12-letnia Julka i troje dorosłych zginęli w roztrzaskanym BMW. Śledczy badają przyczyny katastrofy pod Sztumem

2026-07-06 11:01

To była końcówka tej podróży. Mateusz, Ewelina, Dorota i 12-letnia Julka nie dotarli bezpiecznie do domu. Cała czwórka zginęła w tragicznym wypadku pod Sztumem. Wracali z rodzinnego spotkania, gdy prowadzone przez 22-latka BMW na mokrej nawierzchni wypadło z drogi i z ogromną siłą uderzyło w betonowy przepust. Kierowca ocalał. Czworo jego bliskich nigdy nie wróci już do swoich domów.

Tragiczny wypadek pod Sztumem. Do domu zabrakło im zaledwie kilometra

Zwykły powrót z urodzin w Malborku zakończył się niewyobrażalnym dramatem. Kilometr przed Postolinem w powiecie sztumskim BMW prowadzone przez 22-latka rozbiło się, a życie straciły cztery osoby z jednej rodziny. Mężczyzna był trzeźwy i jako jedyny przeżył wypadek.

Do zdarzenia doszło w sobotę około godziny 4.45. Był wczesny poranek, a jezdnia po nocnych opadach pozostawała śliska. Na zakręcie kierowca stracił panowanie nad samochodem, który wypadł z drogi, kilkukrotnie koziołkował, a następnie z ogromną siłą uderzył w nasyp oraz betonowy przepust. Zniszczenia pojazdu były tak duże, że niemal całkowicie zmiażdżyły jego konstrukcję.

Na miejsce błyskawicznie skierowano straż pożarną, policję i zespoły ratownictwa medycznego. Aby wydostać poszkodowanych z wraku, strażacy musieli użyć specjalistycznych narzędzi hydraulicznych. Mimo natychmiastowej akcji ratunkowej nie udało się ocalić czterech osób. W wypadku zginęli 36-letni Mateusz W., 32-letnia Ewelina W., 47-letnia Dorota Z. oraz 12-letnia Julka S.

Policja analizuje wrak BMW. 22-letni kierowca ocalał jako jedyny

Wszystkie osoby podróżujące BMW były ze sobą spokrewnione. Za kierownicą siedział 22-letni syn 47-letniej Doroty. Po wypadku został przetransportowany do szpitala w Sztumie. Policjanci wstępnie zakładają, że do tragedii mogła doprowadzić utrata panowania nad autem na mokrej nawierzchni. Jednocześnie zaznaczają, że ostateczne przyczyny zostaną ustalone dopiero po zakończeniu śledztwa. Biegli zbadają stan techniczny samochodu, zabezpieczone ślady oraz ustalą prędkość, z jaką BMW pokonywało zakręt. Wiadomo już, że kierowca był trzeźwy i nie znajdował się pod wpływem środków odurzających.

Najbardziej przejmujące jest to, że do celu podróży brakowało naprawdę niewiele. W samochodzie jechali do swoich domów, gdzie czekali na nich bliscy. Do Postolina pozostawał zaledwie około kilometr. Zamiast spokojnego powrotu były policyjne radiowozy, karetki i dramat rodzin, które w jednej chwili straciły swoich najbliższych.

22-latek miał dowieźć rodzinę do domu. Sam przeżył ten tragiczny wypadek. Mateusz, Ewelina, Dorota i 12-letnia Julka już nigdy nie zobaczą swoich bliskich ani nie przekroczą progu swoich domów.       

Baltica