"Biała Księga" kluczem do prawdy o katastrofie "Heweliusza"? Ekspert mówi o kontrowersjach po 33 latach

2026-01-14 12:24

W środę, 14 stycznia 2026 roku, przypada 33. rocznica zatonięcia promu „Jan Heweliusz” na Morzu Bałtyckim. Ta jedna z największych katastrof w historii polskiej żeglugi, do której doszło w 1993 roku, nie przestaje budzić kontrowersji i pozostaje przedmiotem licznych analiz. Choć od tragedii minęły ponad trzy dekady, temat powrócił do szerokiej opinii publicznej m.in. za sprawą serialu Netflixa, który na nowo rozbudził pytania o przyczyny zdarzenia i odpowiedzialność za śmierć załogi oraz pasażerów,

Tragedia promu Jan Heweliusz – 33. rocznica

W środę, 14 stycznia 2026 roku, przypadła 33. rocznica zatonięcia promu „Jan Heweliusz” na Morzu Bałtyckim. Ta jedna z największych katastrof w historii polskiej żeglugi, do której doszło w 1993 roku, nie przestaje budzić kontrowersji i pozostaje przedmiotem licznych analiz. Choć od tragedii minęły ponad trzy dekady, temat powrócił do szerokiej opinii publicznej m.in. za sprawą serialu Netflixa, który na nowo rozbudził pytania o przyczyny zdarzenia i odpowiedzialność za śmierć załogi oraz pasażerów.

Kluczową postacią w dążeniu do odkrycia prawdy o katastrofie jest kapitan żeglugi wielkiej Marek Błuś, ekspert ds. bezpieczeństwa morskiego i autor kilkudziesięciu publikacji na ten temat. Kapitan Błuś, który od lat bada okoliczności tragedii, otwarcie nazywa Heweliusza „pływającą pułapką” lub „pływającą trumną”. Według jego analiz prom w dniu rejsu był „niezdatny do żeglugi” i w ogóle nie powinien był wypływać z portu. Szokujące fakty dotyczące stanu technicznego statku oraz analiza kluczowych zeznań świadków wskazują na głębokie zaniedbania, które mogły przesądzić o losie jednostki.

Czytaj więcej: Od lat bada katastrofę promu Jan Heweliusz. Kapitan Marek Błuś ujawnia prawdę o „pływającej pułapce”

Jak odróżnić fakty od mitów?

Pomimo upływu lat, debata publiczna wokół Heweliusza jest obarczona dużym ryzykiem dezinformacji. Kapitan Błuś rozmawiając z Radiem Eska w dniu 33. rocznicy tragedii, zwraca uwagę, że współczesna dyskusja – choć istotna – często powiększa „zamęt informacyjny”. Wskazuje on, że w debacie biorą udział laicy i amatorzy, którzy nie rozumieją skomplikowanych zagadnień technicznych, takich jak stateczność statku.

Dodatkowym problemem jest "zawodna pamięć". Osoby znające Heweliusza sprzed 30 czy nawet 50 lat często przekazują dziś informacje nieprawdziwe, których odbiorcy nie potrafią zweryfikować. 

Jedynym sposobem weryfikacji tych informacji jest po prostu pójście do akt, czy to do izby morskiej, czy to do prokuratury

- podaje Marek Błuś. 

Opublikować "Białą Księgę"

Aby ostatecznie wyjaśnić sporne kwestie, kapitan Błuś postuluje opublikowanie "białej księgi" z kluczowymi dokumentami. Taki zbiór powinien zawierać m.in. instrukcję systemu balastowego, która bywa błędnie interpretowana w mediach czy fragmenty kluczowych zeznań świadków i opinie biegłych

Brak dostępu do rzetelnych, źródłowych informacji sprawia, że opinia publiczna karmi się mitami, a interpretacje technicznych aspektów konstrukcji promu pozostają nieścisłe lub niekiedy przekręcone.

Katastrofa Jana Heweliusza jest postrzegana przez kapitana Błusia jako „negatywna ikona” polskiej kultury, polityki i państwowości. Ekspert zauważa również bolesny aspekt społeczny: w przeciwieństwie do podobnych wypadków np. w Wielkiej Brytanii, w Polsce osoby realnie zaangażowane w pomoc rodzinom ofiar można było policzyć na palcach jednej ręki.