17-latek doznał poważnych obrażeń w szkole. Okoliczności zdarzenia bada prokuratura
Prokuratura oraz Pomorskie Kuratorium Oświaty prowadzą działania mające wyjaśnić okoliczności zdarzenia, do którego miało dojść w I Liceum Ogólnokształcącym w Malborku. Na ustalenia obu instytucji oczekuje również Starostwo Powiatowe w Malborku. Chodzi o incydent z 22 maja, który miał miejsce na jednym ze szkolnych korytarzy.
Według relacji ojca 17-letniego Igora, uczniowie oczekiwali na rozpoczęcie lekcji wychowania fizycznego przed salą gimnastyczną. W pewnym momencie jego syn miał zostać zaatakowany przez innego nastolatka. Jak twierdzi rodzic, w pobliżu nie było nauczyciela nadzorującego młodzież. Uczeń drugiej klasy doznał poważnego urazu stopy i trafił do szpitala. Ojciec podkreśla, że chłopak przeszedł skomplikowaną operację i do dziś odczuwa psychiczne skutki całego zajścia.
- Igor leżał całkowicie zdany na łaskę sprawcy. Napastnik wziął go w swoje ręce, uniósł wysoko ponad barki i z impetem cisnął kolegą o betonową podłogę, dobijając go techniką rodem z walk MMA – relacjonuje ojciec Igora w mediach społecznościowych.
Placówka odpowiada na zarzuty. Według szkoły doszło do nieszczęśliwego wypadku
Po publikacjach ojca 17-latka szkoła wydała oficjalne stanowisko, w którym przedstawiła własną ocenę sytuacji. Wersja placówki znacząco różni się od tej prezentowanej przez rodzinę ucznia. Dyrekcja podkreśla, że zdarzenie z 22 maja miało charakter nieszczęśliwego wypadku.
- W związku z pojawiającymi się w przestrzeni publicznej komentarzami dotyczącymi zdarzenia, które miało miejsce na terenie naszej szkoły dnia 22.05.2026 r., informuję, że był to nieszczęśliwy wypadek pomiędzy dwoma uczniami. Po uzyskaniu informacji o zdarzeniu podjęłam czynności polegające na wyjaśnieniu okoliczności zdarzenia, które zostały szczegółowo zbadane – czytamy w oświadczeniu dyrektor placówki, Hanny Lalak, umieszczonym na stronie I Liceum Ogólnokształcącego im. Henryka Sienkiewicza w Malborku.
W opublikowanym komunikacie placówka zaznacza, że zapewnienie bezpieczeństwa uczniom jest dla szkoły sprawą nadrzędną. Wskazano, że nad młodzieżą stale czuwają nauczyciele i pracownicy placówki, a obowiązujące procedury podlegają regularnej kontroli.
- Pojedyncze, losowe zdarzenie nie odzwierciedla codziennego funkcjonowania naszej placówki. Szkoła pozostaje miejscem bezpiecznym, przyjaznym i nastawionym na dobro uczniów. Jednocześnie proszę o powstrzymanie się od formułowania pochopnych ocen oraz rozpowszechniania niezweryfikowanych informacji, z szacunku dla wszystkich osób uczestniczących w zdarzeniu – czytamy.
Rodzina przedstawia dowody. Opublikowano wyniki badań i dokumentację ze szpitala
Pan Jarosław, ojciec 17-latka, nie zgadza się z wersją przedstawioną przez szkołę. Jak twierdzi, z informacji, które udało mu się uzyskać, wynika, że nastolatek wskazywany jako sprawca, trenuje MMA. Mężczyzna utrzymuje również, że po zdarzeniu nie wezwano pogotowia ratunkowego. Jak relacjonuje, sam przyjechał do szkoły po telefonie od syna skarżącego się na silny ból nogi, a następnie zawiózł go do szpitala.
Po nagłośnieniu sprawy ojciec ucznia zamieścił w mediach społecznościowych zdjęcie rentgenowskie stopy syna oraz fragmenty dokumentacji medycznej.
- Rozpoznanie zasadnicze (ICD-10: S92.7): Wielomiejscowe, przezstawowe złamanie podstawy I, II, III i IV kości śródstopia lewego z przemieszczeniem odłamów kostnych oraz podwichnięcie w stawach stępowo-śródstopnych III, IV i V stopy lewej. Procedura zabiegowa (ICD-9: 79.37): Otwarte oraz zamknięte nastawienie złamania z wewnętrzną stabilizacją chirurgiczną. Dokonano operacyjnej repozycji struktur kostnych i stabilizacji stopy za pomocą 3 drutów Kirschnera (drutów K) w znieczuleniu ogólnym i podpajęczym. Czas trwania zabiegu operacyjnego: ok. 150 minut – podali lekarze w karcie szpitalnej.
Zgodnie z zaleceniami medyków 17-latek przez sześć tygodni nie może obciążać uszkodzonej stopy i powinien poruszać się wyłącznie przy pomocy kul łokciowych. Z uwagi na utrzymujący się obrzęk musi także codziennie przyjmować zastrzyki przeciwzakrzepowe.
- Jestem szczęśliwy, że skończyło się tylko na tym i że niczym niesprowokowany akt agresji nie doprowadził do jeszcze poważniejszych konsekwencji. Mój syn może nigdy nie mieć pełnej sprawności w nodze. Rok rehabilitacji, rok braku aktywności wyjęte z życia – podaje pan Jarosław w mediach społecznościowych.
Rodzina domaga się odpowiedzi. Do sprawy włączyły się kolejne instytucje
Ojciec nastolatka zapowiada, że nie zamierza pozostawić sprawy bez wyjaśnienia. Rodzice skierowali zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Malborku, a także zwrócili się do Pomorskiego Kuratora Oświaty o przeanalizowanie działań szkoły.
– W dniu 5 czerwca 2026 roku sprawa została przekazana do Komendy Powiatowej Policji w Malborku celem dalszego procedowania. Aktualnie trwają czynności dotyczące ustalenia dokładnych danych osoby wskazanej jako ewentualnego sprawcy uszkodzenia ciała pokrzywdzonego – przekazał prok. Mariusz Duszyński lokalnej telewizji TV Malbork.
Prokuratura wskazuje, że jeśli osoba wskazywana jako sprawca nie ukończyła 17 lat, sprawa trafi do Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Malborku. Niezależnie od tego własne postępowanie wyjaśniające prowadzi także Starostwo Powiatowe w Malborku, które nadzoruje działalność szkoły.
- Jesteśmy zdeterminowani, by każdy wypadek i każde zdarzenie zostało dogłębnie i sprawiedliwie wyjaśnione. Jeżeli nastąpiło jakiekolwiek uchybienie ze strony szkoły, wyciągnięte zostaną odpowiednie konsekwencje, zgodnie z uprawnieniami organu prowadzącego – czytamy.
Przedstawiciele starostwa podkreślają jednocześnie, że do czasu zakończenia prowadzonych postępowań nie należy przesądzać o winie ani odpowiedzialności którejkolwiek ze stron.