Spis treści
- Tajemnicze zaginięcie Grażyny. Ciało odnaleziono po latach
- Plotki wokół zniknięcia Grażyny. Sąsiedzi podejrzewali męża
- Makabryczne znalezisko w ogrodzie. Zwłoki zakopane pod ziemią
- Niepokojące odkrycia w komputerze. Zastanawiające ślady u męża
- Zwrot w sprawie męża Grażyny. Sławomir Ż. wypuszczony na wolność
- Sławomir Ż. z ogromnym zadośćuczynieniem. „Zamordował i jeszcze pieniądze dostanie”
Tajemnicze zaginięcie Grażyny. Ciało odnaleziono po latach
Dziesięć lat temu funkcjonariusze Archiwum X odnaleźli ciało zaginionej przed laty gdynianki, Grażyny Ż. 40-latka pewnego dnia wyszła na zakupy i nie wróciła do swojego domu w Rumi na Pomorzu. Przed wyjściem zapytała nastoletniego syna, czy chce coś ze sklepu, po czym opuściła mieszkanie, zostawiając telefon komórkowy podłączony do ładowarki. Po raz ostatni zarejestrowały ją kamery monitoringu w sklepie, w dziale z alkoholami. Później ślad po kobiecie zaginął.
Wszystko zaczęło się w 2009 roku, kiedy Grażyna wyszła z domu w trakcie przygotowywania obiadu. Gdy po godzinie nie wróciła, jej bliscy zaczęli się niepokoić. Policję o zaginięciu zawiadomiono jednak dopiero w kolejnych dniach. Jak wyjaśniał mąż kobiety, wcześniej zdarzało się już, że jego żona nie wracała na noc do domu. Postanowił więc poczekać do rana, sądząc, że mogła odwiedzić jedną ze znajomych i zostać u niej na noc. Grażyna zmagała się z chorobą alkoholową i mimo kilku prób leczenia odwykowego wracała do nałogu. Nagranie ze sklepowego monitoringu z około godz. 14.30 wskazywało, że także tego dnia kupiła alkohol. Gdy próby ustalenia miejsca pobytu 40-latki nie przyniosły rezultatu, rodzina rozpoczęła poszukiwania na własną rękę. Bliscy sprawdzali miejsca, w których mogła się znajdować, odwiedzili sklep, gdzie widziano ją po raz ostatni, a także kontaktowali się ze szpitalami, znajomymi i dalszą rodziną.
Plotki wokół zniknięcia Grażyny. Sąsiedzi podejrzewali męża
Mąż zaginionej, Sławomir, zgłosił zaginięcie żony na policję, a także powiadomił stowarzyszenie ITAKA, które zajmuje się poszukiwaniem osób zaginionych i wspieraniem ich bliskich. W poszukiwania Grażyny szczególnie zaangażowała się jej matka. W latach 2009–2013 pięciokrotnie kontaktowała się z jasnowidzem Krzysztofem Jackowskim z Człuchowa.
Z relacji rozmówczyni „Super Expressu” wynika jednak, że wśród sąsiadów szybko pojawiły się podejrzenia, że ze zniknięciem 40-latki może mieć związek jej mąż.
– Jak tylko Grażyna zaginęła, wszyscy, którzy znaliśmy tę rodzinę z sąsiedztwa, od razu wiedzieliśmy, że ona nie żyje i że zrobił to jej mąż. Nikt nie miał co do tego żadnych wątpliwości. Nikt. Sama kiedyś powiedziałam do męża i znajomych, gdy rozmawialiśmy o tym zaginięciu, że ona na pewno jest zakopana tam, w ogródku. Jak się później okazało, wcale się nie pomyliłam. Gdy po latach ją odnaleziono, przeczytałam o tym w mediach, bo nie mieszkaliśmy już w Rumi. W sąsiedztwie na pewno huczało już wtedy od plotek – mówi „Super Expressowi” była mieszkanka Rumi.
Makabryczne znalezisko w ogrodzie. Zwłoki zakopane pod ziemią
We wrześniu 2016 roku na posesji należącej do Sławomira, męża zaginionej Grażyny, pojawili się policjanci i technicy kryminalistyki. Za zgodą prokuratora oraz przy wykorzystaniu specjalistycznego sprzętu rozpoczęli poszukiwania ludzkich szczątków. Niedługo później dokonali makabrycznego odkrycia. Ciało Grażyny znaleziono zakopane w rogu posesji, tuż obok ściany garażu.
