Ludzkość potrafi zaadaptować się do najbardziej nieprzyjaznych środowisk, zasiedlając pustynie, dżungle czy tereny wiecznej zmarzliny. Szczególnym wyzwaniem jest jednak życie na ogromnych wysokościach, gdzie organizm musi walczyć z niedoborem tlenu i przenikliwym zimnem. Wbrew logice, właśnie w takich sceneriach powstają ludzkie skupiska. Przykładem takiej determinacji jest La Rinconada, osada funkcjonująca dosłownie ponad chmurami, gdzie trudy codzienności rekompensuje nadzieja na bogactwo.
Andyjska osada w chmurach
Ta niezwykła miejscowość leży w peruwiańskim regionie Puno, w samym sercu Andów. La Rinconada usytuowana jest na wysokości 5100 metrów nad poziomem morza, co czyni ją najwyżej położonym miastem na kuli ziemskiej. Choć warunki fizyczne są tu mordercze dla przeciętnego człowieka, w osadzie na stałe przebywają dziesiątki tysięcy mieszkańców. Według danych Earth Observatory, historia tego miejsca jako enklawy górniczej sięga czterech dekad. Niestety, mimo upływu lat, miasto wciąż nie posiada podstawowej infrastruktury sanitarnej. W galerii zdjęć poniżej znajdziecie zdjęcia miasta.
Dalsza część artykułu znajduje się pod galerią.
Najwyżej położone miasto na świecie
Walka o tlen i przetrwanie
Codzienne funkcjonowanie w tym miejscu drastycznie różni się od standardów znanych z nizin. Na tej wysokości zawartość tlenu w atmosferze jest mniejsza o około 40 procent, co u przybyszów błyskawicznie wywołuje silne bóle głowy i inne objawy choroby wysokościowej. Klimat jest surowy: w ciągu dnia termometry rzadko wskazują więcej niż 10 stopni Celsjusza, natomiast noce przynoszą mrozy sięgające minus 20 stopni. Architektura miasta odzwierciedla ten chaos – domy budowane są bez żadnego planu na stromych zboczach, a nawet bezpośrednio na lodowcu.
Gorączka złota i hazardowa wypłata
Motorem napędowym istnienia La Rinconada są obfite złoża cennego kruszcu. Perspektywa szybkiego wzbogacenia się ściąga tu ubogich mieszkańców Peru, dla których praca w kopalni – legalnej lub nie – jest jedyną szansą na odmianę losu. System wynagrodzeń przypomina jednak hazard. Wielu górników pracuje przez miesiąc za darmo, by dopiero ostatniego dnia móc wynieść tyle rudy, ile zdołają udźwignąć. Jeśli dopisze im szczęście i trafią na żyłę złota, ich wysiłek zostaje nagrodzony, w przeciwnym razie pozostają z niczym.