Koniec akcji gaśniczej w Charnowie. Strażacy dogaszają halę produkcyjną, było groźnie

2026-06-22 6:44

Udało się powstrzymać gigantyczny pożar zakładu w Charnowie niedaleko Ustki. Strażacy informują o zlokalizowaniu ognia, ale dogaszanie potrwa jeszcze kilka godzin. W trakcie akcji eksplodowały butle z aerozolami, a lokalni mieszkańcy musieli opuścić swoje domy.

Strażacy w pełnym rynsztunku obserwują gęsty, czarny dym unoszący się nad płonącą halą produkcyjną w Charnowie. W tle widać wozy strażackie i sprzęt ratunkowy. Więcej o pożarze przeczytasz na naszym portalu.
Autor: Ochotnicza Straż Pożarna w Damnicy/ Materiały prasowe

Pożar zakładu w Charnowie zlokalizowany

Młodszy aspirant Dawid Westrych, pełniący funkcję rzecznika prasowego Komendy Wojewódzkiej PSP w Gdańsku, przekazał, że w niedzielę około godziny 19 udało się opanować pożar w Charnowie w gminie Ustka. Strażak wyjaśnił, że ogień nie stanowi już zagrożenia dla kolejnych obszarów, ponieważ przestał się rozprzestrzeniać.

– Dalsze działania strażaków związane z dogaszaniem pożaru potrwają jeszcze przez najbliższe kilka godzin – poinformował rzecznik pomorskiej straży pożarnej.

Podczas krótkiego spotkania z dziennikarzami na miejscu zdarzenia, przedstawiciele straży, policji oraz lokalnych władz zrelacjonowali przebieg akcji ratunkowej. Starszy brygadier Tomasz Banach, zastępca pomorskiego komendanta wojewódzkiego PSP, podał, że w szczytowym momencie z ogniem walczyło 60 zastępów straży pożarnej.

Płomienie strawiły obszar o wielkości blisko trzech tysięcy metrów kwadratowych. Służby uspokajały, że nie było ryzyka przeniesienia się żywiołu poza teren fabryki. Ratownicy skupili się na zdławieniu ognia i minimalizacji szkód.

Wybuchy aerozoli w Charnowie i ewakuacja

Prowadzenie akcji było niezwykle trudne ze względu na składowane w hali produkty ciśnieniowe. Eksplodujące puszki z aerozolami zmusiły strażaków do wycofania się ze stref najwyższego ryzyka, aby chronić własne życie i zdrowie.

Specjaliści z grupy chemicznej na bieżąco badali jakość powietrza i skład ulatniającego się dymu. Z powodu realnego niebezpieczeństwa ewakuowano ośmiu pracowników zakładu oraz 20 osób z sąsiednich posesji. Mieszkańcy otrzymali zgodę na powrót dopiero po wykluczeniu skażenia powietrza.

Służby otrzymały zgłoszenie o płonącej fabryce w niedzielę krótko po 12.40. Gdy pierwsze zastępy dotarły na miejsce, ogień szalał już w całym budynku. Do pomocy zadysponowano specjalny kontener z aparatami oddechowymi oraz zespół dronowy do obserwacji pożaru z góry, na miejsce przyjechała też grupa operacyjna komendanta wojewódzkiego PSP.

Z uwagi na ogromne zapotrzebowanie na wodę niezbędną do gaszenia pożaru tej skali, strażacy wybudowali specjalną linię zasilającą prosto z rzeki Słupi.

Funkcjonariusze policji zabezpieczyli rejon zdarzenia i pilnowali porządku publicznego. Szczegółowe śledztwo mające ustalić przyczyny tragedii rozpocznie się po całkowitym wystygnięciu zgliszcz i decyzji inspektora nadzoru budowlanego.

Firma w Charnowie zatrudnia na co dzień blisko 400 pracowników. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że w zdarzeniu nikt nie ucierpiał