Koszmarny wypadek kilometr od domu. Nie żyją cztery osoby, w tym dziecko

2026-07-05 10:47

Mieli zaledwie kilometr do celu. Powrót z urodzinowego przyjęcia w Malborku zakończył się jednak niewyobrażalną tragedią w pobliżu miejscowości Postolin. Za kierownicą BMW siedział trzeźwy 22-latek. Ocalał jako jedyny. Czworo pasażerów zginęło na miejscu.

  • Około kilometra przed Postolinem na Pomorzu doszło do dramatycznego wypadku. Osobówką podróżowały osoby wracające z Malborka. Zginęły trzy dorosłe osoby w wieku 47, 36 i 32 lat oraz 12-letnia dziewczynka.
  • Kierujący pojazdem 22-latek stracił kontrolę nad autem na śliskiej jezdni. Samochód wypadł z trasy, przewrócił się na dach i z impetem wbił się w nasyp. Mężczyzna z obrażeniami trafił do sztumskiego szpitala.
  • Funkcjonariusze potwierdzili, że prowadzący BMW nie był pod wpływem alkoholu. Prawdopodobną przyczyną dramatu było niedostosowanie jazdy do trudnych warunków atmosferycznych. Trwa szczegółowe śledztwo.

Dramat pod Postolinem. Zginęło czworo pasażerów BMW, w tym 12-latka

Do zdarzenia doszło wczesnym rankiem w sobotę (4 lipca), tuż przed godziną 5:00. Nawierzchnia była bardzo mokra po intensywnych opadach deszczu. Na jednym z zakrętów samochód osobowy nagle wpadł w poślizg. Młody kierowca nie zdołał opanować pojazdu, w efekcie czego auto zjechało z drogi, zaliczyło dachowanie i z ogromną siłą uderzyło w betonowy przepust oraz ziemny nasyp. Zderzenie było tak mocne, że z maszyny została jedynie całkowicie zmiażdżona bryła metalu.

Służby ratunkowe pojawiły się na miejscu błyskawicznie. Strażacy musieli użyć specjalistycznego sprzętu hydraulicznego, aby rozciąć zgniecioną karoserię i wydobyć uwięzionych w środku poszkodowanych. Trwała tam dramatyczna walka z czasem o każdą sekundę. Niestety, na ratunek dla większości podróżujących było już za późno.

Wskutek odniesionych obrażeń zginęły trzy osoby dorosłe w wieku 47, 36 i 32 lat oraz zaledwie 12-letnia dziewczynka. Przeżył wyłącznie 22-latek siedzący za kółkiem. Z poważnymi urazami oraz wieloma złamaniami został natychmiast przetransportowany do placówki medycznej w Sztumie.

Tragedia na Pomorzu. Śledczy analizują przyczyny wypadku

Z pierwszych policyjnych ustaleń wynika, że głównym powodem dramatu mogło być niedostosowanie techniki jazdy do mokrej jezdni. Mundurowi zaznaczają jednak, że to wciąż nieoficjalne tezy. Eksperci dokładnie przeanalizują stan techniczny rozbitego auta, zbadają ślady na asfalcie oraz oszacują prędkość pojazdu w momencie wchodzenia w łuk. Badania potwierdziły już ostatecznie, że 22-latek był całkowicie trzeźwy i nie zażywał żadnych środków odurzających. Śledczy biorą pod uwagę różne scenariusze, w tym m.in. zaśnięcie za kierownicą czy usterkę mechaniczną pojazdu.

W całej sprawie najbardziej wstrząsający jest jednak fakt, jak blisko znajdował się cel podróży. Wszyscy uczestnicy wypadku zmierzali do swoich domów. Do bezpiecznego zakończenia trasy zabrakło im zaledwie około tysiąca metrów. Zamiast radosnego powitania, na rodziny ofiar spadła niewyobrażalna rozpacz i żałoba.

Młody mężczyzna wziął na siebie odpowiedzialność za bezpieczne przetransportowanie bliskich z urodzinowej imprezy. Jako jedyny wyszedł z tego zdarzenia z życiem. Czworo pasażerów, w tym dziecko, nigdy już nie przekroczy progu swoich mieszkań. Ten krótki, końcowy fragment drogi zapisał się jako najczarniejszy moment w historii tych rodzin. W niedzielę, 5 lipca, odbędzie się uroczysta msza w intencji ofiar tego makabrycznego wypadku.

Sonda
Co jeszcze można zrobić, by wypadków na polskich drogach było mniej?
Wymordował rodzinę, a potem siebie