Ruszył proces po tragedii w Łebieńskiej Hucie. 10-latek zginął, trzech chłopców zostało rannych
Ruszył proces 34-letniego Marcina R. oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku w Łebieńskiej Hucie. Samochód wjechał tam w grupę czterech chłopców. 10-latek zginął, a trzech jego kolegów zostało rannych. Marcin R. został doprowadzony do sądu z aresztu. Na sali pojawili się również poszkodowani oraz bliscy 10-latka, który zginął w wypadku.
Prokuratura zarzuca 34-latkowi spowodowanie śmiertelnego wypadku w stanie nietrzeźwości i pod wpływem substancji psychotropowej. Mężczyzna jest też oskarżony o ucieczkę z miejsca zdarzenia i nieudzielenie pomocy. Ma ponadto odpowiadać za prowadzenie samochodu mimo wcześniejszego prawomocnego skazania m.in. za jazdę po alkoholu.
Marcin R. przyznał się do spowodowania śmiertelnego wypadku, ale nie do ucieczki z miejsca zdarzenia
Przed sądem Marcin R. przeprosił pokrzywdzonych i rodzinę zmarłego chłopca.
– Zdaję sobie sprawę, jak to wydarzenie wywróciło życie do góry nogami wszystkich (...). Tego nie da się wymazać – powiedział. Dodał, że każdego dnia myśli o tym, do czego doprowadził.
34-latek przyznał się do spowodowania śmiertelnego wypadku. Nie przyznał się jednak do ucieczki z miejsca zdarzenia. Później odmówił składania wyjaśnień.
Do tragedii doszło 7 października 2025 roku na drodze wojewódzkiej nr 224 w Łebieńskiej Hucie. Trzech chłopców jechało na rowerach, a czwarty szedł pieszo. Samochód wjechał w grupę. Najmłodszy, 10-letni chłopiec, zginął na miejscu. Jednemu z rannych amputowano kończynę, dwóch pozostałych również trafiło do szpitali.
Oskarżonemu grozi od 5 do 20 lat więzienia. Kolejną rozprawę wyznaczono na 29 września.
