Spis treści
- Zaginięcie Iwony Wieczorek. Marek Siewert o błędach w początkowej fazie śledztwa
- Trasa powrotna Iwony Wieczorek. Marek Siewert wyklucza zbrodnię w Parku Reagana
- Zaginięcie Iwony Wieczorek a Zatoka Sztuki. Policyjny analityk obala internetowe teorie
- Kłótnia w klubie i wyjście Iwony Wieczorek. Wiadomość o byłym chłopaku zmieniła wszystko
- Reakcje mężczyzn na pytania śledczych. Marek Siewert ocenia zachowanie byłego chłopaka Iwony Wieczorek
- Fałszywe alibi Patryka G. Marek Siewert o zeznaniach znajomych w sprawie Iwony Wieczorek
- Gdzie był były chłopak Iwony Wieczorek? Marek Siewert wskazuje na głównego podejrzanego
Zaginięcie Iwony Wieczorek. Marek Siewert o błędach w początkowej fazie śledztwa
Marek Siewert przez wiele lat służył w policji, a zawodową drogę rozpoczynał od spraw dotyczących osób zaginionych. Później jako analityk Komendy Głównej Policji pracował przy licznych postępowaniach kryminalnych. Sprawą Iwony Wieczorek zajmował się od 2010 do 2016 roku. W podcaście Aldony Błaszczyk-Szostak stwierdził, że jego zdaniem zagadkę zniknięcia gdańszczanki można było rozwikłać w ciągu pół roku. Na przeszkodzie miały stanąć m.in. błędy popełnione na początku postępowania, zaniechania oraz częste zmiany śledczych zajmujących się sprawą.
Siewert przez lata analizował zgromadzoną dokumentację i uczestniczył również w przesłuchiwaniu świadków. Do zaginięcia Iwony Wieczorek doszło nocą z 16 na 17 lipca 2010 roku. Dziewczyna miała wówczas 19 lat. Wieczór spędzała z Pawłem P., jego znajomymi Adrianem i Markiem oraz swoją 17-letnią koleżanką Adrią. Towarzystwo najpierw bawiło się na działce dziadków Pawła P., a następnie przeniosło się do sopockiego Dream Clubu. W trakcie imprezy nastrój miał się zmienić, a Iwona zdecydowała, że wróci sama do domu. O godz. 4.12 kamera monitoringu uchwyciła ją w rejonie wejścia nr 63 na plażę w Jelitkowie. To ostatnie znane nagranie 19-latki. Później wszelki ślad po niej zaginął.
Trasa powrotna Iwony Wieczorek. Marek Siewert wyklucza zbrodnię w Parku Reagana
Jednym z miejsc od lat przewijających się w sprawie zaginięcia jest Park Reagana, znajdujący się na trasie, którą Iwona mogła wracać do domu. Siewert uważa jednak, że scenariusz zakładający tragedię właśnie w tym miejscu jest mało prawdopodobny. Zwraca uwagę, że ewentualny atak mógł pozostawić ślady lub zostać dostrzeżony przez osoby znajdujące się w pobliżu. Nadchodził już ranek, a w okolicy pojawiali się pierwsi spacerowicze, których widać również na nagraniach monitoringu.
– Dziewczyna ma instynkt samozachowawczy i obronny, zaczyna się bronić. Wyrzuciłaby wszystko, co miała w ręce, na tę ścieżkę: telefon, buty, torebkę. Dobrze, on zaciągnąłby ją w krzaki. Ludzie by przechodzili, widzieli to, ale każdy pomyślałby: „Co to mnie obchodzi?”. No, musiałby ktoś zareagować. Sprawca wciągnąłby ją w te krzaki, zamordował. I co dalej? Gdzie są zwłoki? Przysypałby liśćmi? To było lato, 30 stopni ciepła. Przykro mi to mówić, ale zwłoki byłoby czuć już z odległości stu metrów – mówił Marek Siewert w rozmowie z Aldoną Błaszczyk-Szostak.
Zaginięcie Iwony Wieczorek a Zatoka Sztuki. Policyjny analityk obala internetowe teorie
Przez 16 lat wokół niewyjaśnionego zniknięcia gdańszczanki pojawiło się mnóstwo hipotez. Sprawę próbowano wiązać m.in. z Zatoką Sztuki i Krystianem W., pseudonim „Krystek”. Inne wersje zakładały, że 19-latka mogła być w ciąży albo spotykać się z tajemniczym sponsorem. Siewert podkreśla jednak, że są to jedynie spekulacje, które uważa za bardzo mało prawdopodobne.
