Thriller i decydujący cios w samej końcówce! Oto zdjęcia kibiców z meczu Lechia - Raków

2026-04-25 21:14

Piłkarze Lechii Gdańsk musieli uznać wyższość Rakowa Częstochowa, przegrywając na własnym obiekcie 1:2. Zwycięskie trafienie dla gości zanotował w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry niezawodny Jonatan Braut Brunes. Mimo niekorzystnego dla gospodarzy rezultatu, spotkaniu towarzyszyła wyjątkowo przyjacielska atmosfera na trybunach. Zapraszamy do obejrzenia bogatej galerii zdjęć kibiców obecnych na tym piłkarskim widowisku.

Lechia Gdańsk - Raków Częstochowa 1:2 (1:1) (Bobcek (k.)) 10' - Repka 20', Braut Brunes 90+3'

Lechia Gdańsk: Paulsen - Wójtowicz (86' Kłudka), Diaczuk, Rodin, Vojtko - Mena, Kapić, Żelizko, Sezonienko, Ćirković - Bobcek.

Raków Częstochowa: Zych - Dawidowicz, Racovitan, Svarnas - Tudor (72' Amorim), Bulat (83' Ojo), Repka, Makuch (72' Ivi Lopez), Brusberg (46' Pieńko), Jean Carlos Silva (83' Rocha) - Braut Brunes.

Sędzia: Koki Nagamine

Widzów: 17 208

Braut Brunes na zwycięstwo! Thriller w Gdańsku. Relacja z meczu Lechia - Raków

Spotkanie 30. kolejki PKO BP Ekstraklasy miało być emocjonujące i rzeczywiście, te teorie się sprawdziły. Przedstawiciele ligi chwalili się, że w każdym z 7 ostatnich meczów między tymi zespołami padały minimum 3 gole i do tego poziomu piłkarze dostosowali się także w sobotni wieczór. Zaczęło się jak u Hitchocka, od trzęsienia ziemi. W 8. minucie Repka sfaulował w polu karnym Sezonienkę i arbiter z Azji podyktował "jedenastkę" dla Lechii. Najlepszy strzelec gospodarzy Tomas Bobcek strzelił w środek bramki, a Zych nie odbił futbolówki.

Środkowy pomocnik Rakowa nie zamierzał się załamywać i w 20. minucie odkupił winy. Jego uderzenie odbiło się od rywala i ominęło golkipera gospodarzy. Piłkarze obu drużyn walczyli ze sobą i murawą, ale mimo to nie było to najgorsze spotkanie z Ekstraklasą w naszym życiu. W pierwszej połowie na 2:1 powinien trafić Kacper Sezonienko, ale w dogodnej sytuacji fatalnie się pomylił i nawet nie zatrudnił Oliwiera Zycha. W samej końcówce drugiej części spotkania do bramek trafiali rezerwowy Adriano Amorim i Matej Rodin, ale w obu przypadkach arbitrzy słusznie goli nie uznali.

W 93. minucie dał o sobie znać instynkt Jonatana Brauta Brunesa. Ten człowiek zdążył już przyzwyczaić do takich scen na polskich boiskach. Norweski napastnik Rakowa najlepiej odnalazł się przed bramką Paulsena i zamienił nieudany strzał Ojo na zwycięską bramkę dla podopiecznych Łukasza Tomczyka. Tym samym najlepszy snajper przyjezdnych odarł kibiców Lechii ze złudzeń. Puchary odjechały "Biało-Zielonym". Ludzie Johna Carvera muszą się skupić na utrzymaniu w elicie, które przy tak wyrównanej lidze wciąż nie jest pewne. Lechia może sobie pluć w brodę, w sobotę nie była gorsza od Częstochowian, ale nie wykorzystała swoich momentów.

Zapraszamy do obejrzenia obszernej galerii ze zdjęciami Marcina Gadomskiego, współpracującego z redakcją "Super Expressu". Tak kibicowaliście podczas meczu przyjaźni Lechia - Raków!