„Diabeł spod Tczewa” brutalnie zabił dwóch chłopców. Ciało 11-latka znalazł lokalny rolnik

2026-07-20 17:37

Sąsiedzi nazywali go wprost potworem, a dla matki jednego z zamordowanych chłopców stał się uosobieniem najczystszego zła. Piotr Trojak został skazany na dożywotnie pozbawienie wolności za brutalne morderstwo 11-letniego Sebastiana Talarka z podpomorskiego Łęgowa. „Diabeł spod Tczewa” odpowiada również za śmierć 10-letniego Marcina Skotarka z Lisewa Malborskiego.

Dziesięcioletni Marcin zginął z rąk Piotra Trojaka w 2002 roku, jednak początkowo organom ścigania nie udało się wytypować właściwego sprawcy. Przełom w śledztwie nastąpił dopiero trzy lata później, gdy morderca brutalnie pozbawił życia 11-letniego Sebastiana. W trakcie przesłuchań 36-latek    zrelacjonował, co się stało. Sprawca najpierw nawiązał rozmowę z wędkującym nad rzeką chłopcem, a następnie przekonał go do wspólnej eksploracji zrujnowanego budynku. Na miejscu zdarł z przerażonego dziecka ubranie, a gdy malec zaczął krzyczeć, obezwładnił go i powalił na ziemię. Kiedy zszokowany jedenastolatek stracił przytomność, oprawca dopuścił się gwałtu, po czym wyciągnął z plecaka nóż i śmiertelnie ugodził ofiarę.

Oddalającego się pośpiesznie z miejsca zbrodni napastnika dostrzegł okoliczny rolnik. To właśnie ten mężczyzna natrafił na porzucone zwłoki jedenastolatka, natychmiast wezwał służby ratunkowe i przekazał dokładny rysopis uciekiniera. Funkcjonariusze ujęli mordercę w momencie, gdy opuszczał pociąg w swoim rodzinnym Tczewie.

Śledczy z Archiwum X łączą Piotra Trojaka z zabójstwem Marcina Skotarka

Pracujący nad nierozwiązanymi sprawami detektywi z gdańskiego Archiwum X połączyli zatrzymanego z inną, starszą zbrodnią. Z ich analiz wynikało, że w 2002 roku mężczyzna brutalnie zamordował 10-letniego Marcina Skotarka, który wracał rowerem do domu w Lisewie Malborskim. Napastnik zajechał dziecku drogę, brutalnie zrzucił je z jednośladu, a następnie zakneblował i zadał ciosy nożem, planując podcięcie gardła.

„Gdy z szyi trysnęła krew, przeszła mi ochota na seks” – zwierzał się potem organom ścigania, wyjaśniając powody odstąpienia od aktu pedofilskiego.

Podejrzany ostatecznie w pełni potwierdził swoje sprawstwo. Biegli z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna jednoznacznie wykazali w specjalistycznych analizach, że za obydwoma morderstwami stoi dokładnie ta sama osoba.

To demon. Nie wybaczę mu nigdy. On sam nie wie, jaką krzywdę wyrządził mojemu dziecku i całej rodzinie. On zabił też nas. Żadna kara nie będzie dla mnie zadośćuczynieniem i nie zwróci mi synka – mówiła Lidia Skotarek, mama Marcina.

Piotr Trojak przed morderstwami zamieszkiwał w zabytkowym wiatraku w Tczewie

Wiele osób długo zastanawiało się, w jaki sposób uchodzący za spokojnego człowieka Piotr przeobraził się w bezlitosnego oprawcę dzieci. Podwójny morderca i pedofil dorastał w starym tczewskim wiatraku, stanowiącym jedną z lokalnych atrakcji turystycznych. To właśnie w tym historycznym obiekcie zbrodniarz przygotowywał chłodny plan zabicia 10-letniego Marcina oraz 11-letniego Sebastiana i to tam starannie ostrzył narzędzia zbrodni.

Matka zwyrodnialca przez bardzo długi czas nie potrafiła zaakceptować faktu, że jej syn dopuścił się tak straszliwych czynów i wypierała jego winę.

„Kocham Piotrusia i wierzę, że do mnie wróci” – mówiła z przekonaniem. „Jak Piotruś wróci, urządzi się tu na nowo” – mówiła z przekonaniem pani Teodozja, oprowadzając po skromnej kuchni, w której morderca spożył swój ostatni posiłek tuż przed zabiciem Sebastiana Talarka.

W przeszłości Trojak zdobył wykształcenie w szkole zawodowej i podjął pracę jako złotnik. Jego życie uległo drastycznej zmianie, gdy ukochana kobieta porzuciła go dla innego mężczyzny. Od tego momentu całkowicie odciął się od relacji romantycznych, zamknął się w wiatraku, gdzie trenował z ciężarami, słuchał ciężkiej muzyki metalowej i pasjonował się horrorami. Całkowita izolacja od społeczeństwa mocno wpłynęła na jego psychikę, co ostatecznie doprowadziło go do obłąkańczej myśli o gwałcie.

Realizując swój chory plan w 2002 roku, przejechał rowerem na drugi brzeg Wisły do Lisewa Malborskiego, gdzie siłą zaciągnął małego Marcina na pole, a po nieudanej próbie gwałtu odebrał mu życie ciosami noża. Mroczne żądze powróciły do niego zaledwie trzy lata później, gdy według bardzo zbliżonego schematu zamordował jedenastoletniego Sebastiana, za co gdański sąd wymierzył mu karę dożywotniego pozbawienia wolności.

Niedługo później sprawca ponownie zasiadł na ławie oskarżonych w Gdańsku, tym razem odpowiadając bezpośrednio za zabójstwo Marcina. Na salę rozpraw regularnie przychodziła jego matka, wciąż wierząc w rychły powrót syna do tczewskiego wiatraka. Sędziowie po raz drugi wymierzyli mu najsurowszą możliwą karę dożywocia. Ze względu na obowiązującą tajemnicę lekarską utajniono fragmenty uzasadnienia wyroku obejmujące opinie seksuologiczne i psychologiczne dotyczące oskarżonego, jednak wymiar sprawiedliwości wyraził zgodę na publikację wizerunku oraz personaliów mordercy.

Zamordował 29- latkę w Jędrzejowie