Karma dla schronisk trafiła na Vinted. Producent Doliny Noteci reaguje stanowczo

2026-02-25 20:40

Puszki z jedzeniem, które miały nakarmić bezdomne czworonogi, zamiast do misek, trafiły na aukcję internetową. Użytkownicy portalu Vinted mogli kupić produkty marki Dolina Noteci, mimo że widniał na nich jasny komunikat o zakazie handlu. Producent nie kryje oburzenia i w rozmowie z Business Insider wyjaśnia, że doszło do sprzeniewierzenia darowizny, a sprawą już zajmują się prawnicy.

Afera z karmą dla schronisk. Nie miała trafić do sprzedaży

i

Autor: Dawid Olszewski, Dolina Noteci/Facebook

Aukcja z puszkami Doliny Noteci na platformie Vinted

Produkty dedykowane wyłącznie placówkom opiekuńczym, opatrzone wyraźną klauzulą zakazującą odsprzedaży, niespodziewanie pojawiły się w ofercie jednego z popularnych serwisów aukcyjnych. Oferta sprzedaży karmy marki Dolina Noteci na Vinted wywołała lawinę negatywnych komentarzy i oburzenie internautów. Reakcja wytwórcy była natychmiastowa – firma sama upubliczniła dowody w postaci zrzutów ekranu, prosząc społeczność o monitorowanie i zgłaszanie podobnych naruszeń.

- Ta karma nie powinna trafić na Vinted! Nasza karma z etykietą dla schronisk pojawiła się w ogłoszeniu na Vinted. Czy – a jeśli tak, to dlaczego – ktoś zabrał jedzenie schroniskowym psiakom? Rocznie przekazujemy kilkanaście ton Doliny Noteci bezpośrednio do organizacji, które opiekują się bezdomnymi psami i kotami. Celem jest pomoc czworonogom i głęboko wierzymy, że w naszym działaniu jest sens – że nasze wsparcie naprawdę jest potrzebne - czytamy w social mediach.

Przedstawiciele marki zaznaczają, że obecna afera nie ma żadnego związku z bezpieczeństwem żywności czy jej składem, ale dotyczy etyki i celowości niesionej pomocy. Każdego roku z zakładów wyjeżdżają tysiące kilogramów pożywienia, które jako celowa darowizna mają wspierać bezdomne zwierzęta. Te specyficzne partie towaru są całkowicie pozbawione kodów kreskowych, co powinno automatycznie wykluczać je z jakiegokolwiek obrotu handlowego w detalu.

Stanowisko Doliny Noteci i dyrektor marketingu Magdaleny Ołowskiej

Głos w tej bulwersującej sprawie zabrała Magdalena Ołowska, pełniąca funkcję dyrektora marketingu w firmie. W wywiadzie udzielonym serwisowi Business Insider Polska podkreśliła, że przedsiębiorstwo wspiera potrzebujące czworonogi nieprzerwanie od 2011 roku i jest to pierwszy taki incydent w historii ich działalności charytatywnej. Podejrzane ogłoszenie zostało natychmiast zgłoszone administracji portalu, a prawnicy spółki wnikliwie analizują sytuację, by wyjaśnić wszystkie okoliczności wycieku darów.

— Karma przekazywana jest bezpośrednio z naszego zakładu do wcześniej zweryfikowanych schronisk i organizacji, z którymi pozostajemy w kontakcie. Produkty te nie posiadają kodów kreskowych i nie są wprowadzane do obrotu handlowego. Współpraca z placówkami opiera się na stałych relacjach i odpowiedzialności partnerów za właściwe wykorzystanie przekazanego wsparcia. Zależy nam na tym, aby każda przekazana puszka trafiała do zwierząt, dla których została przeznaczona - przekazywała Magdalena Ołowska w rozmowie z "Business Insider".

Dystrybucja darów pod lupą producenta

Firma zapewnia, że pomoc rzeczowa jest wysyłana wyłącznie do zaufanych fundacji i zweryfikowanych schronisk, z którymi łączą ją długofalowe relacje. Producent ma jednak świadomość, że ryzyko nieuczciwych praktyk może pojawić się poza zakładem produkcyjnym, już na etapie dalszego rozdysponowania towaru przez obdarowanych. Dolina Noteci deklaruje pełne zaangażowanie w wyjaśnienie sprawy, by mieć pewność, że każdy kilogram karmy faktycznie trafia do głodnych i potrzebujących zwierząt.

Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?
Express Biedrzyckiej - ROSATI