Dokładnie o 4.45 zawyły syreny. Mocne słowa polityków w rocznicę wybuchu II wojny światowej

2026-09-01 7:01

Syreny alarmowe rozbrzmiały na Westerplatte punktualnie o godz. 4.45. To właśnie 87 lat wcześniej niemiecki okręt „Schleswig-Holstein” otworzył ogień w stronę polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej. We wtorkowy poranek, w miejscu będącym symbolem niezłomności Polaków, uczczono pamięć ofiar II wojny światowej. Hołd bohaterom oddali m.in. prezydent Karol Nawrocki, szef rządu Donald Tusk oraz minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Syreny zabrzmiały o 4.45

Zanim jeszcze wzeszło słońce, na Westerplatte ruszyły poranne obchody. Punktualnie o godz. 4.45, czyli w momencie uderzenia Niemców na polską placówkę, włączono syreny.

Jeszcze zanim ruszyły główne uroczystości, na Cmentarzu Żołnierzy Wojska Polskiego spoczął wieniec „Od Narodu”. W obchodach brali udział m.in. najważniejsi politycy w kraju, parlamentarzyści, szefowie resortów, a także żołnierze i samorządowcy.

W trakcie wydarzenia odśpiewano Mazurka Dąbrowskiego, a na maszt wciągnięto polską flagę. Następnie uczestnicy byli świadkami zapalenia Znicza Pokoju, odczytania Apelu Pamięci i wystrzałów armatnich, które miały uczcić bohaterstwo obrońców Wybrzeża.

Niemiecki ostrzał z pancernika „Schleswig-Holstein” z 1 września 1939 r., wymierzony w Wojskową Składnicę Tranzytową, uważa się za jedno z pierwszych starć II wojny światowej.

Polscy wojskowi bronili tej placówki przed wrogiem przez okrągły tydzień. Dowodził nimi major Henryk Sucharski. Skapitulowali dopiero 7 września.

Jak podają różne źródła, gdy wybuchły walki, na Westerplatte przebywało od 210 do 240 żołnierzy z Polski. Zginęło tam 15 obrońców, a około 30 odniosło rany. Jeśli chodzi o straty po stronie niemieckiej, to szacuje się je na około 50 zabitych oraz 120 rannych.

Westerplatte na zawsze stało się w świadomości historycznej miejscem, które symbolizuje opór przeciw agresji ze strony Niemiec.

Karol Nawrocki o reparacjach od Niemiec

Na Westerplatte głos zabrała głowa państwa, prezydent Karol Nawrocki. Ze wzniesienia zwrócił się do narodu niemieckiego i kanclerza tego państwa, nawiązując do kwestii zadośćuczynienia i reparacji za zniszczenia z czasów II wojny światowej.

– Apeluję stąd, z Westerplatte, do kanclerza Niemiec, do narodu niemieckiego: załatwmy sprawę reparacji i zadośćuczynienia z myślą o sprawiedliwości historycznej, ale i z myślą o przyszłości – powiedział prezydent.

Karol Nawrocki argumentował, że finansowe zadośćuczynienie od Niemiec musi stanowić jeden z filarów stosunków polsko-niemieckich.

– Prawdziwa, twarda, sojusznicza deklaracja wobec Polski wymaga tego, aby nasi sojusznicy z Berlina i nasi sąsiedzi wypłacili nam zadośćuczynienie, które Polska przekaże na polskie siły zbrojne, na polski przemysł zbrojeniowy – mówił.

Wystąpienie objęło także apel do rządu, polityków wszystkich opcji i polskiego narodu.

– Wzywam też z Westerplatte, z serca się zwracam, do pana premiera, do pana ministra, do pana marszałka, do wszystkich stronnictw w polskim parlamencie, do narodu polskiego. Bądźmy razem w tym dziele – zaapelował.

Donald Tusk: „NATO nie może być sojuszem na papierze”

Z kolei Donald Tusk zaapelował o wspólną solidarność całego Zachodu. Premier stwierdził, że współcześni liderzy powinni wyciągnąć odpowiednie wnioski z koszmaru II wojny światowej.

