Gdzie ukryto ciało Iwony Wieczorek? Odkrycie tej tajemnicy może rozwiązać zagadkę

2026-04-06 11:14

Zaginięcie Iwony Wieczorek od 16 lat stanowi jedną z największych polskich zagadek kryminalnych. Śledczy nadal nie odnaleźli ciała dziewczyny, co skutecznie hamuje postępy w dochodzeniu. Wszystkie analizowane scenariusze sprowadzają się do pytania o miejsce ukrycia zwłok 19-latki. Znalezienie odpowiedzi pozwoliłoby zapewne ostatecznie zdemaskować sprawcę.

Sprawa Iwony Wieczorek. Ta tajemnica to klucz do rozwiązania zagadki! Eksperci są zgodni

i

Autor: archiwum policji, archiwum prywatne/ Materiały prasowe

Zaginięcie Iwony Wieczorek i brak głównego dowodu

Odnalezienie zwłok 19-latki mogłoby prawdopodobnie doprowadzić organy ścigania do zatrzymania sprawcy. Trudno skazać podejrzewanego bez dowodów, wyłącznie w trybie poszlakowym. Sprawca prawdopodobnie zostawił po sobie ślady latem 2010 r., jednak nie zostały one zabezpieczone.

Najbardziej prawdopodobna wersja wydarzeń zakłada śmierć dziewczyny z rąk osoby należącej do grona jej znajomych, co bezpośrednio sugeruje brak odnalezionego ciała. Temat ten poruszył analityk Komendy Głównej Policji Marek Siewert w publikacji „Zaginiona Iwona Wieczorek. Koniec kłamstw” napisanej przez Martę Bilską i Mikołaja Podolskiego. Zaginiona wracała nadmorskim deptakiem, a monitoring po raz ostatni uchwycił ją o godz. 4:12 nad ranem obok wejścia na plażę nr 63 w Jelitkowie. Świt już nastał, a dziewczyna szła boso z butami w dłoniach.

- Czy ona ani by nie krzyczała, ani nie rzucała butami, ani się nie broniła? I nikt tego nie widział? Poza tym można było jej zrobić krzywdę w parku, to nie byłby problem, poderżnąć jej gardło, ale jak wywieźć stamtąd ciało, skoro zwykłe osoby nie mogły tam wjeżdżać? Z notatników policjantów, którzy pełnili tam służbę wynika, że zaglądali nawet do bagażników sprawdzanych samochodów - czytamy.

Bliskie otoczenie Iwony Wieczorek w kręgu podejrzeń

Fakt nieodnalezienia zwłok na terenie parku Reagana dowodzić może przeniesienia miejsca zbrodni w zupełnie inną lokalizację. Zaginiona mogła natknąć się na sprawcę lub sama pójść do jego mieszkania. Pokonanie trasy od miejsca ostatniego nagrania do miejsca zamieszkania zajmowało ok. 20 minut, dlatego zaginiona powinna zjawić się u siebie najpóźniej o godz. 4:35. Coś musiało wydarzyć się po drodze, jednak mało prawdopodobne, by doszło do tragedii właśnie tam.

Dziewczyna nie odeszłaby raczej dobrowolnie z obcym człowiekiem. Problem polegał jednak na bardzo młodym wieku jej znajomych, wchodzących dopiero w dorosłość. Kwestię braku doświadczenia rówieśników Wieczorek poruszył insp. Marek Dyjasz. Były szef Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji mówił o tym w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej w 2023 r.

- Pamiętajmy, że te dzieciaki miały wtedy po 19 lat. Co oni wiedzieli o ukryciu, pozbyciu się ciała, żeby policja go nie odnalazła? Z tych spraw, z którymi miałem kontakt jako policjant, gdzie występowały młode osoby jako sprawcy, proszę mi wierzyć, że bardzo szybko te sprawy wychodziły - powiedział.

Zagadka zwłok Iwony Wieczorek i pomoc z zewnątrz

Ważną kwestię stanowi zupełnie inne podejście do zacierania śladów, ponieważ nastolatkowie zazwyczaj zostawiają ofiary w bardzo wyeksponowanych punktach blisko miejsca zdarzenia. Brak takiego błędu po zniknięciu Wieczorek pozwala przypuszczać, że skuteczne zatuszowanie zbrodni wymagało zaangażowania doświadczonego wspólnika, najprawdopodobniej człowieka dorosłego.

- Najłatwiej jest ukryć ciało w tych miejscach, które znamy. W żaden sposób nie jest to trudne dla osób, które mają o tym trochę wiedzy. A jestem przekonany, że pomagał w tym ktoś, kto ma taką wiedzę - twierdził nieżyjący już, znany dziennikarz śledczy Janusz Szostak.

Przyjmując taką perspektywę, sprawca wspierany przez dorosłego pomocnika prawdopodobnie mógłby ukryć szczątki gdzieś na terenie Trójmiasta. Janusz Szostak podkreślał niebezpieczeństwo związane z transportowaniem zwłok na dalekich dystansach.

- Wiezienie ciała w dalszą lokalizację byłoby bardzo ryzykowne i nierozważne. Można byłoby zostać zatrzymanym przez policję. Mogłoby wydarzyć się cokolwiek, wypadek, a nawet rutynowa kontrola na drodze. Oczywiście, że nie - wskazywał dziennikarz śledczy.

Poszukiwania Iwony Wieczorek i najnowsze działania służb

Po 16 latach od zniknięcia Wieczorek wciąż brakuje spektakularnego przełomu. Detektywi z Archiwum X nie przerywają jednak działań, a ich praca operacyjna nabrała ostatnio wyraźnego tempa. Na początku roku mundurowi poszukiwali świadków kojarzących białego Fiata Cinquecento, zauważonego 17 lipca 2010 r. w okolicy miejsca, gdzie po raz ostatni widziano 19-latkę. Niedługo później prokuratura informowała w mediach o pojawieniu się nowego, "obiektywnego" dowodu. Jak podkreślał prok. Eryk Stasielak, chodziło o "coś materialnego". W sprawie zapowiadano kolejne przesłuchania.

Dziennikarze "Faktu" donosili pod koniec marca o kolejnych wizytach znajomych Wieczorek w prokuraturze.

- Osoby, które ostatnio były przesłuchiwane w tej sprawie, to częściowo nowi ludzie, a częściowo tacy, którzy już wcześniej byli przesłuchiwani. Czy wśród nich były osoby, z którymi Iwona bawiła się w klubie? Nie mogę potwierdzić ani zaprzeczyć - zaznaczył prok. Eryk Stasielak w rozmowie z "Faktem".

ŻUREK BADA EPSTEINA, A CO Z KŁODZKIEM? - PYTA DORADCA PREZYDENTA
Pokój Zbrodni
Iwona Wieczorek. Nowe fakty po ponad 15 latach poszukiwań | Pokój ZBRODNI