Spis treści
Nowika wraca z Sopotu i przepada bez wieści
We wrześniu premierę miał kryminał „Ostatni spacer”, którego fabuła rozgrywa się w Trójmieście. Główną postacią powieści jest 19-letnia Nowika, stojąca u progu dorosłości. Czeka ją matura oraz ważne decyzje dotyczące przyszłości, m.in. wybór kierunku studiów. Dziewczyna mieszka w Gdańsku razem z matką i ojczymem, a największe wsparcie znajduje w ukochanej babci.
Istotną osobą w życiu Nowiki jest także jej chłopak Maciek, który – jak wkrótce wychodzi na jaw – jest jej kuzynem. Mimo silnego uczucia łączącego bohaterów ich związek ostatecznie się rozpada, co jest dla 19-latki bardzo bolesnym doświadczeniem.
Pewnego dnia Nowika spędza wieczór w jednym z sopockich klubów. Kiedy wraca do domu w Gdańsku, decyduje się przejść całą drogę pieszo. Pokonuje wiele kilometrów nadmorskim deptakiem, ale do swojego mieszkania nigdy nie dociera. Co stało się tamtej nocy i kto stoi za zaginięciem 19-latki? Czytelnik poznaje odpowiedź dopiero na ostatnich stronach książki.
Czy to historia Iwony Wieczorek? Pisarka tłumaczy związki z faktami
Fabuła powieści może przywodzić na myśl głośne zaginięcie z 2010 roku. Jak się okazuje, podobieństwo nie jest przypadkowe. „Ostatni spacer” napisała Aldona Błaszczyk-Szostak, żona zmarłego dziennikarza Janusza Szostaka, autora dwóch książek dotyczących zaginięcia dziewiętnastolatki z Gdańska: „Co się stało z Iwoną Wieczorek?” oraz „Kto zabił Iwonę Wieczorek?”. Założona przez niego Fundacja Na Tropie prowadziła własne działania związane ze sprawą. Analizowała dokumenty, sprawdzała kolejne tropy i brała udział w poszukiwaniach w miejscach, które mogły mieć związek z zaginięciem. Jak wiele z prawdziwej sprawy trafiło więc do „Ostatniego spaceru”? To, jak wiele prawdziwej historii znalazło się w powieści, autorka Aldona Błaszczyk-Szostak zdradza w rozmowie z "Super Expressem".
- Książka jest inspirowana prawdziwą historią zaginięcia, jednak jej fabuła to czysta fikcja literacka. Wiele wątków powstało wyłącznie na potrzeby książki. Jeśli chodzi o postacie i wydarzenia, nie mają one bezpośredniego odzwierciedlenia w konkretnych osobach czy miejscach. To wszystko jest wymyślone, jest moją literacką fantazją – mówi Aldona Błaszczyk-Szostak w rozmowie z „Super Expressem”.
Autorka zaznacza jednocześnie, że mimo obecnych w powieści odniesień do rzeczywistych wydarzeń i hipotez, książki nie należy traktować jako próby rozwiązania zagadki zaginięcia Iwony Wieczorek.
- Niektóre wydarzenia, jak choćby samobójstwo jednej z bohaterek na torach, mogą przypominać historie, które wydarzyły się naprawdę. Natomiast zachowanie głównej bohaterki jest fikcją literacką. Sam moment jej zaginięcia i śmierci również nie jest faktem. W sprawie prawdziwego zaginięcia pojawiło się wiele hipotez. Część z nich znalazła się w książce, choć w rzeczywistości zostały podważone w toku śledztwa. Wykorzystałem je jednak na potrzeby fabuły i akcji. Ta książka nie jest reportażem i czytelnik nie może brać jej dosłownie. Nie próbuję odpowiadać na pytanie, co naprawdę stało się z Iwoną Wieczorek, bo do dziś nikt tego nie wie – zaznacza Aldona Błaszczyk-Szostak.
Dedykacja dla Janusza Szostaka. Wymiar osobisty „Ostatniego spaceru”
Dla Aldony Błaszczyk-Szostak „Ostatni spacer” jest także bardzo osobistą historią, związaną z pamięcią o jej zmarłym mężu Januszu Szostaku.
- To dla mnie zamknięcie pewnego etapu życia, który dzieliłam z Januszem. „Ostatni spacer” jest hołdem dla naszej wspólnej pracy, naszego życia, rodziny i wszystkiego, co razem stworzyliśmy. Janusz opisywał fakty, natomiast moim zamysłem było napisanie powieści kryminalnej. Znając tę sprawę od podszewki, mogłam stworzyć opowieść o zbrodni inspirowaną jedną z najbardziej zagadkowych i wciąż nierozwiązanych spraw kryminalnych ostatnich lat. Książkę dedykuję mojemu zmarłemu mężowi – zaznacza dziennikarka.
Powieść ma nie tylko przedstawiać kryminalną historię, lecz także być przestrogą przed niebezpieczeństwami, z którymi mogą zetknąć się młode osoby.
- Ta książka jest przestrogą dla młodych osób, szczególnie dla dziewczyn, które szukają sposobu, by wyrwać się z tego świata, na przykład z biedy. Dziewczyna chce ładnie wyglądać, mieć markowe ciuchy czy telefon, ale gdzieś pod fasadą tego luksusu przeważnie czyha zło. Za to później trzeba zapłacić. Młode dziewczyny mogą wpaść w sidła tak zwanych naganiaczy czy psychopatów. To również ostrzeżenie dla nich – dodaje Aldona Błaszczyk-Szostak.
Kamera monitoringu jako ostatni ślad po Iwonie Wieczorek
Przypomnijmy, że historia, która stała się inspiracją dla książki, miała miejsce w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku. 19-letnia Iwona Wieczorek spędzała wtedy wieczór w towarzystwie znajomych. Najpierw grupa spotkała się na działce należącej do dziadków Pawła P., a następnie pojechała do sopockiego Dream Clubu. Towarzyszyli im również dwaj koledzy Pawła oraz 17-letnia Adria – koleżanka i sąsiadka Iwony.
W pewnym momencie Iwona postanowiła zakończyć zabawę i samodzielnie wrócić do domu. Tego wieczoru dostała wiadomość, że jej były partner Patryk G. przebywa w innym klubie w towarzystwie dziewczyn. Do dziś nie potwierdzono jednoznacznie, czy właśnie ta informacja wpłynęła na jej nastrój i decyzję o wcześniejszym wyjściu. Po raz ostatni monitoring zarejestrował 19-latkę o godz. 4.12 w rejonie wejścia nr 63 na plażę w gdańskim Jelitkowie. Od tego momentu ślad po niej się urywa.