„Klienci są wspaniali i wracają. I to nas podtrzymuje na duchu”. Lokalne targowiska to serca miast. Jak długą będą jeszcze bić?

i

Autor: Olga Reszke

społeczeństwo

"Dyskonty nas wykańczają". Lokalne targowiska to serca miast. Jak długo będą jeszcze bić?

2024-06-11 9:15

Przymierzanie wymarzonych jeansów na kartonie za firanką w środku zimy? Kto tego nie robił, życia nie poznał. Są miejsca, w których nadal można to przeżyć. Należy się jednak pośpieszyć, gdyż z roku na rok lokalnych targowisk jest coraz mniej. A te, które istnieją, walczą o każdego klienta i tym samym o przetrwanie. Odwiedziłam działające od 1991 roku targowisko przy ulicy Sobieskiego w Wejherowie. Z właścicielami stoisk rozmawiałam o tym jaką widzą przyszłość dla lokalnego handlu.

Handel to ludzie 

Lokalne targowiska od stanowią serce społeczności. Są nie tylko miejscem handlu, ale również spotkań towarzyskich i wymiany miejskich plotek. To tam kupić można ziemniaki, buraki, świeżą kurkę czy jajka.  W dobie wielkich supermarketów i centrów handlowych, targowiska wciąż zachowują swoją wyjątkowość i przyciągają mieszkańców różnorodnością produktów, atmosferą i bliskością z lokalnymi producentami. Jednak jak długo uda się utrzymać klimat lokalnych targowisk i czy sprzedawcy są w stanie wygrać nierówną walkę ze sklepami wielkopowierzchniowymi? "Jeszcze kilka lat i nas nie ma" - mówią. 

„Teraz dosłownie upadamy”

Jednym z największych atutów lokalnych targowisk jest jakość i świeżość oferowanych produktów. Sprzedawcy, którzy często są jednocześnie producentami, oferują warzywa, owoce, mięso, nabiał oraz przetwory pochodzące ze swoich gospodarstw. Produkty te często trafiają na stragany bezpośrednio po zbiorach czy produkcji, co gwarantuje ich najwyższą jakość. Klienci mogą być pewni, że kupowane przez nich towary są wolne od konserwantów i innych chemicznych dodatków, co jest szczególnie ważne dla osób dbających o zdrowy styl życia. Co z tego, jeżeli od jakiegoś czasu producenci nie są w stanie sprzedać dobrego, choć nieco droższego niż w dyskontach towaru?

Jako producenci rolni, sprzedający własne produkty tu na rynku, w dzisiejszych realiach mamy bardzo ciężko. Kiedyś było dużo lepiej, teraz dosłownie upadamy. Wykańczają nas przede wszystkim dyskonty, z którymi bardzo ciężko nam rywalizować. Dramatycznie obniżają ceny, a ludzie pieniądze liczą i zawsze pójdą tam, gdzie jest taniej. Do tego dochodzą drobiazgowe kontrole, którym często bardzo ciężko sprostać. To wszystko zniechęca młodych do utrzymywania gospodarstw rolnych i pracy na roli w ogóle. My, starzy producenci ledwo dajemy radę, a co dopiero młodzi. Nie wiem, co będzie dalej.

- mówi handlująca od kilkunastu lat na rynku w Wejherowie Danuta z Jeleńskiej Huty

Przechadzając się po wejherowskim targowisku w czwartkowe, słoneczne przedpołudnie, nie da się ukryć, że klientów jest jak na lekarstwo. Właściciele stoisk przyznają, że kiedyś było inaczej.

Handluje się ciężko, nie ma tych klientów, co kiedyś, a supermarkety nas rujnują. Są w stanie sprzedać w detalu taniej niż my sprzedajemy w hurcie. Kiedyś ta bańka pęknie, ale nie wiemy co to będzie do tego czasu. Jeszcze 20-15 lat temu o tej godzinie już bym z panią nie rozmawiał, bo nie dałoby się przejść, a teraz pustki.

