z Gdyni,
- Stacja Morska w Helu,
- Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.
Osoby z zewnątrz nie mają prawa wstępu w to miejsce. Wchodzenie na teren rezerwatu bez odpowiednich dokumentów jest surowo karane, zwłaszcza teraz, kiedy trwa okres lęgowy ptaków.
Czy martwy ssak w Mikoszewie to humbak Timmy?
Przez ostatnie tygodnie obywatele Europy z niepokojem śledzili historię humbaka Timmy'ego, który utknął na wybrzeżu Niemiec i był następnie transportowany na wody Atlantyku. Niestety, zgodnie z przypuszczeniami ekspertów, zwierzę najprawdopodobniej nie przetrwało z racji słabego stanu zdrowia.
W związku z tym pojawienie się w Polsce zwłok walenia wywołało masę teorii i domysłów. Mimo tego Jan Wilkanowski jasno i wyraźnie dementuje plotki, jakoby ciało w Mikoszewie było zaginionym Timmym.
Wieloryby w Bałtyku. Sporadyczni goście na polskim wybrzeżu
Naukowcy podkreślają, że stałymi bywalcami Bałtyku z rzędu waleni są jedynie morświny, które z wyglądu przypominają nieco delfiny. Ogromne wieloryby pojawiają się tu bardzo rzadko i przypadkiem, najczęściej przepływając przez Cieśniny Duńskie. To właśnie dlatego tego typu znaleziska budzą tyle emocji i prowokują do dyskusji na temat środowiska naturalnego oraz szlaków, którymi wędrują morskie olbrzymy.
Co dalej z ciałem walenia w Mikoszewie? Trudna decyzja służb
Służby odpowiedzialne za rezerwat mają przed sobą twardy orzech do zgryzienia:
- mogą zostawić ssaka na plaży, co jednak grozi wpływem na lęgi okolicznego ptactwa,
- albo usunąć go, dokonując ingerencji w ścisły obszar ochrony przyrody.
Jak dotąd nie podjęto ostatecznej decyzji. Jedno jest jednak pewne: to jedno z najdziwniejszych i najbardziej wymagających odkryć, jakich dokonano w ostatnich latach na terenie polskiego wybrzeża.