Ciężarówka utknęła na torach, w naczepę uderzył pociąg z pasażerami. Kierowca z zarzutami

2026-09-04 18:07

To zdarzenie mogło zakończyć się niewyobrażalną tragedią. 42-letni obywatel Bośni i Hercegowiny wjechał TIR-em na przejazd kolejowy w Gdańsku, gdy szlabany już opadały. Pojazd został zablokowany, a chwilę później uderzył w niego pełen pasażerów skład Intercity. Wideo ze zderzenia przeraża. Prokuratura postawiła już kierowcy zarzuty.

Kierowca ciężarówki z zarzutami

W piątek (4 września) przedstawicielka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, prokurator Wioleta Noch, przekazała agencji PAP, że 42-letni obywatel Bośni i Hercegowiny, który siedział za kierownicą ciężarówki, usłyszał zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym (art. 174 § 2 kk). Za to przestępstwo kodeks karny przewiduje karę do 3 lat pozbawienia wolności.

Według informacji przekazanych przez prokurator, po przeprowadzeniu niezbędnych czynności procesowych, wobec podejrzanego zastosowano środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym. 42-latek złożył wyjaśnienia, jednak konsekwentnie nie przyznaje się do popełnienia zarzucanego mu czynu.

Horror na przejeździe kolejowym w Gdańsku

Do tego mrożącego krew w żyłach incydentu doszło w czwartek (3 września) przed godziną 14 na ulicy Niegowskiej w Gdańsku. 42-letni mężczyzna zignorował sygnały i wjechał swoją ciężarówką na przejazd kolejowy w trakcie opuszczania szlabanów. Auto zostało uwięzione na torach, a po chwili w naczepę z ogromną siłą uderzył pociąg Intercity relacji Gdynia Główna – Zielona Góra. Na pokładzie składu znajdowało się wówczas od 250 do 300 osób.

Jak poinformowała Anna Znajewska-Pawluk z zespołu prasowego PKP Polskich Linii Kolejowych, osoby będące świadkami całej sytuacji próbowały ostrzec kierowcę TIR-a i nakazywały mu wyłamanie rogatek, by zjechać z przejazdu, jednak mężczyzna w ogóle nie zareagował na te wezwania.

W efekcie zdarzenia maszynista prowadzący pociąg oraz kierowca ciężarówki zostali przewiezieni do szpitala. Od drugiego z mężczyzn pobrano krew do analizy. Maszynista opuścił placówkę medyczną po przeprowadzonych badaniach. Na szczęście nikt z podróżujących pociągiem nie ucierpiał w wypadku. Badania potwierdziły, że obaj kierujący byli całkowicie trzeźwi.

Paraliż na kolei

Zderzenie spowodowało ogromne utrudnienia na kluczowej linii kolejowej łączącej Tczew z Gdańskiem. Trasa ta jest ważnym elementem magistrali Warszawa - Trójmiasto oraz Poznań - Bydgoszcz - Trójmiasto. Tor numer 1 uległ zniszczeniu.

Dzień po kolizji, przedstawiciel zespołu prasowego PKP PLK Przemysław Zieliński przekazał, że ruch pociągów musiał zostać częściowo przekierowany przez stację Gdańsk Olszynka. Dopiero późnym wieczorem w czwartek, po naprawieniu wyrządzonych szkód, udało się przywrócić normalne, zgodne z rozkładem kursowanie składów.

Według danych przekazanych przez przedstawiciela kolei, wskutek zderzenia opóźnienia dotknęły 279 pociągów, co dało łącznie ponad 17,5 tysiąca minut spóźnień. Na określonych odcinkach odwołano 30 kursów, a 45 pociągów musiało pojechać objazdami.

Jak podkreślono, wypadek doprowadził do uszkodzenia lokomotywy pociągu pasażerskiego oraz samej infrastruktury. Szacunkowy koszt naprawy torowiska, ogrodzenia zabezpieczającego oraz urządzeń na przejeździe wynosi około 140 tysięcy złotych. Zaznaczono również, że spółka PKP PLK zamierza na drodze sądowej ubiegać się od sprawcy o zwrot poniesionych kosztów.

„Rogatka nie jest barierą, za którą należy czekać na zderzenie”

Do dramatycznych scen z Gdańska odniósł się w serwisie X (dawniej Twitter) Piotr Malepszak, wiceminister infrastruktury.

„Kolejny z prawem jazdy za czapkę gruszek kierowca TIRa zlekceważył sygnalizację informującą o zbliżeniu się pociągu i spanikował zatrzymując się przed rogatką na przejeździe kolejowym. Brak słów na skrajną bezmyślność w tym przypadku”

- czytamy we wpisie polityka, który zauważył, że tylko cud sprawił, iż nikt nie zginął.

Z kolei Przemysław Zieliński, wypowiadający się w imieniu PKP PLK, gorąco zaapelował do kierowców, by w razie podobnych zagrożeń od razu wyłamywali szlabany, ratując w ten sposób życie.

„Rogatka nie jest barierą, za którą należy czekać na zderzenie”

- przypomniał ekspert.

Zwrócił też uwagę na ogromną masę pociągu, którego zatrzymanie w miejscu jest fizycznie niemożliwe. Każdy kierowca blokujący przejazd stwarza śmiertelne zagrożenie nie tylko dla siebie, ale również dla pasażerów i pracowników kolei.

O włos od tragedii

Należy zaznaczyć, że w piątek (4 września) na dokładnie tym samym przejeździe kolejowym przy ulicy Niegowskiej w Gdańsku miał miejsce jeszcze jeden, bardzo niebezpieczny incydent. Według doniesień PKP PLK, tym razem to kobieta prowadząca samochód osobowy zignorowała opadające rogatki i utknęła na torowisku. Zderzenia ze zbliżającym się pociągiem udało się uniknąć tylko dzięki błyskawicznej reakcji świadków, którzy własnoręcznie wyłamali barierę.

Sonda
Czy zawsze zatrzymujesz się przy znaku STOP na przejeździe kolejowym?
Wjechał autem pod pociąg