– Zarówno mama Iwony, jak i jej koleżanka wspominały w swoich zeznaniach, że Iwona prawdopodobnie miała początek okresu albo jego końcówkę. Czytając te materiały, zastanawiałem się, jak to jest. Dziewczyna jest pod wpływem alkoholu. Idzie te kilka kilometrów, bodajże sześć. Jest zmęczona, jest wkurzona, idzie na bosaka. Zacząłem nawet pytać swoje koleżanki, czy kobieta, która jest w takim stanie emocjonalnym, po całym dniu, jest niedysponowana, miałaby jeszcze ochotę pójść do jakiegoś sponsora? – tłumaczył.
Kłótnia w klubie i wyjście Iwony Wieczorek. Wiadomość o byłym chłopaku zmieniła wszystko
Impreza trwała do późnych godzin i zakończyła się w niezbyt przyjaznej atmosferze. Między znajomymi miało dojść do kłótni. Jak jednak wyglądało to w rzeczywistości?
– Każdy mówi: „Oj, tam doszło do awantury, tam doszło do takiej kłótni, tam coś się musiało wydarzyć”. Tak, wydarzyło się. To nie są dywagacje, to nie są internetowe plotki, tylko fakty. Fakty potwierdzone materiałem procesowym. Około godziny 1:00 Iwona dostaje SMS-a od swojej koleżanki, która jest akurat w klubie Banana Beach, znajdującym się na deptaku w Sopocie. Dostaje informację, że jej były chłopak Patryk bawi się tam z dziewczynami. To od tego momentu widać zmianę zachowania Iwony. Iwona jest wkurzona, jest zdenerwowana, przestaje ją interesować zabawa, bo wie, że jej były chłopak bawi się z kimś innym. Jest zazdrosna – tłumaczył ekspert.
Według Marka Siewerta właśnie ta wiadomość miała więc wpłynąć na zachowanie 19-latki i sprawić, że chciała wcześniej zakończyć imprezę.
– Około godziny 1:00 z minutami Iwona próbuje już zakończyć tę zabawę, próbuje wyjść, ale ktoś ją zatrzymuje, ktoś jej tłumaczy: „Zostań, zostań”. Ona nie mówi, dlaczego chce wyjść. Nikomu nie tłumaczy, że właśnie dostała takiego SMS-a od znajomej. Ale jest to potwierdzone procesowo, że tak właśnie było. Ta koleżanka została przesłuchana – zaznaczył Marek Siewert.
Reakcje mężczyzn na pytania śledczych. Marek Siewert ocenia zachowanie byłego chłopaka Iwony Wieczorek
Paweł P., z którym Iwona bawiła się w klubie feralnej nocy, to kolega, którego dziewczyna poznała zaledwie miesiąc wcześniej. Jak tłumaczy policyjny analityk, nic nie wskazuje na to, by łączyło ich coś więcej. Inaczej wyglądała jej relacja z Patrykiem G., byłym chłopakiem 19-latki. Para już wcześniej wielokrotnie rozstawała się, a później do siebie wracała. Jak zaznacza ekspert, bardzo się kochali.
– Patrząc przez pryzmat przesłuchania Pawła i przesłuchania Patryka, była to sytuacja zupełnie odmienna. Co prawda Paweł przyszedł ze swoim pełnomocnikiem, który był obecny podczas przesłuchania. Ale ja przez te wszystkie lata – a mam za sobą 27 lat pracy przy zabójstwach – wydaje mi się, że potrafię rozpoznać, czy ktoś jest zdenerwowany, czy spięty, czy mówi prawdę, czy kłamie. Zachowanie Pawła podczas przesłuchania było tak spokojne i tak wyluzowane, że w pewnym momencie musiałem zwrócić mu uwagę, aby zachowywał się godnie, bo jest to Komenda Wojewódzka Policji. On był tak wyluzowany, że nie było u niego widać żadnych symptomów stresu. Odpowiadał logicznie, zwięźle i na temat. Nie denerwował się w ogóle – tłumaczy policyjny analityk.
Zupełnie inaczej wyglądało przesłuchanie Patryka G., byłego chłopaka Iwony.
– Ja czytałem trzy przesłuchania Patryka, a przy czwartym byłem osobiście i w nim uczestniczyłem. Analizowałem te trzy przesłuchania, przygotowywałem się do czwartego i muszę powiedzieć, że tak spiętego, zdenerwowanego człowieka dawno nie widziałem. Jego mimika, mięśnie twarzy oraz mięśnie dłoni – był tak spięty na fotelu, że wydawało mi się, że za chwilę połamie rękojeść tego fotela. Tak był zdenerwowany. Aczkolwiek był przygotowany do odpowiedzi na pytania, które miałem mu zadać. Ja od razu wyczułem, że do tego czwartego przesłuchania, w którym uczestniczyłem, był już w jakiś sposób przygotowany. I ktoś go do tego przygotował – mówił Marek Siewert w podcaście.
