- Ogień w zakładzie produkcyjnym w gminie Ustka zauważono w niedzielę tuż przed godziną 13:00. Żywioł nie stwarza już zagrożenia dla kolejnych budynków, ale ostateczne dogaszanie terenu zajmie strażakom jeszcze wiele godzin.
- Z żywiołem walczy blisko 200 mundurowych z 60 zastępów, którzy wykorzystują nowoczesne drony i specjalnego robota. Jakość powietrza bada jednostka chemiczna.
- Obyło się bez ofiar, chociaż ratownicy musieli wyprowadzić w bezpieczne miejsce ośmiu pracowników oraz dwudziestu okolicznych mieszkańców. Służby stale schładzają instalacje z LPG, aby uniknąć potężnej detonacji zbiorników z gazem.
Pożar fabryki aerozoli opanowany
Zgłoszenie o dramatycznie wyglądających kłębach dymu wpłynęło do dyspozytorów w niedzielę około godziny 12:40. Żywioł błyskawicznie strawił hale zakładu wytwarzającego aerozole w Charnowie. St. bryg. Tomasz Banach, pełniący funkcję zastępcy pomorskiego komendanta wojewódzkiego PSP w Gdańsku, przekazał PAP, że obszar objęty pożarem wynosił około trzy tysiące metrów kwadratowych. „Działamy w tym momencie i w natarciu i obronie. Próbujemy zlokalizować pożar” – tłumaczył funkcjonariusz. Choć sytuacja jest opanowana i płomienie nie przejdą na sąsiednie tereny.
Na placu boju znajduje się 60 wozów strażackich należących do jednostek państwowych i ochotniczych. W akcję zaangażowano łącznie około dwustu ratowników dbających o opanowanie kryzysu. Bezpieczeństwa w rejonie pilnują również policjanci, a pracę mundurowych z powietrza nadzorują drony. Aby zminimalizować ryzyko dla ludzi, w najtrudniejszych odcinkach wykorzystywany jest nowoczesny robot gaśniczy, który wjeżdża w miejsca niedostępne dla człowieka.
Zarzewiem potencjalnej tragedii mogły być zakładowe instalacje z płynnym gazem. „Na tą chwilę zbiorniki nie wskazują, żeby było duże zagrożenie” – podkreślił st. bryg. Tomasz Banach. Strażacy nieustannie obniżają ich temperaturę strumieniami wody, co bezpośrednio zapobiega potężnemu wybuchowi. Dodatkowym utrudnieniem są stale eksplodujące zbiorniki z aerozolami, które blokują strażakom fizyczny dostęp do poszczególnych stref.
Polecany artykuł:
Chemicy badają powietrze w Charnowie. Policja zabezpiecza teren
Strażakom zależy teraz przede wszystkim na uratowaniu ocalałego fragmentu infrastruktury, najbardziej toksyczne związki chemiczne już się wypaliły. Gęsty dym oraz rosnące ryzyko zdrowotne wymusiły na dowódcach szybką ewakuację ośmiu obecnych na miejscu pracowników oraz dwudziestu osób zamieszkujących sąsiednie posesje.
Specjalistyczna grupa ratownictwa chemicznego przez cały czas weryfikuje skład zanieczyszczeń. Chociaż odczyty z urządzeń pomiarowych nie wskazują na katastrofę ekologiczną, eksperci apelują do lokalnej społeczności o zaniechanie spacerów i pozostanie w domach. „Nie przewidujemy zwiększenia strefy do ewakuacji” – zapewnił st. bryg. Tomasz Banach, wskazując, że ogień zamknięto na terenie fabryki. Do sprawnego gaszenia potrzebne są ogromne ilości wody, dlatego ratownicy zbudowali długą magistralę czerpiącą ciecz z rzeki Słupi.
Gdy tylko pożar zostanie całkowicie ugaszony, do akcji wkroczą śledczy oraz nadzór budowlany. Zastępca komendanta miejskiego policji w Słupsku, insp. Karol Dziemiańczyk, potwierdził, że funkcjonariusze otoczyli przyległy obszar kordonem i chronią cywilów, a zaraz po przelaniu zgliszcz wodą rozpoczną procesowe ustalanie dokładnych przyczyn tej katastrofy.