– Ta lekcja II wojny światowej dzisiaj musi wpłynąć na decyzję i postawę wszystkich przywódców wolnego świata. My z tej ponurej lekcji II wojny światowej musimy wyciągnąć wniosek o solidarności, o jedności zarówno narodu polskiego, jak i całego wolnego świata – Europy i Ameryki, Sojuszu Północnoatlantyckiego. To nie może być sojusz na papierze – mówił Tusk.

Zwrócił też uwagę na niebezpieczeństwo odradzania się ideologii podsycających agresję, nienawiść oraz pogardę wobec innych ludzi.

– Nie możemy też pozwolić nikomu, ani tu w naszym domu w Polsce, ani w Europie, ani w Stanach Zjednoczonych na dopuszczenie do recydywy brunatnej fali agresji i pogardy – powiedział.

Premier nawiązał również do konfliktu zbrojnego na terytorium Ukrainy. Uważa, że Zachód, patrząc na to, co wydarzyło się w 1939 r., powinien stanowczo odpowiedzieć na ten atak.

– Z Westerplatte głośno krzyczymy do całego wolnego świata: bądźcie solidarni, musimy pomóc przetrwać Ukrainie – zaapelował premier.

Zdaniem Donalda Tuska to Rosja jest agresorem i sprawcą tej wojny. Argumentował, że zachodnie kraje, w tym Polska, powinny łączyć własne bezpieczeństwo z losami Ukrainy.

– Odpowiedzialnością całego Zachodu jest powiedzieć: los Ukrainy to jest także nasz los w najbliższej przyszłości – powiedział.

Szef polskiego rządu przypuszcza, że losy tego konfliktu mogą zależeć od wydarzeń z najbliższych miesięcy.

– Najbliższe miesiące, ta jesień i zima, które są przed nami, mogą być kluczowe dla niepodległości Ukrainy, ale także bezpieczeństwa Polski, całego wolnego świata – zaznaczył.

"Nie możemy powtórzyć błędów Monachium”

Donald Tusk oddał też hołd wszystkim, którzy ponieśli śmierć w trakcie II wojny światowej. Uznał, że tamtejsze zbrodnie winny być nauczką, by nie stosować wobec agresorów żadnej polityki ustępstw.

– Mając w pamięci 80 milionów ofiar II wojny światowej, 6 milionów ofiar obywateli Polski, mając w pamięci wymordowanie prawie wszystkich Żydów w Europie przez ogarniętych obłędem nazistów (...), dzisiaj głośno z Westerplatte krzyczymy do całego wolnego świata: bądźcie solidarni, musimy dzisiaj pomóc przetrwać Ukrainie – mówił Tusk.

Według premiera niedopuszczalne jest, by historia znów zatoczyła koło w tak strasznym wymiarze.

– Nie możemy powtórzyć tamtych błędów, nie może się powtórzyć Monachium, ta upiorna, bezradna, bezsilna polityka ustępowania złu – powiedział premier.

Kiedy przemówienia dobiegły końca, poprowadzono ekumeniczną modlitwę, po której pod Pomnikiem Obrońców Wybrzeża złożono wieńce. Zebrani wysłuchali także Pieśni Reprezentacyjnej Wojska Polskiego oraz „Hymnu do Bałtyku”.

Obchody 87. rocznicy II wojny światowej stały się nie tylko momentem do oddania szacunku żołnierzom walczącym za ojczyznę w 1939 r., lecz również przestrzenią do podjęcia istotnej debaty o tym, jak dziś zachowuje się Zachód, czy sojusze wciąż są mocne i jak zabezpieczyć przyszłość Polski, patrząc na wojnę rozgrywającą się na Wschodzie.

Z kolei Westerplatte – miejsce, na które rano 1 września 1939 r. Niemcy przypuścili atak – na zawsze będzie dla Polaków bardzo istotnym znakiem historycznym przypominającym o II wojnie światowej.