- dodaje handlujący warzywami i roślinami ozdobnymi Przemysław z Rybna

„Ludzie są wspaniali, zżyliśmy się ze sobą”

Targowisko to także miejsce, gdzie społeczność spotyka się i integruje. Spacerując między straganami, można spotkać sąsiadów, znajomych i lokalnych przedsiębiorców. To przestrzeń, gdzie wymienia się nie tylko towary, ale również plotki z życia miasta, co czyni targowisko swoistym centrum życia społecznego. Unikalna atmosfera targowisk, pełna kolorów, zapachów i dźwięków, przyciąga zarówno mieszkańców, jak i turystów. W wielu miastach targowiska są atrakcją turystyczną, gdzie można poczuć autentyczny klimat miejsca, z dala od komercyjnych centrów handlowych.

Handluję na wejherowskim rynku od 22 lat, więc zdążyłam poznać go od podszewki. Ogólnie jest tu fajnie. Właściciele stoisk są między sobą zżyci, jesteśmy do siebie przyzwyczajeni i przyzwyczajeni są do nas znający nas klienci

- mówi właścicielka stoiska z odzieżą, Grażyna z Wejherowa

Klienci są jak rodzina. Mają swoje przyzwyczajenia i rytuały, dobrze znane właścicielom stoisk. Ta wyjątkowa więź tworzy specyficzny klimat tego miejsca.

Oczywiście, przez to, że kiedyś takich miejsc i sklepów wielkopowierzchniowych było mniej, łatwiej było handlować. Konkurencji nie da się nie zauważyć. Jednak co zostało niezmienione to klient. Mamy dużo stałych kupujących, wracających i nie zdradzających nas. Jesteśmy jak rodzina. To cieszy i podnosi na duchu.

„Każdy liczy pieniądze”

Niestety z roku na rok lokalne targowiska, w tym to wejherowskie, notują sukcesywny odpływ klientów. Wpływ mają na to niższe ceny tych samych produktów w dyskontach, wyższe rachunki za prąd czy gaz przy niemal niezmienionych wysokościach rent i emerytur. Mowa tu zwłaszcza o starszych konsumentach, gdyż zgodnie z tym, co mówią mi sprzedawcy, to oni stanowią największy odsetek kupujących.

Handluje na wejherowskim targowisku firanami, laczkami, akcesoriami do domu od 13 lat. Pracuje się tu bardzo fajnie. Nie mogę narzekać na towarzystwo. Niestety dużo na minus zmieniło się przez pandemię. Nie ma już tych samych ludzi, a ci co zostali, chodzą do supermarketów ze względu na ceny produktu. To zrozumiałe, każdy liczy pieniądze.

mówi właścicielka stoiska, Pani Katarzyna

Chcielibyśmy być konkurencyjni na rynku, co jest ciężkie kiedy nie mamy choćby symbolicznego wsparcia ze strony miasta. Dobrze by było, gdyby urzędnicy przyszli, zainteresowali się tym, co tu robimy, jak sobie radzimy, zwłaszcza w konkurencji z dyskontami, które są właściwie na każdym kroku. Starsi ludzie żyjący jedynie z emerytury zawsze będą chcieli zrobić jak najtańsze zakupy, a to jest nasz podstawowy klient. Młodych jest bardzo mało, kupują przede wszystkim przez internet albo robią duże zakupy w hipermarketach.

- dodaje Katarzyna

Lokalne targowiska to miejsca o wyjątkowej atmosferze, pełne świeżych, wysokiej jakości produktów i pełniące ważną rolę w życiu społeczności. Tradycja, bezpośredni kontakt z producentami oraz wspieranie lokalnej gospodarki to tylko niektóre z zalet handlowania na targowisku. Mimo wyzwań, jakie przed nimi stoją, targowiska wciąż przyciągają swoją autentycznością i niepowtarzalnym klimatem, będąc niezastąpionym elementem lokalnej kultury i gospodarki. Jednak czy przetrwają zależy głównie od konsumentów, którzy zaglądając czasem w takie miejsca, nie tylko wspierają lokalny biznes. Razem tworzą też wyjątkową historię tych unikalnych w każdym mieście rynków. Dlatego planując zakupy zastanówmy się czy nie warto zrobić je właśnie na lokalnym targowisku, dając im tym samym szansę na kontynuowanie tej tradycji? 

[GALERIA]: Targowisko przy ul. Sobieskiego w Wejherowie

Pomorskie. Gdańskie Juwenalia 2024