Sławomir przyznał się wtedy jedynie do ukrycia zwłok swojej żony. Twierdził, że feralnego dnia w 2009 roku Grażyna wróciła ze sklepu i zamknęła się w swoim pokoju. Przebywający w domu 14-letni syn pary był zajęty grą komputerową i nie zauważył jej powrotu. Według Sławomira niedługo później znalazł żonę martwą. Uważał, że do jej śmierci doprowadziło połączenie alkoholu z silnymi lekami na receptę. Jak twierdził, spanikował i zamiast powiadomić służby, zakopał ciało na swojej posesji. Tłumaczył, że zrobił to z... miłości, ponieważ chciał, aby żona zawsze znajdowała się blisko niego.
Niepokojące odkrycia w komputerze. Zastanawiające ślady u męża
Podejrzenia śledczych wzbudził jednak stan odnalezionych szczątków. Głowę kobiety znaleziono w oddzielnym worku, co mogło świadczyć o tym, że przed zakopaniem została oddzielona od reszty ciała. Na dysku twardym komputera Sławomira Ż. zabezpieczono również materiały pobrane z internetu. Znajdowały się wśród nich zdjęcia zakneblowanych kobiet podduszanych foliowymi workami zakładanymi na głowę. Śledczy odzyskali ponadto usuniętą historię przeglądanych stron. Dotyczyły one m.in. mechanizmów duszenia człowieka oraz sposobów pozbywania się zwłok.
W trakcie śledztwa ustalono również, że Grażyna Ż. opowiadała kilku koleżankom o zachowaniu swojego męża. Z jej relacji wynikało, że Sławomir kilkukrotnie ją wykorzystywał i podduszał, m.in. przy użyciu poduszki oraz worka foliowego zakładanego na głowę. Biegli przyjęli, że kobieta mogła umrzeć właśnie wskutek uduszenia workiem foliowym, który później znaleziono wraz z ciałem 41-latki. Ze względu na stan rozkładu zwłok nie udało się jednak jednoznacznie ustalić dokładnego przebiegu zdarzenia ani przyczyny śmierci Grażyny.
Zwrot w sprawie męża Grażyny. Sławomir Ż. wypuszczony na wolność
W 2018 roku Sławomir Ż. został skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo. Dwa lata później Sąd Apelacyjny w Gdańsku usunął z opisu czynu znęcanie się psychiczne i fizyczne nad pokrzywdzoną, uznając, że nie zostało ono udowodnione. Jednocześnie zmienił wyrok Sądu Okręgowego i obniżył karę do 15 lat pozbawienia wolności.
To jednak nie był koniec sprawy. W grudniu 2023 roku sąd ponownie zmienił wyrok. Stwierdził, że zgromadzony materiał dowodowy nie pozwala uznać, że Grażyna Ż. została zamordowana. Zarówno wersję zakładającą celowe pozbawienie jej życia, jak i wersję przedstawioną przez oskarżonego uznano za równie prawdopodobne. Ostatecznie czyn zakwalifikowano jako nieumyślne spowodowanie śmierci, a Sławomira Ż. skazano na 5,5 roku pozbawienia wolności. Mężczyzna spędził jednak za kratami już ponad 7 lat, czyli dłużej, niż wynosiła ostatecznie wymierzona kara. W efekcie został natychmiast zwolniony z więzienia.
Sławomir Ż. z ogromnym zadośćuczynieniem. „Zamordował i jeszcze pieniądze dostanie”
Jak ustalili dziennikarze programu „Interwencja” Polsatu, mężczyzna wystąpił następnie do sądu o odszkodowanie za dwa dodatkowe lata spędzone za kratami. Zgodnie z prawem, jeżeli sąd uzna, że dana osoba była pozbawiona wolności niesłusznie, odpowiedzialność finansową ponosi za to państwo, które musi wypłacić jej odszkodowanie. Sławomir Ż. domagał się niemal pół miliona złotych.
- Wymiar sprawiedliwości uwierzył bandycie, a nie świadkom, którym zamordowana zwierzała się. (…) Zamordował i jeszcze pieniądze dostanie. Dla mnie on będzie do końca życia mordercą – zwierzyła się jedna z przyjaciółek Grażyny Ż. w programie Interwencja.
Sąd ostatecznie przyznał Sławomirowi Ż. 80 tys. zł odszkodowania, oddalając pozostałe roszczenia jego pełnomocnika. W 2025 roku Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy orzeczenie dotyczące odszkodowania dla męża Grażyny Ż.