Spis treści
Gdynianka przepadła bez śladu. Od 21 lat nie wiadomo, co się stało z Małgorzatą
Małgorzata Klechniowska zajmowała się prowadzeniem domu i wychowywaniem córki Klaudii. Łączyła codzienne obowiązki z zaocznymi studiami socjologicznymi w Sopocie. Jej mąż Jacek pracował jako marynarz na statkach handlowych norweskiego armatora. Z powodu jego wielotygodniowych rejsów Małgorzata przez dłuższe okresy sama opiekowała się córką i zajmowała domem.
Pod koniec sierpnia 2005 roku Jacek wrócił z kolejnego rejsu i rodzina ponownie była razem w swoim domu w Gdańsku. Planowali również wyjazd na Podlasie do siostry Małgorzaty. Nic nie wskazywało wówczas, że już kilka dni później wydarzy się coś, co na zawsze zmieni życie rodziny Klechniowskich.
8 września 2005 roku rano Małgorzata i jej mąż odwieźli Klaudię do szkoły. Później przygotowywali się do zaplanowanej podróży. Około godziny 11.30 kobieta rozmawiała jeszcze telefonicznie ze swoją siostrą. Nic nie zapowiadało nadchodzących wydarzeń. Jak relacjonował jej mąż, około godziny 14 Małgorzata wyszła z mieszkania, mówiąc, że idzie do sąsiadki. Nigdy jednak do niej nie dotarła. W domu pozostały jej pieniądze i dokument tożsamości. Kobieta zabrała ze sobą jedynie telefon komórkowy.
Tajemnicze zaginięcie Małgorzaty Klechniowskiej. W sprawie roi się od niejasności
Policja otrzymała zawiadomienie o zaginięciu dopiero kolejnego dnia. Rozpoczęte poszukiwania nie przyniosły odpowiedzi na pytanie, co stało się z Małgorzatą. Mimo upływu 21 lat w sprawie nadal pozostają okoliczności, które budzą wątpliwości. Z zachowanych materiałów wynika, że sąsiedzi słyszeli wcześniej sprzeczkę i odgłosy szamotaniny. Mąż Małgorzaty potwierdził śledczym, że tego dnia doszło między nimi do nieporozumienia. Jak tłumaczył, powodem konfliktu była jego kolejna podróż służbowa.
W materiałach sprawy znajduje się także relacja młodego mężczyzny, który twierdził, że w dniu zaginięcia spotkał Małgorzatę na osiedlu. Według niego kobieta była zapłakana. Uwagę zwróciły również wydarzenia z kolejnych dni. Niedługo po zniknięciu żony Jacek zawiózł córkę do swojej siostry w Białymstoku. Z zachowanej dokumentacji wynika, że w jego samochodzie znajdowała się wtedy również łopata.
Przez kolejne lata siostra Małgorzaty nie rezygnowała z prób wyjaśnienia jej losu. O sprawie mówiła w mediach, pojawiała się w programach dotyczących zaginięć i zabiegała o to, aby historia Małgorzaty nie została zapomniana.
Archiwum X na tropie Małgorzaty. Śledczy poszukują zwłok
Po latach sprawa Małgorzaty Klechniowskiej ponownie znalazła się na biurkach śledczych. Zajęło się nią gdańskie Archiwum X, które w tym roku dokonało przełomu w śledztwie dotyczącym zabójstwa Izy Strzałkowskiej z 2011 roku. Po 15 latach funkcjonariusze wytypowali i zatrzymali Michała S. podejrzanego o dokonanie tej zbrodni. Mężczyzna przyznał się do zabójstwa.
Śledczy sprawdzają kilka hipotez dotyczących losów Małgorzaty Klechniowskiej. Jedna z najważniejszych zakłada, że 33-latka została zamordowana, a jej ciało ukryto. Obecnie właśnie ten scenariusz jest dokładnie weryfikowany. Jak informuje „Fakt”, prokurator Prokuratury Okręgowej w Gdańsku zdecydował o zasięgnięciu opinii biegłego zajmującego się profilowaniem strategicznym. Jego zadaniem jest wytypowanie obszaru, na którym z największym prawdopodobieństwem mogły zostać ukryte zwłoki zaginionej w 2005 roku kobiety.
Podkom. Anna Banaszewska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku przekazała portalowi, że śledczy w najbliższym czasie planują przeprowadzenie istotnych czynności. Na tym etapie ich szczegóły pozostają jednak niejawne ze względu na dobro prowadzonego postępowania.
- Po uzyskaniu opinii, planowane są czynności terenowe, w tym oględziny wskazanego obszaru z wykorzystaniem odpowiednich sił i środków. Wszystkie działania są wspierane również pracą operacyjno‑rozpoznawczą – zaznaczyła podkom. Anna Banaszewska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku w rozmowie z „Faktem”.