Fałszywe alibi Patryka G. Marek Siewert o zeznaniach znajomych w sprawie Iwony Wieczorek
Jak tłumaczył były policyjny analityk, wcześniejsze zeznania Patryka nie miały pokrywać się z informacjami, które udało się uzyskać podczas analizy zgromadzonej dokumentacji. Chodziło przede wszystkim o to, co mężczyzna robił w nocy, gdy zaginęła Iwona.
– Wcześniej chłopak powiedział, że po 12:00, po 1:00 udał się do domu i tam poszedł na odpoczynek nocny. Co niestety po analizie dokumentacji wynikało, że nie – że o 1:00 w nocy to on nie poszedł spać, tylko jeszcze do godziny około 3:00, 4:00 funkcjonował w okolicach Parku Reagana.
Zdaniem byłego analityka ważnym elementem przy odtwarzaniu wydarzeń z tamtej nocy były dane dotyczące aktywności telefonicznej.
– Z analizy połączeń telefonicznych wynikało, że oprócz tego, że przemieszczał się pieszo, musiał poruszać się również jakimś środkiem lokomocji. Zresztą później przyznał, że mieli samochód i właśnie nim się przemieszczali. I tutaj chłopak posługuje się liczbą mnogą: „Byliśmy, jeździliśmy, rozmawialiśmy, piliśmy” i tak dalej.
Z relacji Siewerta wynika, że tej samej nocy grupa znajomych przebywała w Parku Reagana. Mieli znajdować się w rejonie jednej z alejek biegnących od promenady w stronę ulicy Obrońców Wybrzeża. Ekspert zwraca uwagę, że właśnie tamtędy mogła prowadzić dalsza droga Iwony. Jego uwagę szczególnie przykuło jednak to, co podczas przesłuchania powiedział jeden ze znajomych Patryka.
- Zadałem mu pytanie: „Dlaczego nie uczestniczyliście w poszukiwaniach Iwony? Dlaczego pojawiliście się dopiero po kilku dniach?”. Ten chłopak odpowiedział mi: „A wie pan, bo my, jak później żeśmy się wszyscy razem spotkali, to usiedliśmy i zastanawialiśmy się, co my wtedy robiliśmy”. Ja powiem tak: dla mnie, dla analityka, taka odpowiedź jest jednoznaczna... No, spotkaliśmy się i zastanawialiśmy się, co my wtedy robiliśmy? To nic innego jak ustawianie sobie alibi. To jest spotkanie, na którym ustalamy sobie alibi. Zeznania wszystkich były bardzo zbieżne i podobne. Ale kłamliwe! Kłamliwe dlatego, że wszyscy koledzy Patryka zeznawali, że Patryk poszedł około 12:00, 1:00 do domu, wszyscy się rozeszli, a on poszedł spać. Co było nieprawdą.
Gdzie był były chłopak Iwony Wieczorek? Marek Siewert wskazuje na głównego podejrzanego
Były policyjny analityk nie ukrywa, że to właśnie na byłym chłopaku Iwony Wieczorek w pierwszej kolejności skupiłby swoją uwagę.
– Jest to osoba number one. To jest osoba dla mnie podejrzana. Uważam, że osoba, która kłamie, robi to albo dlatego, że bardzo się czegoś boi, albo chce coś ukryć. Kłamie też osoba, która ma defekt psychiczny. Jeśli chodzi o tego chłopaka, o takim defekcie nie można mówić, aczkolwiek po zaginięciu Iwony wymagał konsultacji psychologicznej. Jest tutaj nietypowa sytuacja, że gdy odkryto zniknięcie Iwony, nie ma go ani w Gdańsku, ani w Sopocie. Jest prawdopodobnie gdzieś poza tym terenem. Nie ma go przez dwa dni. Ale jego życie było bardzo dynamiczne, co wynikało z analizy połączeń telefonicznych. W ciągu całej doby wykonywał ich setki. Trudno było ustalić, gdzie był – dodał Marek Siewert.
Pełną rozmowę Aldony Błaszczyk-Szostak z Markiem Siewertem można obejrzeć na YouTube, na kanale „W Cieniu Śledztwa Szostak”.