3-latek zgubił się w centrum Gdańska. Wyczerpany zasnął przy stoliku

2026-09-03 9:07

Chwile grozy przeżyli bliscy 3-letniego chłopca, który podczas rodzinnego spotkania niespodziewanie zniknął im z oczu. Płaczącego i wystraszonego malucha zauważyła przypadkowa kobieta, a później zaopiekowali się nim strażnicy miejscy. Na odnalezienie rodziców trzeba było czekać około godziny. Zmęczony całym zdarzeniem 3-latek w końcu zasnął, opierając się o rękę jednego z funkcjonariuszy. Szczegóły poniżej.

Płaczący 3-latek szukał rodziców. Strażnicy miejscy pospieszyli z pomocą

Wszystko wydarzyło się w miniony weekend w okolicy Traktu Królewskiego w Gdańsku. Patrolujący ten rejon strażnicy z Referatu II zauważyli przy jednej z restauracji kobietę, której towarzyszył zapłakany chłopiec. Okazało się, że 3-latek zgubił swoich rodziców i nie wiedział, gdzie się znajdują.

Strażnicy zaopiekowali się dzieckiem, a jednocześnie ruszyły poszukiwania jego rodziców. O sytuacji poinformowano także operatorów miejskiego monitoringu.

- Funkcjonariusze natychmiast otoczyli dziecko opieką i rozpoczęli poszukiwania opiekunów. O zdarzeniu powiadomiono Stanowisko Kierowania oraz operatorów monitoringu miejskiego. Przestraszony i zmęczony emocjami chłopiec po pewnym czasie zasnął przy stoliku, opierając się o rękę jednego ze strażników – informują strażnicy miejscy z Gdańska w mediach społecznościowych.

Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?

Emocje wzięły górę. Chłopiec zasnął oparty o ramię strażnika

Na szczęście wszystko zakończyło się dobrze. Po mniej więcej godzinie do funkcjonariuszy zgłosił się zdenerwowany ojciec 3-latka. Jak się okazało, podczas rodzinnego spotkania i opieki nad licznym rodzeństwem początkowo nikt nie zorientował się, że chłopiec zniknął. Kiedy rodzice zauważyli jego nieobecność, od razu rozpoczęli poszukiwania.

3-latkowi nic się nie stało i ostatecznie wrócił do swojej rodziny. Jak zwracają uwagę strażnicy, szczęśliwy finał tej historii nie zmienia faktu, że w zatłoczonym miejscu wystarczy moment nieuwagi, by najmłodsze dziecko zniknęło opiekunom z pola widzenia.

- Na szczęście po strachu nadszedł moment ulgi. Chłopiec cały i zdrowy wrócił do swoich najbliższych. To historia z dobrym zakończeniem, ale także przypomnienie, jak ważna jest stała uwaga i opieka nad najmłodszym – dodają strażnicy.

Gabriel Fleszar mówi o pieniądzach. Cały czas czerpie korzyści z "Kroplą deszczu"